Polska gospodarka długiem stoi
Polska gospodarka radzi sobie ogólnie przyzwoicie. Mimo absurdalnych przepisów krajowych i unijnych, polityki klimatycznej i przerostu biurokracji, firmy działają, ludzie pracują i konsumują – gospodarka się kręci. Jednak w cieniu widać, że rośnie problem zatorów płatniczych i zadłużenia.
Generalnie nastroje wśród polskich przedsiębiorców od piętnastu miesięcy utrzymują się poniżej granicy neutralności. Odnotowany w lipcu wskaźnik PMI dla przetwórstwa, a więc jeden z najistotniejszych wskaźników koniunktury, wyniósł 49 punktów, co oznaczało poprawę w porównaniu z czerwcowym odczytem o niespełna trzy punkty, a po raz pierwszy od kwietnia 2025 wzrosło zatrudnienie w sektorze. Jak wynika z European Payment Report 2026 opublikowanego przez Intrum, co druga firma nie spodziewa się w tym roku „odbicia” w krajowej gospodarce, a połowa przedsiębiorstw, ze względu na sytuację ekonomiczną, zachowuje ostrożność podczas planowania inwestycji. Mimo to trzy na cztery biznesy realizują prognozowane przychody, a zyski 35 proc. przedsiębiorstw przekraczają pierwotne założenia. Firmy martwi przede wszystkim niepewność związana z funkcjonowaniem na rynku, nadmierne regulacje, opóźnienia w płatnościach, wysokie stopy procentowe oraz zobowiązania podatkowe – to wskazania ok. 60 proc. Respondentów. - Opóźnienia w płatnościach to problem niemal dwóch na trzech firm – mówi Tomasz Bala, ekspert Intrum, międzynarodowego przedsiębiorstwa zajmującego się zarządzaniem wierzytelnościami. Zauważa, że aby zabezpieczyć się przed zatorami płatniczymi, przedsiębiorcy coraz częściej sięgają po najprostsze z dostępnych narzędzi, czyli płatność „z góry”. - W ostatnich edycjach badania European Payment Report 2026 obserwujemy istotny wzrost popularności tego rozwiązania – według najnowszych danych korzysta z niego już 52 proc. biznesów, podczas gdy jeszcze w 2020 roku wybierała je zaledwie co czwarta badana organizacja. Warto jednak pamiętać, że nie jest to możliwość dostępna dla każdego, a duża konkurencja w sektorze i powszechna dostępność danego produktu lub usługi obniżają pozycję negocjacyjną. W takiej sytuacji próba zabezpieczenia się przed opóźnieniem w płatności może paradoksalnie prowadzić do utraty kontraktu, zlecenia czy zamówienia – dodaje Tomasz Bala.
Liderem zadłużenia jest budownictwo, które ma już 1,85 mld zł zaległości płatniczych. Na drugim miejscu dumnie pręży się branżą transportowa, która łącznie ma 1,66 mld zł długu. Co interesujące liczba dłużników się nie zmienia, ale rośnie kwota przypadająca na jedną firmę. Przemysł zajmuje niechlubne trzecie miejsce - jego zadłużenie sięga 1,35 mld zł. Czwarte miejsce ma szeroko rozumiany sektor rolno-spożywczy, który zbliża się do 800 mln zł długu.
Zobowiązania sektora rolno-spożywczego w ciągu roku wzrosły o ponad 35 mln zł, tj. około 5 proc. Największy udział w tym długu ma handel hurtowy i detaliczny, odpowiadający za niemal połowę wszystkich zaległości branży. To o tyle istotne, że lato to dla rolnictwa i przetwórstwa spożywczego okres wzmożonej aktywności – żniwa i szczyt sezonu wcale jednak nie przekładają się na poprawę płynności finansowej firm z tego sektora. Dane Krajowego Rejestru Długów (KRD), z 22 czerwca 2026 r., pokazują , że rejestrze figurowało około 13,5 tys. dłużników, a średnie zadłużenie wynosiło 59,1 tys. zł na podmiot. Firmy z sektora miały jednocześnie do odzyskania od kontrahentów ponad 247 mln zł, co wskazuje na problem zatorów płatniczych. Liczba dłużników w branży rolno-spożywczej w ciągu roku zwiększyła się ok. 2 proc. To oznacza, że problem mocniej narasta w kwotach niż liczbie przedsiębiorstw wpisanych do rejestru. Jak podkreślają eksperci rynku zarządzania wierzytelnościami, w branży rolno-spożywczej pieniądz musi wyprzedzić produkt – każde ogniwo łańcucha dostaw finansuje swoją działalność, zanim otrzyma zapłatę od kolejnego uczestnika rynku. Wystarczy brak bieżącej kontroli należności i opóźnienie w jednym miejscu, by zator płatniczy objął cały łańcuch: od producenta rolnego, przez przetwórcę, aż po sklep.
Naczynia połączone
Dlaczego wspomniano na wstępie o zadłużeniu innych branż? Gdyż wszystkie są ze sobą powiązane. – Firmy rolno-spożywcze mają do odzyskania ponad 247 milionów złotych od swoich kontrahentów. Rok wcześniej było to 216 milionów złotych. W tym czasie kwota wzrosła więc o 15 procent. Sytuacja w branży dobrze pokazuje, jak działają zatory płatnicze. Rolnik, producent żywności, hurtownik, sklep, firma transportowa czy gastronomia są od siebie zależne. Jeśli jedno ogniwo nie dostaje zapłaty, po pewnym czasie samo zaczyna mieć problem z regulowaniem faktur – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.
Problemy rolników
Przedsiębiorcy rolni mają obecnie 235,3 mln zł przeterminowanych zobowiązań. W KRD widnieje 3,5 tys. dłużników z tej grupy. Przeciętnie każdy z nich powinien zwrócić wierzycielom 67,6 tys. zł. W porównaniu z ubiegłym rokiem łączny dług rolnictwa wzrósł nieznacznie, o ok. 1,2 proc., a liczba niesolidnych płatników lekko spadła. Oznacza to, że część już zadłużonych podmiotów ma coraz większe zaległości. - Problemem są nie tylko same koszty, ale też czas oczekiwania na pieniądze. Jeśli produkt leży w magazynie, gospodarstwo posiada towar, ale nie ma gotówki. A faktury za środki produkcji, maszyny, paliwo, pracę i usługi gromadzą się niezależnie od tego, czy udało się już sprzedać plony – zwraca uwagę Emanuel Nowak, ekspert firmy faktoringowej NFG. Warto podkreślić, że w rolnictwie relacje handlowe często mają charakter długoterminowy i opierają się na wzajemnych rozliczeniach.
Przedsiębiorcy z branży rolno-spożywczej sami też czekają na pieniądze od klientów i kontrahentów, którzy – według KRD - są im winni 247,2 mln zł. Głównym dłużnikiem jest handel, który zalega 84,9 mln zł. Kolejne są podmioty z rolnictwa, leśnictwa, łowiectwa i rybactwa, zalegające z 48,5 mln zł. Natomiast gastronomia i zakwaterowanie opóźniają się z uregulowaniem 33,5 mln zł, zaś przetwórstwo przemysłowe z 32,6 mln zł. W tej branży terminowa zapłata ma ogromne znaczenie. Przedsiębiorca może mieć majątek, sprzęt, ziemię, zapasy i kontrakty, ale jeśli pieniądze nie wpływają na konto na czas, zaczyna brakować środków na bieżące zobowiązania. – To ważne dane, bo branża rolno-spożywcza nie działa w oderwaniu od innych sektorów. Potrzebuje transportu, magazynów, opakowań, finansowania, sklepów, hurtowni i gastronomii. Gdy pieniądze zatrzymują się w jednym miejscu, brakuje ich w kolejnym. To powoduje narastanie zatorów płatniczych na drodze z pola do sklepu – zauważa Sandra Czerwińska, ekspert Rzetelnej Firmy.
Połowa długu obarcza handel
Przedsiębiorcy rolni tworzą tylko część rynku rolno-spożywczego. Największym dłużnikiem są firmy zajmujące się sprzedażą hurtową i detaliczną produktów rolnych oraz spożywczych, którzy mają 384,2 mln zł zaległości. To niemal połowa (48 proc.) nieuregulowanych zobowiązań całej branży żywnościowej. W KRD widnieje 7,1 tys. takich podmiotów, a średni dług jednego wynosi 54 tys. zł. Widać jednak duże różnice między hurtem a detalem. Handel hurtowy ma 261,6 mln zł długu, a detaliczny 122,5 mln zł. Najwyższą średnią zaległość w handlu ma hurtowa sprzedaż płodów rolnych i żywych zwierząt. Jeden zadłużony podmiot z tego grona musi uregulować przeciętnie aż 106,4 tys. zł. Z tej kategorii pochodzi także rekordzista całej branży – firma z województwa mazowieckiego, która ma do oddania 6,8 mln zł. - Wysokie zadłużenie handlu jest ważne dla całego rynku, bo to przez hurtownie i sklepy przechodzi duża część produktów rolnych i spożywczych. Jeśli płatność zatrzyma się w tym miejscu, skutki odczuwają dostawcy, producenci, transport i firmy usługowe – zwraca uwagę Sandra Czerwińska
W latach 2025–2026 brak jest publicznie dostępnej, jednolitej statystyki pokazującej łączne zadłużenie wyłącznie sektora mleczarskiego, czy jakiegokolwiek innego w Polsce. Dane KRD wskazują jednak, że zaległe zadłużenie całego sektora rolno-spożywczego wzrosło z 760,6 mln zł w czerwcu 2025 r. do 796,4 mln zł w czerwcu 2026 r., natomiast w szerzej rozumianej produkcji artykułów spożywczych zaległości sięgały ok. 1,5 mld zł w I kwartale 2026 r. Sytuacja poszczególnych mleczarni jest przy tym silnie zróżnicowana pod względem poziomu zobowiązań i zadłużenia bilansowego.
Eksperci podkreślają, iż aby unikać zatorów płatniczych, ważne jest stałe monitorowanie ryzyka kontrahentów, szybkie wykrywanie pierwszych oznak opóźnień oraz automatyzacja procesów pozwalają ograniczyć skutki zatorów płatniczych, zanim przerodzą się one w kosztowne postępowania windykacyjne. Dlatego nawet w tej samej branży i przy podobnych warunkach rynkowych, jedne firmy potrafią utrzymać stabilną płynność, podczas gdy inne systematycznie powiększają swoje zadłużenie.






