Coraz więcej masła z USA, ale Polska nie musi się bać. "Problem leży gdzie indziej"
W polskim mleczarstwie wiele się mówi o masowym napływie masła i OMP z USA i Nowej Zelandii. Marcin Hydzik, prezes Związku Polskich Przetwórców Mleka, wskazuje, że problem leży gdzie indziej.
Ile tłuszczu mlecznego trafiło do Europy z USA?
Zgodnie z danymi USDEC, w okresie od stycznia do lipca 2025 r. do Europy, trafiło łącznie 8 366 ton tłuszczów mlecznych wszystkich rodzajów – tj masła, oleju maślanego i tłuszczowych produktów mlecznych do smarowania. Dla porównania, w analogicznym okresie roku 2024 r. zgodnie z amerykańskimi statystykami, USA wyeksportowały do Europy 32 tony produktów tego typu, a w całym ubiegłym roku 306 ton. Innymi słowy – wzrost eksportu z USA jest ogromny, ale warto przy tym zaznaczyć, że w okresie od stycznia do lipca 2025 r. w UE wyprodukowano ponad 1,3 mln ton tłuszczów mlecznych, z czego w Polsce ponad 158 tys. ton.
Nawet jeżeli wielkość amerykańskiego eksportu do Europy miałaby się podwoić do końca roku, to raczej nie możemy mówić o zalewie starego kontynentu amerykańskim masłem - uważa Marcin HydzikZgodnie z danymi EUROSTAT, w okresie od stycznia do lipca 2025 r. do Polski z USA trafiło łącznie 84 tony tłuszczów mlecznych – zarówno masła, jak i oleju maślanego, a w analogicznym okresie 2024 r. było to 178 ton.
Importu OMP z USA do Polski w okresie styczeń – lipiec 2025 r. nie odnotowano, natomiast w całym 2024 r. było tego łącznie 25 ton. Zatem nie są to ilości imponujące, zdolne do zachwiania polskim rynkiem mleka.
Ograniczony wpływ na polski rynek mleczny
Biorąc pod uwagę wolumen polskiego importu produktów mlecznych ogółem ze wszystkich krajów, w okresie styczeń-lipiec 2025 r. tj. około 340 tys. ton produktów mlecznych łącznie, których wartość wynosiła ok. 4,17 mln złotych, oraz dla porównania łączną wartość wyprodukowanych przez polskich przetwórców produktów mleczarskich wynoszącą w 2024 r. ok. 51 mld złotych, obraz, który się maluje jest ogólnie pozytywny, tj. import ma bardzo ograniczony wpływ na sytuację rynkową w Polsce.
W przypadku Polski problem nie leży zatem w imporcie, a raczej w konkurencyjności na rynkach światowych, gdyż jako kraj, który eksportuje ok. 20-30 proc. produkcji w ekwiwalencie mleka jesteśmy na łasce sytuacji na światowym rynku mleka – a tę determinują m.in. ceny największych regionów i krajów eksportujących produkty mleczne tj. regionu Oceanii, USA i rzecz jasna UE oraz najwięksi importerzy – Chiny, kraje południowo-wschodniej Azji oraz kraje arabskie – mówi prezes Hydzik









