Generalnie polskie lato 2025 nas nie rozpieszcza. Mimo to w wielu rejonach trzeba borykać się z suszą i upałami. Mają one wpływ na gospodarkę i na mleczarstwo.


            Instytut Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa (IUNG) w najnowszym komunikacie obejmującym okres od 11 maja do 10 lipca informuje, że zmniejszyło się zagrożenie suszą dla upraw, a obszar zagrożonych suszą gmin również zmalał. Jednak nadal odnotowano suszę głównie w województwie zachodniopomorskim, wielkopolskim i kujawsko-pomorskim.
            W przypadku grupy upraw zbóż jarych, susze odnotowano w 392 polskich gminach, czyli 15,8 proc. ogółu. To przede wszystkim gminy z Wielkopolski (88), województwa kujawsko-pomorskiego (82), zachodniopomorskiego (79) oraz łódzkiego (76). W uprawach zbóż ozimych warunki suszy stwierdzono w 10 proc. ogólnej liczby gmin, czyli na obszarze dwustu sześćdziesięciu. To 75 gmin z woj. zachodniopomorskiego, 63 z wielkopolskiego i 57 z kujawsko-pomorskiego. W uprawach kukurydzy było to łącznie 27 polskich gmin, z czego 20 z woj. lubuskiego i 7 z woj. zachodniopomorskiego. IUNG dodał, że średnia wartość Klimatycznego Bilansu Wodnego (KBW) była ujemna i wyniosła -68 mm. Oznacza to, że w tym okresie więcej wody wyparowało z ziemi niż spadło deszczu. Wartość ta, w porównaniu do poprzedniego raportu, wzrosła o 36 mm (z -94 mm). Instytut podkreślił, że wskazuje to na zmniejszenie zagrożenia suszą dla upraw. - Zmiana ta jest wynikiem wystąpienia opadów atmosferycznych związanych z obecnością niżu nad obszarem Polski, które przyczyniły się do zmniejszenia dotychczasowego deficytu opadowego - wyjaśnił Instytut.
            Allianz Trade przeanalizował wpływ upałów, które przetaczają się przez Europę Środkową i Zachodnią, powodują wzrost temperatur znacznie powyżej norm sezonowych. Ekonomiści Allianz Trade przeanalizowali wpływ tego zjawiska na gospodarkę. Szacowane straty PKB wahają się od -0,1 punktu procentowego w Niemczech do nawet -1,4 punktu procentowego w Hiszpanii, przy całkowitych stratach wynoszących -0,5 punktu procentowego w Europie, -0,6 punktu procentowego w USA i -1,0 punktu procentowego w Chinach. Dla porównania, jeden dzień ekstremalnych upałów (powyżej 32°C) odpowiada połowie dnia strajków. Jak czytamy w Raporcie Allianz Trade, zmiany klimatu zwiększają częstotliwość i intensywność ekstremalnych upałów, sprawiając, że fale wysokich temperatur, susze i pożary stają się "nową normalnością", z daleko idącymi konsekwencjami gospodarczymi. Takie zdarzenia w opinii Allianz Trade mają znaczące bezpośrednie negatywne skutki, nie tylko dla ludzi i dzikiej przyrody, ale także dla gospodarki, wywołując wysokie straty materialne w krajach rozwiniętych i stany „przedzawałowe" w krajach rozwijających się.
            Dla nikogo, kto ma, chociaż ogólne pojęcie o sektorze rolno-spożywczym, nie jest obce, że upały i susza mają negatywny wpływ na produkcję mleka. Na zmniejszoną wydajność krów wpływa m.in. stres cieplny. Krowy najlepiej czują się w temperaturze 5–20°C. Gdy temperatura przekracza 25°C, a przy wysokiej wilgotności nawet wcześniej, zaczynają odczuwać stres cieplny, w wyniku którego mają spadek apetytu i krótszy czas przeżuwania, mniejsze pobieranie paszy, przez co zmniejsza się ilość przyjętych składników odżywczych, zmniejsza się produkcja mleka nawet o 10–30 proc. oraz jego jakość, głównie przez niższą zawartość tłuszczu i białka. Zaburzona jest również ich płodność.
            W czasie upałów krowa może potrzebować nawet 100–150 litrów wody dziennie, podczas gdy normalnie zapotrzebowanie to jest w przedziale między 70–100 litrów. Jeśli dostęp do wody jest ograniczony – produkcja mleka drastycznie spada.
            O ile podaż wody i temperatury w oborze zależy w dużej mierze od prowadzącego gospodarstwo, o tyle susza ma znacznie większe implikacje. Jak podał IUNG w swoim przytoczonym powyżej komunikacie, susza zmniejsza produkcję pasz. Susza prowadzi do: słabszego plonu traw, kukurydzy, lucerny i innych roślin pastewnych, spadku wartości odżywczej paszy (np. mniej białka), oraz zmusza do kupowania drogiej paszy zewnętrznej. W czasie suszy rolniczej pojawiają się także problemy z jakością paszy - w warunkach suszy rośliny mogą kumulować np. azotany, a przy nagłych opadach po suszy - mykotoksyny, co może obniżać zdrowotność krów, prowadzić do chorób metabolicznych, dalej pogarszać wydajność mleczną.
Drugie oblicze upałów
            O ile upały nie są korzystne dla producentów mleka, o tyle na dla sprzedaży produktów mlecznych nie są złe. Wolumeny sprzedaży napojów fermentowanych jak kefiry czy jogurty pitne są wprost uzależnione od temperatur. Im cieplej, tym sprzedaż napojów mlecznych jest wyższa. Martyna Puc, dietetyk, w rozmowie z PAP, zauważyła, że podczas upałów nieco lepiej niż woda nawadnia np. mleko, bo zawiera białko, co sprawia, że elektrolity są zatrzymane w organizmie nieco dłużej.
Lato dla producentów galanterii mleczarskiej, szczególnie napojów mlecznych, to zawsze był dobry czas. Warto zaznaczyć, że potencjał wzrostu sprzedaży tego typu produktów jest jeszcze znaczący i to jest szansa dla przetwórców mleka.
            Jak zakończy się lato zarówno pod względem produkcji mleka jak i sprzedaży napojów mlecznych, jest jeszcze zbyt wcześnie, aby prorokować, zwłaszcza że pogoda jest wyjątkowo kapryśna.

Radosław Poniedzielski

Współpraca