Naruszanie bezpieczeństwa żywnościowego powinno być karane?
Zapraszamy na cykliczny wywiad Krzysztofa Wróblewskiego z Jarosławem Malczewskim - prezesem Polskiej Grupy Mleczarskiej.
Rozmowa z prezesem Jarosławem Malczewskim dotyczyła bieżącej sytuacji w rolnictwie, ze szczególnym uwzględnieniem rynku zbóż i mleka. Tegoroczne plony zbóż w Polsce są wysokie, sięgają 30–35 mln ton, jednak większość ziarna nie spełnia norm jakościowych i nadaje się jedynie na paszę. Szacuje się, że zboża paszowego będzie ok. 30 mln ton, co przy niskim popycie i dużych zapasach z poprzednich lat powoduje spadek cen poniżej kosztów produkcji – np. żyto paszowe kosztuje poniżej 500 zł za tonę przy kosztach rzędu 700–800 zł. Z uwagi na niedobór ziarna konsumpcyjnego Polska będzie zmuszona do importu, prawdopodobnie z Ukrainy. Rynek pasz gotowych nie reaguje na spadek cen zbóż, natomiast szybko podnosi ceny, gdy surowiec drożeje.
Na rynku mleka w Polsce sytuacja jest stabilna, choć wysoka temperatura obniżyła zarówno ilość, jak i jakość surowca. Ceny mleka przerzutowego wzrosły do 1,95–2,05 zł/l, podrożało też masło, a ceny serów lekko wzrosły. Odtłuszczone mleko w proszku utrzymuje się na poziomie ok. 10 zł/kg. W lipcu i sierpniu część mleczarni obniżyła ceny skupu o 5–10 groszy. Na świecie w sierpniu panuje stagnacja, a ożywienie spodziewane jest po 15 września. Indie, mimo że są największym producentem mleka (głównie bawolego), blokują import produktów mleczarskich z USA z powodów religijnych i protekcjonistycznych, a FAO wskazuje na wysoki poziom mykotoksyn w żywności z krajów Mercosur, USA, Kanady, Chin i Pakistanu.
Malczewski skrytykował projekt ustawy ograniczającej import żywności z Ukrainy i państw Mercosur jako zbyt wąski, postulując wprowadzenie surowych kryteriów sanitarnych i systemu certyfikacji. Wskazał na ograniczanie produkcji żywności w UE, rosnącą konkurencję ze strony Algierii w mleku w proszku oraz regres produkcji mleka w Rosji z powodu braku dostępu do technologii. Poruszono też problem blokowania inwestycji rolnych przez lokalne stowarzyszenia – zdaniem Malczewskiego organizacje takie powinny wypłacać rolnikom odszkodowania.
Budżet UE na rolnictwo jest mniejszy niż w poprzednich latach, a potrzeby ochrony rynku rosną. Polexit, zdaniem Malczewskiego, byłby katastrofą dla polskiego rolnictwa, które w 70% opiera się na eksporcie do UE, prowadząc do natychmiastowego spadku produkcji o kilkadziesiąt procent. Podkreślił, że Polska bez Unii straciłaby rynki zbytu i wpływy, a Niemcy mogłyby rozwijać rolnictwo na Ukrainie kosztem Polski.






