Głos rolników głosem wołającego na puszczy. Umowa z Mercosur przyjęta

Z pominięciem procedur wynikających z traktatów unijnych, ignorując głos tysięcy protestujących w tej sprawie rolników w całej Europie, 9 stycznia 2026 roku kraje członkowskie Unii Europejskiej przegłosowały zgodę na podpisanie umowy UE-Mercosur.


Zgoda na podpisanie umowy Unii Europejskiej z krajami Mercosur została przegłosowana na posiedzeniu COREPER. Jest to Komitet Stałych Przedstawicieli Rządów Państw Członkowskich przy UE - kluczowy organ przygotowawczy Rady Unii Europejskiej składający się z ambasadorów państw członkowskich, przygotowujący wszystkie sprawy do obrad Rady i dążący do osiągnięcia na tym szczeblu porozumienia, które potem może być przyjęte przez Radę UE, która ma wyłączne uprawnienia decyzyjne.

Trzeba zaznaczyć, że przeciwko tej decyzji były Polska, Francja, Austria, Irlandia i Węgry. Belgia wstrzymała się od głosu. Jednak języczkiem u wagi były Włochy, które ostatecznie zdecydowały się stanąć po stronie globalistów i poparły umowę. Jeszcze w grudniu premier Włoch Giorgia Meloni blokowała porozumienie, powołując się na protesty rolników.

Zgoda państw UE oznacza, że przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen może udać się do Paragwaju, który od początku roku sprawuje prezydencję w Mercosurze, aby podpisać umowę. – Gdyby w głosowaniu Włochy stanęły po naszej stronie – umowa byłaby zablokowana. Niestety, konsekwencje tej decyzji, która została podjęta dotkną nas wszystkich – powiedział minister Stefan Krajewski komentując decyzje podjęte w Brukseli.

Równocześnie należy zauważyć, że grudzień i początek stycznia to czas, gdy na ulicach wielu państw UE trwały protesty rolników sprzeciwiających się umowie z Mercosur. Odbywały się one m.in. w Polsce, Włoszech, Niemczech, Belgii, Rumunii i we Francji.

Komentatorzy zwracają uwagę, że proces przyjęcia zgody na podpisanie umowy jest skandalem. Wcześniej Rada UE deklarowała, że bez zgody Parlamentu Europejskiego umowa nie będzie mogła wejść w życie tymczasowo, ale pod presją Komisji Europejskiej wycofano się z tego. Brukselscy urzędnicy obawiali się głosowania w Parlamencie Europejskim, więc standardy i procedury zostały nagle zmienione. Zdecydowano, że Parlament Europejski, jedyna demokratycznie wybierana instytucja w Unii, ma być pominięty przy zatwierdzaniu umowy z Mercosur. - Ironia polega na tym, że ta sama Komisja Europejska, która godzinami poucza państwa członkowskie o praworządności, przejrzystości i roli parlamentów, w praktyce traktuje Parlament Europejski jak zbędny załącznik. Coś, co można odpiąć, gdy zaczyna być niewygodne. Demokracja – tak. Ale bez realnego udziału demokratycznie wybranych przedstawicieli – komentuje sytuację Leszek Miller, były premier Polski.

Ministerstwo rolnictwa w oficjalnym komunikacie podkreśla, że równocześnie Komisja Europejska doprecyzowała propozycję budżetu na rolnictwo na lata 2028-34, zgodnie z którą do Polski trafi rekordowa kwota 42,4 mld euro (dla porównania budżet 2021-27 to 41,2 mld euro). Komisja zaproponowała także podwojenie rezerwy kryzysowej dedykowanej rynkom rolnym z 450 mln euro rocznie do 900 mln euro. – Widzimy sytuację na rynkach rolnych; niskie ceny warzyw i mleka rodzą słuszne obawy rolników. Jesteśmy jednym z największych eksporterów żywności w Unii Europejskiej, dlatego musimy wzmocnić siłę polskiej produkcji w zderzeniu z konkurencją towarów bloku Mercosur. Klauzule ochronne, hamulce bezpieczeństwa i ostra kontrola jakości wwożonych produktów, będą kluczowymi elementami walki, która nas czeka – powiedział minister Krajewski.

Rolnicy jednak nie są usatysfakcjonowani propozycjami KE ani zapewnieniami ministra.  – Mamy pretensję do rządzących, że za wcześnie poddali się w walce o zbudowanie mniejszości blokującej podpisanie umowy z Mercosur. Już dawno, kiedy rozmawialiśmy z politykami, słyszeliśmy, że nic więcej nie da się w tej sprawie zrobić - powiedział Murawiec z Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników, organizatora piątkowej manifestacji rolników w Warszawie. W ocenie Murawca zapewnienia Komisji Europejskiej, że wobec wszystkich produktów rolnych wprowadzanych na rynki UE stosowane będą takie same wymagania dotyczące norm bezpieczeństwa żywności, nie będą możliwe do zrealizowania.

Zastosowanie procedury większości kwalifikowanej oznacza, że umowa będzie obowiązywać tymczasowo, bez zgody Parlamentu Europejskiego, do momentu jej ratyfikacji przez parlamenty narodowe państw UE.

Porozumienie handlowe z Mercosur – zrzeszającym Argentynę, Brazylię, Paragwaj i Urugwaj – przewiduje preferencje celne dla części produktów rolnych, w tym uznawanych za wrażliwe: wołowiny, drobiu, nabiału, cukru i etanolu. W zamian rynki państw Ameryki Południowej mają szerzej otworzyć się na towary przemysłowe z UE, takie jak samochody, maszyny czy leki. Celem tej umowy jest zniesienie taryf na około 91 proc. towarów będących przedmiotem handlu między UE a krajami Mercosur. Według szacunków Komisji Europejskiej mogłoby to zwiększyć eksport UE do Ameryki Południowej nawet o 39 proc. Jak zauważał "Die Zeit" zawarcie porozumienia popierał niemiecki przemysł, który może na nim wiele zyskać. Takie samo stanowisko w tej kwestii miał niemiecki rząd. Orędownikiem porozumienia była także Hiszpania.

Dlaczego Niemcom tak bardzo zależało na tej umowie? Odpowiedź jest prosta – niemiecka gospodarka od lat znajduje się w stagnacji, lub według innych analiz w recesji. Gwałtownie potrzebuje impulsu rozwojowego. Tym impulsem ma być zwiększenie eksportu do Ameryki Południowej, a zapłacić za to mają kraje rolnicze i każdy rolnik z osobna. – Konsekwencje umowy UE-Mercosur zaczną być widoczne w Polsce za pięć, dziesięć lat – uważa prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych (KRIR) Wiktor Szmulewicz.

Argumentem dla słabiej zorientowanych w sytuacji konsumentów jest obietnica tańszej żywności. Jednak to kolejne oszustwo, bo żywność z Ameryki Południowej nie będzie tańsza. Ona musi przypłynąć statkiem, przejść przez logistykę, magazyny i pośredników. Początkowo, może być tańsza, by przyzwyczaić rynek i rozbić lokalną produkcję, co zabije europejskie rolnictwo – hodowlę zwierząt i przetwórstwo mięsne, mleczarstwo, produkcję cukru, miodu i etanolu. Ale potem, gdy nie będzie lokalnej konkurencji i rynek będzie uzależniony od tego importu, cena wzrośnie. Takie jest prawo rynku.
 
 

Współpraca