Co dalej z umową z Mercosur?
Od kilkunastu miesięcy rolników z całej Europy niepokoi perspektywa zawarcia umowy o wolnym handlu z krajami Mercosur. Otworzyłaby ona możliwości niekontrolowanego importu żywności do Europy z Ameryki Południowej. Teraz sprawa zbliża się do finału. Jaki on będzie?
Polska oficjalnie opowiada się przeciwko zawarciu umowy z krajami Mercosur, czyli grupie państw, do której należą Argentyna, Brazylia, Paragwaj, Boliwia i Urugwaj.
Po ustaleniu treści umowy, która została wynegocjowana przez Komisję Europejską, umowę musi zatwierdzić parlament europejski, a następnie wszystkie kraje Wspólnoty. W wyniki protestów rolniczych i lobbyingu organizacji rolniczych, zdecydowano, że potrzebne są dodatkowe mechanizmy ochronne.
Polski minister rolnictwa Stefan Krajewski apelował do rządów Włoch, Austrii, Holandii, Irlandii, Węgier, Czech, Słowacji, Rumunii i Grecji o podjęcie pilnych działań na rzecz zablokowania umowy handlowej z krajami Mercosur. – Spotykamy się dziś w momencie krytycznym. W Brukseli ważą się losy nie tylko polskich gospodarstw, lecz także bezpieczeństwa żywnościowego całej Europy na kolejne dekady. Umowa z krajami Mercosur to pistolet przystawiony do głowy europejskiego rolnika. Dlatego dziś – po raz kolejny – przypominam: Polska mówi „NIE” i nasz sprzeciw od dawna poparty jest uchwałami, dyplomacją i determinacją, której niestety zabrakło naszym poprzednikom - powiedział minister Krajewski, tuż przed zaplanowanym głosowaniem Parlamentu Europejskiego w sprawie klauzul ochronnych. Minister Krajewski zapowiedział jednocześnie intensywne i kategoryczne kontrole każdego transportu, które na polskich granicach zostaną uruchomione natychmiast po wejściu w życie umowy z Mercosurem bez uwzględnienia polskich postulatów ochronnych. – Kładę dziś na negocjacyjnym stole warunek zaporowy. Jeśli Unia Europejska jest tak zdeterminowana, aby poświęcić swoje rolnictwo na ołtarzu wolnego handlu, to musi być gotowa zapłacić za to pełną cenę. Polska może rozważyć rozmowę o tej umowie, ale tylko pod jednym warunkiem – żądamy utworzenia Europejskiego Funduszu Wyrównawczego dla Rolnictwa – mówił minister Stefan Krajewski.
Zwrócił uwagę, że warunki Funduszu Wyrównawczego są „nienegocjowane” i obejmują dopłaty do każdej tony produktów: UE co roku powinna pokrywać różnicę w cenach artykułów z budżetu centralnego, a rekompensaty dla krajów frontowych mają być mechanizmem stałym, obowiązującym w okresie analogicznym do okresu całej umowy z blokiem Mercosur.
PE za klauzulami ochronnymi
Europosłowie poparli w głosowaniu poprawki, które wzmacniają zaproponowane przez Komisję Europejską rozporządzenie w sprawie klauzuli ochronnej do umowy handlowej z Mercosurem. Klauzula ma zapewnić UE hamulec bezpieczeństwa w sytuacjach, gdy po wejściu w życie umowy handlowej napływ niektórych produktów rolnych z państw Mercosuru, np. wołowiny lub jaj, zacznie zagrażać unijnym rolnikom. Przyjęte poprawki stanowią, że procedura ta, mogąca prowadzić do zamknięcia jednego rynku lub całej UE na import z Mercosuru, będzie uruchamiana, gdy ceny produktów wrażliwych w UE spadną o 5 proc. - a nie o 10 proc., jak pierwotnie proponowano - a różnica w cenach będzie mierzona w okresie kwartalnym. KE będzie musiała zareagować w takiej sytuacji w ciągu 14, a nie 21 dni. Przeszła też poprawka nakładająca na producentów eksportujących do UE obowiązek przestrzegania unijnych standardów.
Pozostałe poprawki, przyjęte przez Parlament Europejski dotyczą m.in. dodania do listy towarów wrażliwych jaj klas A i B, szerszego monitoringu rynku (raportowanie nt. importu produktów wrażliwych co 3 miesiące, czym objęta będzie UE oraz niektóre państwa członkowskie), 5% progi szkód dla wszczęcia dochodzenia dotyczącego produktów wrażliwych i większą elastyczność w ocenie dowodów szkody (KE nie musi opierać się wyłącznie na progach ilościowych, ale może wszcząć dochodzenie, jeśli pojawią się jakiekolwiek wyraźne sygnały pogorszenia sytuacji, np. długotrwały spadek cen na poziomie państw członkowskich).
Warto zauważyć, że to nie koniec procesu legislacyjnego. Ostateczny tekst rozporządzenia zostanie uzgodniony w negocjacjach PE z państwami członkowskimi. Kraje czekają na klauzulę ochronną z ostatecznym głosowaniem nad całą umową handlową z Mercosurem.
Różne oceny zabezpieczeń
Po głosowaniu w PE zadowolenia nie krył Stefan Krajewski. – To ogromny sukces naszych europosłów i wszystkich, którzy nie ustąpili wobec różnych form nacisku, obserwowanych i bezpośrednio doświadczanych w ostatnich tygodniach. Ale dziś mamy kolejny dowód na to, że presja ma sens i nawet przy braku sprzyjających okoliczności trzeba walczyć do ostatniego gwizdka. W tym przypadku – do ostatniego oddanego głosu. Polscy rolnicy mają wywalczone rozszerzone klauzule ochronne wraz z tą najważniejszą – zasadą wzajemności, o którą zabiegały wszystkie rolnicze związki branżowe i rolnicy indywidualni – powiedział minister rolnictwa Stefan Krajewski, komentując wynik głosowania w Parlamencie Europejskim.
Równocześnie część polskich europosłów oceniła, że przyjęta we wtorek przez Parlament Europejski klauzula ochronna do umowy handlowej Unii Europejskiej z krajami Mercosuru ma jedynie charakter kosmetyczny i nie stanowi realnej ochrony dla europejskiego rolnictwa. – Postawienie domku z zapałek niczego nie zmieni, gdy widzimy, że idzie potężna wichura – powiedział europoseł PiS Waldemar Buda, wyjaśniając sprzeciw swojego ugrupowania. Jak podkreślił, PiS zagłosował przeciwko klauzuli, ponieważ odrzucona została poprawka tej partii zakładająca pełne zrównanie wymogów fitosanitarnych obowiązujących w krajach Mercosuru z normami unijnymi. Z kolei europosłanka PiS Anna Zalewska zwróciła uwagę, że sama potrzeba wprowadzania poprawek do umowy świadczy o obawach co do jej skutków. – To tworzenie iluzji politycznej, że coś z tą umową można zrobić. Głosowanie za kosmetycznymi zmianami jest w istocie zgodą na całą umowę – stwierdziła.
Słów krytyki nie kryła również europoseł Anna Bryłka, wskazując, że to jedynie PR-owa zagrywka. - Parlament Europejski właśnie przyjął rozporządzenie ws. klauzul ochronnych przewidzianych w umowie UE-Mercosur w odniesieniu do produktów rolnych (tzw. safeguardy). To oznacza przyspieszenie całego procesu ratyfikacji umowy handlowej z krajami Mercosur. Komisja Europejska tym rozporządzeniem chce zmniejszyć sprzeciw rolników i przekonać sceptyczne państwa, że rolnictwo jest zabezpieczone w wystarczający sposób, ale to tylko i wyłącznie PR-owa zagrywka – napisała na X Anna Bryłka.
Bardzo sceptycznie do całej umowy jest nastawiony Marcin Wroński. Były wiceprezes Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (KOWR), obecnie w Związku Zawodowym Rolnictwa Samoobrona. Uważa on, że prawdziwa stawka tej gry jest skrzętnie ukrywana za hasłami o klauzulach ochronnych. W jego ocenie to nie tarcza dla rolników, lecz polityczna zasłona dymna, która ma umożliwić szybkie podpisanie porozumienia. W swoim artykule opublikowanym w serwisie wp.pl twierdzi, iż istnieją realne obawy, że gdy Parlament Europejski przegłosuje tzw. klauzule bezpieczeństwa, to Ursula von der Leyen uroczyście podpisze i ratyfikuje umowę UE–Mercosur już nawet 20 grudnia.
Szczególnie krytycznie Wroński ocenia postawę polskich władz i części europosłów, którzy – jego zdaniem – porzucili temat realnej blokady umowy. W jego ocenie jedynym krajem, który faktycznie próbował zbudować mniejszość blokującą, była Francja, podczas gdy w Polsce mieliśmy do czynienia wyłącznie z działaniami pozorowanymi. Najmocniejszy zarzut Wrońskiego dotyczy praktycznej niewykonalności klauzul ochronnych. Choć w przekazie politycznym mają one rzekomo zabezpieczać interesy rolników, rzeczywistość wygląda inaczej. - Według przekazu polityków obozu rządzącego mechanizmy ochronne mają zabezpieczyć interesy polskich rolników – jest to nieprawda i manipulacja. Dlaczego? Bo uruchomienie procedury ochronnej wymagałoby wniosku grupy państw reprezentujących co najmniej 50 proc. łącznej produkcji w UE. W praktyce to wręcz niewykonalne – twierdzi Marcin Wroński. W jego ocenie klauzule nie są tarczą, lecz kluczem do szybkiej ratyfikacji porozumienia, które uderzy w podstawy polskiego rolnictwa. Dodaje, że żadne klauzule nie ochronią polskiego rolnictwa. Mogą co najwyżej lekko opóźnić jego upadek – a i to jest wątpliwe.
17 grudnia br. premier Włoch Giorgia Meloni podkreśliła, że podpisanie umowy z blokiem Mercosur nie nastąpi w najbliższych dniach, ponieważ konieczne są dodatkowe kroki chroniące sektor rolny, które muszą zostać omówione z rolnikami. Włochy są jednym z krajów zgłaszających zastrzeżenia do umowy Unii Europejskiej z Mercosur. Powiedziała, w Izbie Deputowanych w Rzymie, iż uważa, że podpisanie porozumienia w najbliższych dniach, co rozważano, jest wciąż przedwczesne. Trzeba poczekać na to, aż dopracowany będzie pakiet dodatkowych kroków w ramach ochrony naszego sektora rolnego, a następnie zostanie zilustrowany i przedyskutowany z naszymi rolnikami. - To nie oznacza, że Włochy zamierzają blokować lub się sprzeciwiać, ale chcą zaaprobować porozumienie dopiero wtedy, kiedy będzie zawierać wzajemne gwarancje dla naszego sektora rolnego - wyjaśniła Giorgia Meloni. Mówi się o terminie styczniowym.
Zadziwiające, że polskie stanowisko w sprawie umowy z Mercosur nie jest dosyć wyraźne na arenie międzynarodowej. Czym innym są bowiem wypowiedzi kierowane do polskiej opinii publicznej, a czym innym rzeczywiste działania na arenie międzynarodowej. Te ostatnie pozostawiają wiele do życzenia, można wręcz odnieść wrażenie, że polski rząd zaakceptuje wszystko, co mu zostanie podane w tym obszarze. Dla rolników to sygnał alarmowy - decyzje zapadają teraz, a skutki będą odczuwalne przez lata i bardzo trudno będzie je zmienić. Jeżeli w ogóle będzie to możliwe.







