Czy Chiny uratują nasze rolnictwo?
Dlaczego masło bywa tańsze od margaryny, a mleko kosztuje mniej niż woda? W rozmowie Krzysztof Wróblewski z Jarosław Malczewski padają mocne diagnozy dotyczące rynku mleka, polityki handlowej i zagrożeń dla bezpieczeństwa żywnościowego Polski.
W najnowszej rozmowie dla Polski Rolnej prezes Polska Grupa Mleczarska Jarosław Malczewski nie pozostawia złudzeń – sytuacja na rynku mleka staje się coraz bardziej niepokojąca.
Punktem wyjścia do dyskusji są agresywne promocje w sieciach handlowych. Masło sprzedawane po złotówce, mleko UHT poniżej 1 zł za litr – zdaniem eksperta to nie są działania marketingowe, lecz element szerszej strategii osłabiania krajowego sektora mleczarskiego. Jak podkreśla, wartość samego opakowania mleka stanowi dziś znaczną część jego ceny, co pokazuje skalę zaniżania wartości surowca.
Rozmówca zwraca uwagę na paradoksy rynkowe – litr mleka bywa tańszy niż woda mineralna, a produkcja masła przy obecnych cenach staje się ekonomicznie nieuzasadniona. Do wytworzenia kilograma masła potrzeba nawet 22 litrów mleka, co przy aktualnych realiach cenowych prowadzi do sytuacji graniczącej z absurdem.
Kluczowym wątkiem rozmowy jest bezpieczeństwo żywnościowe. Jak podkreśla Malczewski, rentowność gospodarstw i przetwórni to fundament stabilności całego systemu. Ich osłabienie oznacza zagrożenie nie tylko dla producentów, ale także dla konsumentów.
Ekspert wskazuje również na brak skutecznych mechanizmów ochrony rynku w Polsce – w przeciwieństwie do Niemiec – oraz na rosnącą presję importową, m.in. w postaci koncentratów mlecznych.
Sytuację dodatkowo komplikuje kontekst globalny: rosnące koszty energii, napięcia geopolityczne oraz zakłócenia w handlu międzynarodowym. Rynek mleka – silnie powiązany z rynkiem energii – reaguje na te zmiany szczególnie gwałtownie.
W rozmowie pojawiają się także wątki związane z umowami handlowymi (m.in. z Australią i krajami Mercosur), które mogą w dłuższej perspektywie zwiększyć presję konkurencyjną na europejskie rolnictwo.
Nie brakuje jednak również ostrożnych sygnałów nadziei – rosnącego zainteresowania rynków Bliskiego Wschodu czy możliwości eksportowych do Azji. Kluczowe pozostaje jednak jedno: wzmocnienie pozycji polskich producentów i odbudowa równowagi w łańcuchu dostaw.






