KE stawia na prąd w mleczarstwie

Komisja Europejska w opublikowanym 17 lipca 2026 r. „EU Electrification Action Plan” wskazuje sektor mleczarski jako przykład branży, w której zastosowanie wysokotemperaturowych pomp ciepła może być ekonomicznie uzasadnione. Przykład ten jest o tyle istotny, że pokazuje, iż technologia pozwalająca na elektryfikację części procesów przemysłowych jest już dostępna, a jej wdrożenie nie musi być jedynie działaniem proklimatycznym – w odpowiednich warunkach może być również racjonalne ekonomicznie. Kluczowym czynnikiem pozostaje jednak relacja cen energii elektrycznej i gazu



Z przywoływanego przez Komisję przykładu wynika, że inwestycja w wysokotemperaturową pompę ciepła w zakładzie mleczarskim może osiągnąć próg rentowności w akceptowalnym, około dziesięcioletnim horyzoncie, gdy relacja ceny energii elektrycznej do ceny gazu wynosi około 2:1. Nie oznacza to, że energia elektryczna musi być tańsza od gazu. Przewaga pompy ciepła wynika bowiem z jej wysokiej efektywności. W przeciwieństwie do kotła elektrycznego, który zasadniczo zamienia energię elektryczną na ciepło w proporcji zbliżonej do 1:1, pompa ciepła wykorzystuje energię elektryczną przede wszystkim do przenoszenia i podnoszenia temperatury dostępnego ciepła. Dzięki temu z jednej jednostki energii elektrycznej może dostarczyć kilka jednostek energii cieplnej. Ostateczna efektywność zależy oczywiście od parametrów instalacji i procesu, przede wszystkim od temperatury źródła ciepła oraz temperatury wymaganej przez odbiorcę.
           
To właśnie dlatego relacja cen energii elektrycznej i gazu ma tak duże znaczenie. Jeżeli energia elektryczna kosztuje dwukrotnie więcej niż gaz, wysoka efektywność pompy ciepła może zrekompensować wyższą cenę energii i sprawić, że koszt wytworzenia jednostki użytecznego ciepła będzie porównywalny, a w niektórych przypadkach niższy niż w przypadku kotła gazowego. Sytuacja zmienia się jednak, gdy energia elektryczna staje się trzykrotnie droższa od gazu. Wówczas przewaga wynikająca z wysokiej efektywności urządzenia może przestać wystarczać do pokrycia różnicy cen energii, a dodatkowo należy uwzględnić wyższe nakłady inwestycyjne związane z zakupem i instalacją pompy ciepła, dostosowaniem infrastruktury oraz ewentualną rozbudową przyłącza i instalacji elektrycznej.
           
Sektor mleczarski jest szczególnie interesującym przykładem, ponieważ charakteryzuje się znacznym zapotrzebowaniem na ciepło wykorzystywane m.in. w procesach pasteryzacji, przygotowania ciepłej wody technologicznej, mycia instalacji oraz innych procesach produkcyjnych. Jednocześnie zakłady mleczarskie mogą dysponować znacznymi ilościami ciepła odpadowego, które może zostać ponownie wykorzystane po podniesieniu jego temperatury przez pompę ciepła. Im lepiej możliwe jest zagospodarowanie takiego ciepła oraz im mniejsza różnica pomiędzy temperaturą źródła a temperaturą wymaganą w procesie, tym korzystniejsza może być efektywność i ekonomika całej instalacji.
           
Przykład sektora mleczarskiego wskazany przez Komisję Europejską ma więc szersze znaczenie dla całego procesu dekarbonizacji przemysłu. Pokazuje on, że podstawową barierą dla elektryfikacji nie jest już wyłącznie dostępność technologii. W wielu przypadkach odpowiednie rozwiązania istnieją i mogą być stosowane komercyjnie. Problemem pozostaje natomiast struktura cen energii. Dzisiaj w wielu państwach UE energia elektryczna dla przedsiębiorstw jest przeciętnie niemal trzykrotnie droższa od gazu, co tworzy niekorzystne warunki ekonomiczne dla zastępowania urządzeń gazowych technologiami elektrycznymi, nawet jeżeli są one znacznie bardziej efektywne energetycznie.
           
Właśnie dlatego Komisja Europejska tak duży nacisk kładzie na zmniejszenie różnicy pomiędzy cenami energii elektrycznej i paliw kopalnych. Z perspektywy przedsiębiorstwa decyzja o inwestycji w wysokotemperaturową pompę ciepła nie zależy bowiem wyłącznie od parametrów technicznych urządzenia. Kluczowe są również cena energii elektrycznej, cena gazu, liczba godzin pracy instalacji, wymagane temperatury procesowe, dostępność ciepła odpadowego, koszty inwestycyjne, koszty emisji CO₂ oraz możliwość zakupu energii elektrycznej na korzystniejszych warunkach, np. w ramach długoterminowych kontraktów lub z własnych źródeł odnawialnych.
           
W tym kontekście wskazywany przez Komisję próg relacji cen energii elektrycznej do gazu na poziomie około 2:1 należy traktować jako ważny punkt odniesienia dla ekonomiki elektryfikacji przemysłowego ciepła. Przy takiej relacji wysokotemperaturowe pompy ciepła mogą skutecznie konkurować z rozwiązaniami gazowymi w wybranych zastosowaniach. Przy obecnej relacji, zbliżonej w wielu przypadkach do 3:1, inwestycje te stają się natomiast znacznie trudniejsze do uzasadnienia ekonomicznie. Przykład sektora mleczarskiego pokazuje więc, że przyszłość elektryfikacji przemysłu będzie zależała nie tylko od rozwoju technologii, ale w dużej mierze od tego, czy europejska polityka energetyczna zdoła stworzyć warunki, w których energia elektryczna stanie się konkurencyjnym nośnikiem energii wobec gazu. Innymi słowy, technologia jest już w dużej mierze dostępna – zasadnicze pytanie brzmi, czy warunki cenowe pozwolą przedsiębiorstwom na jej opłacalne wdrażanie. Znając jednak dotychczasowy sposób myślenia i działania Komisji Europejskiej, zmiana proporcji nastąpi przez podniesienie cen gazu, a nie obniżkę cen energii elektrycznej.
           
Marcin Hydzik, prezes Związku Polskich Przetwórców Mleka, zwraca jednak uwagę, że kluczowy jest jednak jeden warunek: inwestycja w wysokotemperaturowe pompy ciepła może konkurować z rozwiązaniami gazowymi, gdy relacja cen prądu do gazu wynosi około 2:1. - Dzisiaj w UE energia elektryczna dla przedsiębiorstw jest przeciętnie niemal trzykrotnie droższa od gazu. Elektryfikacja zakładu wymaga również odpowiedniej dostępności mocy w sieci, a dziś właśnie możliwości przyłączeniowe coraz częściej stają się barierą dla nowych inwestycji. Co istotne, Plan nie nakłada obecnie obowiązku elektryfikacji zakładów. Pokazuje jednak wyraźnie, w jakim kierunku będzie zmierzała europejska polityka energetyczna. Elektryfikacja przemysłu może stać się jednym z najważniejszych tematów dla europejskiego mleczarstwa w najbliższych latach – mówi prezes Hydzik.
           
Co interesujące, firmy mleczarskie już inwestują w elektryfikacje. Najnowszym przykładem jest Arla Foods Ingredients, gdzie niedawno ukończono inwestycję w nowy system ogrzewania wieży produkcyjnej nr 4 w zakładzie Danmark Protein w Videbæk. Jak czytamy w komunikacie prasowym firmy, w Videbæk serwatka jest przetwarzana na szereg produktów białkowych i surowcowych. W ramach projektu wieża jest przekształcana z ogrzewania gazowego na ogrzewanie z istniejącego systemu parowego zakładu i nowego ogrzewania elektrycznego. Pozwoli to zmniejszyć zużycie gazu ziemnego i umożliwi częściowe wykorzystanie energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych. Obliczenia pokazują, że wieża nr 4 będzie mogła działać w 100% w oparciu o energię odnawialną przez 23% czasu. - To jedna z tych inwestycji, dzięki którym jednocześnie poprawiamy niezawodność operacyjną, wzmacniamy bezpieczeństwo dostaw i zmniejszamy nasz wpływ na klimat. Fakt, że możemy osiągnąć tak dużą redukcję dzięki jednemu rozwiązaniu, podkreśla potencjał elektryfikacji naszej produkcji – mówi Mogens Bøgh Pedersen, dyrektor zakładu Danmark Protein.
           
Inwestycja pozwala Arla Foods Ingredients korzystać z energii elektrycznej, gdy wiatr i energia słoneczna obniżają ceny, jednocześnie zmniejszając jej zużycie, gdy podaż i popyt windują ceny. Nowe rozwiązanie jest ważnym elementem strategii Arla, mającej na celu elektryfikację produkcji, i zapewnia większą elastyczność w zakresie zużycia energii, zwiększoną niezawodność oraz możliwości rozwoju w przyszłości. Paul van Rooij, wiceprezes ds. łańcucha dostaw w Arla Foods Ingredients, zapowiedział, że jest to rozwiązanie, które naturalnie firma będzie starać się skalować w pozostałych lokalizacjach.
           
Polityka unijna jednoznacznie stawia na energie elektryczną. Niestety nie uwzględnia w swoich modelach niestabilności dostaw energii z OZE, o czym boleśnie przekonała się w ubiegłym roku Hiszpania, gdy doświadczyła największego blackoutu powojennej Europie.
 
 

Współpraca