Koniec kryzysu na rynku mleka?
Na krajowym i światowym rynku mleka pojawiają się coraz wyraźniejsze oznaki poprawy. Rosną ceny produktów białkowych, południe Europy zmaga się z niedoborem surowca, a pierwsze polskie mleczarnie zapowiedziały podwyżki cen skupu. Najczęściej wynoszą one od 8 do 15 groszy za litr, choć w przypadku Piątnicy wzrost sięga 30 groszy. Jarosław Malczewski, prezes Polskiej Grupy Mleczarskiej, przewiduje, że końcówka 2026 roku może pozwolić rolnikom rozpocząć odrabianie strat.
Po trwających od kwietnia 2025 roku spadkach na rynku mleka pojawiają się pierwsze wyraźne oznaki odwrócenia trendu. Zdaniem Jarosława Malczewskiego, prezesa Polskiej Grupy Mleczarskiej, wcześniejsze prognozy wskazujące na poprawę pod koniec września lub na początku października mają duże szanse się urzeczywistnić.
O ożywieniu świadczą między innymi wyniki aukcji Global Dairy Trade, internetowej platformy handlowej powiązanej z nowozelandzką spółdzielnią Fonterra. W aukcji uczestniczyło 157 kupujących, a wolumen sprzedanych artykułów mleczarskich wyniósł około 44 tys. ton. Dla porównania podczas jednej z wcześniejszych aukcji było to około 16 tys. ton. Główny indeks cenowy wzrósł o 0,9 proc.
Zmiany nie były jednak jednakowe we wszystkich kategoriach. Cena masła z Nowej Zelandii spadła o 0,8 proc., ale wcześniej należała do najwyższych spośród notowań w Nowej Zelandii, Unii Europejskiej i Stanach Zjednoczonych. Odtłuszczone mleko w proszku podrożało natomiast o 0,5 proc., a wzrosty objęły także inne produkty związane z białkiem mlecznym. Wyraźnie, bo o 6,6 proc., potaniał ser cheddar.
Według Jarosława Malczewskiego światowy rynek nadal zmaga się z nadwyżką tłuszczu mlecznego, ale jednocześnie coraz mocniej odczuwa niedobór białka. Jest to częściowo konsekwencja sytuacji z 2024 roku, kiedy rekordowe ceny masła skłoniły producentów w Unii Europejskiej, Nowej Zelandii i Stanach Zjednoczonych do zwiększania produkcji tłuszczu kosztem zawartości białka.
Długoterminowy popyt na białko mleczne ma rosnąć. W Afryce Północnej i Azji zwiększa się zapotrzebowanie na produkty oraz odżywki dla dzieci. Z kolei starzejące się społeczeństwa europejskie poszukują żywności wysokobiałkowej, przy jednocześnie mniejszym zainteresowaniu tłuszczami mlecznymi. Zdaniem eksperta światowy rynek będzie premiował białko nie tylko w najbliższych miesiącach, ale prawdopodobnie również w kolejnych latach.
Inaczej wygląda sytuacja na rynku masła w Polsce i sąsiednich krajach. Cena masła formowanego wzrosła do około 21–22 zł za kilogram, podczas gdy jeszcze niedawno wynosiła 14–15 zł. Wartość śmietany przerzutowej w przeliczeniu na kilogram masła osiągnęła natomiast około 20 zł. Oznacza to, że mleczarnie mogą uzyskać relatywnie wysoką cenę za sam tłuszcz, nawet bez produkowania i sprzedaży masła.
Wzrost cen w Unii Europejskiej jest w dużym stopniu efektem lokalnych niedoborów. Jak wskazywał Malczewski, susza, upały i pożary ograniczyły produkcję mleka na południu kontynentu. Deficyt surowca we Francji, Włoszech i Hiszpanii jest uzupełniany dostawami z Niemiec i Austrii. Powstałą w ten sposób lukę mogą z kolei zapełniać producenci z Polski, Litwy, Czech i innych państw Europy Środkowo-Wschodniej.
Sytuacji sprzyja również spadek produkcji w Niemczech. W sierpniu miała ona zmniejszyć się o około 3 proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem. Niemieckie i austriackie mleko oraz półprodukty trafiają jednocześnie na południe Europy, gdzie braki są największe. Może to zwiększać popyt na polski surowiec i wywierać presję na dalszy wzrost jego ceny.
Dodatkowym impulsem może być przyszłoroczne zbliżenie terminów Ramadanu i chińskiego Nowego Roku. Produkty przeznaczone na rynki azjatyckie i arabskie będą musiały zostać odpowiednio wcześniej wyprodukowane i załadowane na statki. Dotyczy to między innymi mleka i serwatki w proszku, masła, mozzarelli oraz galanterii mleczarskiej.
Dane przytoczone przez Malczewskiego wskazują, że Chiny i Algieria już zwiększyły import produktów mleczarskich. W zależności od kategorii wzrost do końca sierpnia 2026 roku miał wynosić od 5 do 12 proc. w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. Rosnące zapotrzebowanie dużych importerów może więc wesprzeć ceny w końcówce roku.
Najważniejszą informacją dla rolników są jednak pierwsze podwyżki cen skupu w Polsce. Według danych przedstawionych w rozmowie większość zapowiedzianych na wrzesień zmian mieści się w przedziale od 8 do 15 groszy za litr. Piątnica podniosła stawkę o 30 groszy, pozostaje jednak zakładem wyjątkowym zarówno pod względem ceny skupu, jak i wymagań stawianych dostawcom.
Jarosław Malczewski podkreślił, że przy porównywaniu podwyżek trzeba uwzględnić ich punkt wyjścia. Ceny mleka w Polsce są bardzo zróżnicowane. W rozmowie wskazano, że skrajne stawki wynosiły od około 1,10 zł do nawet 2,70 zł za litr. Sama wysokość podwyżki nie pokazuje więc rzeczywistej sytuacji dostawców konkretnej mleczarni.
Ekspert zwrócił także uwagę, że do opisywania rynku bardziej przydatna od średniej arytmetycznej mogłaby być mediana. Ograniczyłaby ona wpływ pojedynczych, bardzo niskich lub wyjątkowo wysokich stawek, które nie odzwierciedlają sytuacji większości producentów.
Jesienna poprawa może zostać wzmocniona przez sezonowość produkcji. Szczyt dostaw mleka przypada w Polsce na połowę czerwca, po czym ilość surowca stopniowo maleje. Październik i listopad przynoszą natomiast zwykle największą zawartość suchej masy, tłuszczu i białka. To może poprawić wartość mleka dostarczanego przez rolników.
Zdaniem rozmówców nadszedł również moment, aby mleczarnie wystąpiły wobec sieci handlowych z żądaniem wyższych cen zbytu. Pozycja poszczególnych zakładów jest jednak bardzo różna. Duże przedsiębiorstwa mogą rekompensować straty na jednym produkcie dochodami z innych kategorii, podczas gdy mniejsze zakłady nie dysponują podobną elastycznością.
Istotny pozostaje eksport. Około 30 proc. polskiej produkcji mleczarskiej musi zostać sprzedane poza krajem, a najważniejszym odbiorcą pozostaje Unia Europejska, ze szczególnie dużym udziałem Niemiec. Oznacza to, że zmiany produkcji i cen na rynku niemieckim bezpośrednio oddziałują na sytuację polskiego mleczarstwa.
W rozmowie zwrócono także uwagę na zapasy mleka UHT. Przy korzystnych cenach mleka w proszku część zakładów może ograniczyć produkcję UHT i skierować surowiec do proszkowni. Jarosław Malczewski wskazał ponadto, że państwo posiada instrumenty pozwalające zagospodarować nadwyżki, między innymi poprzez zakupy na potrzeby rezerw.
Perspektywy na końcówkę 2026 roku są więc lepsze niż jeszcze kilka miesięcy wcześniej. Nie można jednak wykluczyć ryzyk związanych z polityką handlową Stanów Zjednoczonych, konfliktami celnymi i zmiennością światowych giełd. To właśnie notowania w Nowej Zelandii, Stanach Zjednoczonych i Europie będą wyznaczały poziom, do którego mogą dojść ceny produktów mleczarskich oraz surowca.






