Czy zbliżamy się do granicy opłacalności produkcji mleka?
Mleczarstwo pogrąża się w coraz większym kryzysie, na który składa się wiele czynników. Zdaniem części analityków winna jest globalna nadprodukcja, która przekłada się na spadek cen produktów mleczarskich, zdaniem innych winna jest geopolityka, zdaniem jeszcze innych rosnące koszty m.in. energii. Ktokolwiek ma rację, spadają ceny mleka, na czym cierpią rolnicy, którzy często zbliżają się już do granicy opłacalności produkcji mleka.
Cena mleka systematycznie spada
Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że średnia cena skupu mleka w Polsce w grudniu 2025 r. wyniosła 199,22 zł /1 hl i była niższa aż o 23,1 proc. niż w grudniu 2024 r. Cena skupu mleka w odniesieniu do listopada 2025 r. była o 6,6 proc. niższa. To pokazuje, jak duże są spadki dochodów rolników, przy jednoczesnym wzrośnie ich kosztów.
W podobnym tonie wypowiada się Marcin Hydzik, prezes Związku Polskich Przetwórców Mleka, który zauważa, że dla każdego gospodarstwa produkującego mleko granica opłacalności wygląda zapewne inaczej i jest związana przede wszystkim z kosztami energii, pasz, pracy i utrzymania oraz kosztami obsługi kredytu, jeśli takowy jest.
Niektórzy rolnicy twierdzą, że niezadłużone gospodarstwa dostarczające stosunkowo duże ilości mleka widzą tę granicę przy ok. 160 - 180 zł / 100 litrów. Dla mniejszych gospodarstw ten próg jest prawdopodobnie ustawiony raczej wyżej –mówi prezes Hydzik.
Rosnące koszty produkcji mleka
Z danych opublikowanych przez niektóre Ośrodki Doradztwa Rolniczego wynika, że koszty produkcji wahają się w granicach od 1,60 zł/l ) MODR Warszawa) do nawet 2,17 zł/l (W-MODR).
Ekspert PFHBiPM zwraca uwagę, że niestety koszty produkcji są wysokie i duża część hodowców, aby utrzymać rentowność zwiększa produkcję. To z kolei zwiększa podaż surowca, następnie ceny spadają i koło się zamyka.Przy takich kosztach i przy obecnej cenie już teraz wielu producentów mleka boryka się z brakiem opłacalności. To jest jedna z przyczyn rezygnacji z produkcji. Ale hodowcy rezygnują również z powodu braku następców, wysokich nakładów w modernizację gospodarstwa, a tego wymagają przepisy – mówi Dorota Grabarczyk
Więcej na portalspozywczy.pl









