Sieci handlowe nie obędą się bez geofencingu

30.11.2018 -

Marketerzy wciąż nie znają dobrze tego pojęcia. Jednak w przyszłym roku będą mieli wiele okazji do tego, żeby lepiej je zrozumieć. W 2020 roku nastąpi prawdziwy boom na rynku. Wiele firm handlowych i usługowych będzie lawinowo wdrażało to rozwiązanie. Najwięcej mogą na tym zyskać sieci spożywcze, a także drogerie. O potencjalnych możliwościach i zagrożeniach związanych z geofencingiem mówi Maciej Tygielski, szef sprzedaży w Grupie AdRetail.

– Z dostępnych na rynku badań wynika, że większość konsumentów w ogóle nie zna pojęcia geofencingu. Sieci handlowe będą chciały to zmienić?

M. Tygielski: Nie będą miały innego wyjścia, jak tylko same dobrze zgłębić ten temat, a potem przybliżyć go klientom. Trudno już sobie wyobrazić nowoczesny handel bez tego rozwiązania. Niesie to ze sobą wiele korzyści dla obu stron. Sieciom pozwala trafić z odpowiednimi ofertami do konsumentów, gdy są w pobliżu ich placówek. W praktyce może to oznaczać natychmiastowe przyciąganie kupujących do sklepów. Z kolei użytkownikom aplikacji geofencing pozwala zaoszczędzić czas potrzebny na poszukiwanie produktów bądź promocji.

– Eksperci rynkowi twierdzą, że konsument wcale nie musi znać ww. terminu. Ale przeszkodą jest to, że sami marketerzy mają z nim problem. Co Pan o tym sądzi?

– Całkowicie zgadzam się z tym twierdzeniem. A jednocześnie przewiduję, że świadomość marketerów bardzo się poszerzy w najbliższym roku. Będą mieli wiele okazji do tego, żeby poznać bliżej możliwości związane z geofencingiem. Odbędzie się wiele konferencji poświęconych temu zagadnieniu. Ich uczestnicy zrozumieją, że to rozwiązanie ułatwi im pracę i uczyni ją bardziej efektywną. Chęć odnoszenia sukcesów będzie sprzyjać popularyzacji tego narzędzia. Moim zdaniem, w 2020 roku nastąpi prawdziwy boom na rynku. Wówczas wiele firm handlowych i usługowych będzie lawinowo wdrażało to rozwiązanie.

– A jak we właściwy sposób powinniśmy interpretować to pojęcie?

– Geofencing to technologia, która dzięki określonej wirtualnej przestrzeni wokół danego punktu tworzy rzeczywisty obszar geograficzny poddawany badaniom. To pozwala nam zbierać informacje o przekraczaniu granicy tej strefy oraz wiązać takie zdarzenia np. z historią konsumpcji różnych treści digitalowych danej osoby. Kolejnym krokiem może być wyzwalanie odpowiednich powiadomień w następstwie wkroczenia na dany teren bądź wyjścia z niego.

– Które sektory handlu mogą najwięcej zyskać na geofencingu i powinny jak najszybciej zacząć z niego korzystać?

– W mojej ocenie, najbardziej skorzystają na tym spożywcze sieci handlowe, bo w nich klienci robią najczęściej zakupy. To udogodnienie świetnie sprawdzi się też w drogeriach. Uważam, że Rossmann ma dużą szansę na bycie prekursorem w swoim segmencie. Oferuje już dość nowoczesny system komunikacji z konsumentami i to byłby następny dobry krok. Tak naprawdę w każdym sektorze handlu najwięcej zyskają inicjatorzy. Warunek jest tylko taki, żeby zarówno oni, jak i klienci dobrze rozumieli, że obie strony wygrywają na tym rozwiązaniu. Oczywiście sieci jako pierwsze muszą zobaczyć potencjał drzemiący w geofencingu, bo klienci sami na to nie wpadną.

– W jaki sposób sieci mogą to osiągnąć?

– Przede wszystkim powinny przestać kroczyć starymi ścieżkami i przyjąć to, że nadchodzi zupełnie nowa era w handlu. Ci, którzy prześpią ten moment, będą później żałować, gonić za konkurencją i walczyć z wizerunkiem przestarzałych graczy na rynku. Kolejnym krokiem powinny być precyzyjnie opracowane testy, przeprowadzone na dużą skalę. Bez nich nie należy podejmować żadnych strategicznych decyzji. Klienci biorący udział w takich próbach sami będą mogli przekonać się, jak właściwie działa geofencing. Potem naturalnie się zaangażują, tj. będą aktywnie i stale z niego korzystali.

– Jak, według Pana, branża może realnie wykorzystać geofencing już w najbliższym czasie?

– Sklepy będą mogły przyciągać klientów akcjami rabatowymi, dedykowanymi specjalnie dla osób znajdujących się w okolicy. Znając dobrze ich gusta, precyzyjnie trafią do nich z właściwymi ofertami. Odwiedzających placówki będzie można doprowadzać do konkretnych półek i wskazać im wybrane produkty. Zachętami będą niespodziewane zniżki, np. na artykuły znajdujące się w sąsiednich alejkach. To będzie działać na kupujących jak magnes.

(30.11.2018 za MondayNews, fot. hurtidetal.pl)


Współpraca