System kaucyjny nie obejmuje opakowań po mleku, ale ROP…
Uruchamiany właśnie polski system kaucyjny będzie największym w Europie nie ze względu na liczbę mieszkańców, lecz skalę obrotu opakowaniami.
Szacuje się, że to może być nawet 15 miliardów sztuk opakowań różnego typu. Polska jest 17 krajem w Unii Europejskiej, który wdrożył system kaucyjny. Przy czym co do ilości mieszkańców jesteśmy drugim za Niemcami. Jak wynika z najnowszego badania „GLOBAL RECYCLING HABITS AND ATTITUDES 2025”, które analizuje postawy wobec recyklingu na świecie, aż 74% Polaków deklaruje gotowość do wdrożenia systemu kaucyjnego. W kontekście wdrażanego systemu kaucyjnego Polacy podkreślają, że zachęty i edukacja mogą odegrać kluczową rolę w zmianie codziennych nawyków. – Dane pokazują wyraźny mandat publiczny dla systemu kaucyjnego, wierząc w jego skuteczność. Teraz zadaniem jest wdrożenie systemu, który będzie maksymalnie wygodny, przejrzysty i angażujący, by zachęcić młodych do zmiany przyzwyczajeń – podkreśla David Van Heuverswyn, dyrektor Every Can Counts.
Wysokie poparcie dla systemu kaucyjnego w Polsce to dobry grunt, aby realnie zwiększyć jego skuteczność. Z badań wynika, że aż 74% Polaków byłoby skłonnych bardziej angażować się w selektywną zbiórkę, gdyby to było doświadczenie interaktywne np. poprzez system nagród, gry czy aplikacje mobilne. Co więcej, jako trzy najważniejsze czynniki motywujące do zwiększania recyklingu, Polacy wskazali korzyści finansowe (42%), system kaucyjny (41%) i większą wygodę recyklingu (37%). To wyraźny sygnał, że zwrot opakowań powinien być czymś więcej niż obowiązkiem. Wprowadzenie zachęt to szansa na budowanie pozytywnych nawyków i podnoszenie świadomości ekologicznej w społeczeństwie.
Z danych wynika, że 9 na 10 ankietowanych (87%) oczekuje, że opakowania będą projektowane z myślą o ich ponownym przetworzeniu lub wykonane z materiałów z recyklingu. – Jest to ważna informacja dla wszystkich uczestników rynku. Aktualnie wdrażany w Polsce system kaucyjny ma szansę usprawnić zbiórkę dzięki współpracy na każdym etapie: od projektowania opakowań, przez ich dystrybucję, segregację, zbiórkę, aż po przetwarzanie. Tylko wspólne działania producentów, decydentów, handlu oraz konsumentów mogą zapewnić trwałą zmianę i realne efekty – dodaje Paweł Wiśnioch.
Branża odpadowo-opakowaniowa podkreśla, że system kaucyjny nie będzie działał efektywnie bez równoległego wdrożenia Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta. Tylko powiązanie obu mechanizmów może zapewnić stabilność i skuteczność nowych rozwiązań.
Krzysztof Kawczyński, Przewodniczący Komitetu Ochrony Środowiska w Krajowej Izbie Gospodarczej (KIG) podkreślił wagę prawidłowego wprowadzenia systemu. - Podczas poprzedniego Seminarium Kaucyjnego w dniu 24 kwietnia 2025 r. powiedziałem, że system kaucyjny wdraża się tylko raz. Jeżeli nie zostanie prawidłowo zaimplementowany może przynieść przykre skutki finansowe dla uczestników rynku napojów w opakowaniach objętych kaucją. Te słowa nadal pozostają aktualne – mówił Kawczyński. Tym samym zwrócił uwagę na ryzyko spadku poparcia społecznego w przypadku trudności we wdrażaniu systemu kaucyjnego, podkreślając jednocześnie konieczność jego sprawnej i kompleksowej implementacji, a także pilną potrzebę pełnego uruchomienia systemu Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta w obszarze opakowań.
System kaucyjny częścią ROP
Należy pamiętać, że system kaucyjny jest częścią systemu Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta (ROP) w zakresie opakowań. W połowie sierpnia b.r. ukazał się projekt ustawy przedstawiający nowy model systemu ROP w Polsce. Generalnie ROP ma realizować trzy główne cele: ograniczenie ilości odpadów, większą recyklowalność czy promowanie opakowań wielokrotnego użytku. O ile ustawa o systemie kaucyjnym obowiązuje i system ten wchodzi w życie, o tyle ROP nadal pozostaje na etapie projektu.
Dobre i złe wzorce
Wiele uwagi temu zagadnieniu poświęcono na Forum Rynku Spożywczego i Handlu 2025. Podczas Forum, Marta Ślubowska, dyrektorka Działu Prawnego w grupie LipCo Foods, zwróciła uwagę na brak dialogu ustawodawcy z branżą spożywczą i konieczność stabilizacji prawnej. Podkreśliła brak równowagi w dialogu między ustawodawcą a biznesem oraz wskazała na konsekwencje dla firm, które muszą planować rozwój i budżety w warunkach niepewności prawnej. - Przedsiębiorcy w Polsce chcą inwestować i rozwijać się, ale potrzebują przewidywalności w prawie. Trudno planować budżety i strategie, jeśli nie wiadomo, w jakim środowisku prawnym będziemy funkcjonować w kolejnym roku. Dlatego konieczny jest powrót do realnego dialogu społecznego i stworzenie równowagi w procesie legislacyjnym – swoistego legal balance - powiedziała Ślubowska. Podkreśliła, że jej głos jest jednocześnie reprezentacją perspektywy praktyka prawa i przedstawiciela sektora, który oczekuje stabilności oraz przewidywalności regulacyjnej. Przypomniała również, że projekt ustawy pojawił się w marcu, a jego treść branża poznała dopiero w połowie sierpnia. Firmy otrzymały zaledwie 30 dni na zgłoszenie uwag, a wizja wejścia w życie nowych regulacji od 1 stycznia wciąż wisi nad sektorem, choć nie wiadomo, w jakim ostatecznie kształcie. - Przedsiębiorcy chcą budować konkurencyjność nie tylko cenową, ale przede wszystkim poprzez innowacje. Do tego potrzebna jest przewidywalność i stabilność regulacyjna – zaznaczyła.
Dyrektor Ślubowska podkreśliła, że kompetencje organizacji zajmujących się opakowaniami wynikają z obowiązujących przepisów, a nie z inicjatywy przedsiębiorców, oraz że obecny projekt nie zapewnia mechanizmów skutecznego nadzorowanego odbioru odpadów. Zwróciła uwagę, że rozporządzenie nie jest właściwą formą do ustalania stawek, a przedsiębiorcy, działając w środowisku międzynarodowym, i tak muszą inwestować w ekoprojektowanie, często bez wsparcia ze strony państwa. Wskazała na przykłady z Belgii, gdzie wprowadzono stopniowe ograniczenia udziału plastiku w opakowaniach, co dało firmom czas na dostosowanie się i realną motywację finansową. Skrytykowała też obecne rozwiązania, które poprzez stałą opłatę nie zachęcają producentów do wdrażania bardziej ekologicznych rozwiązań. W konkluzji podkreśliła, że ekomodulacja powinna być obowiązkowa, aby zapewnić równowagę na rynku, a Polska powinna korzystać z najlepszych praktyk innych państw. - Natomiast w momencie, kiedy mamy opłatę stałą, takich kilkadziesiąt groszy od kubka, to nie jest zachętą dla producentów, żeby pracować nad rozwiązaniami, skoro 100% kubek plastikowy jest tak samo obciążony opłatą, jak kubek, który ma w sobie 97% biodegradowalnych składników i tylko 3% plastiku – wskazała.
W drugiej debacie poświęconej ROP na FRSiH głos zabierał przedstawiciel mleczarstwa. Marcin Hydzik, Prezes Zarządu Związku Polskich Przetwórców Mleka, powiedział, że nowy system rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP) według propozycji Ministerstwa Klimatu budzi obawy wśród firm z branży spożywczej, zwłaszcza mleczarskiej, funkcjonującej w warunkach niskich marż. Stwierdził, że ów system przypomina w swoich założeniach system węgierski, który doprowadził do znacznego wzrostu cen produktów spożywczych o kilka procent, a przez swoją scentralizowaną i upaństwowioną formę spowodował znaczne obciążenie dodatkowymi kosztami sektor spożywczy. Wg Marcina Hydzika odpowiednio zaprojektowany ROP nie musi podnosić cen podstawowych produktów, o ile uniknie się błędów popełnianych w innych krajach. Co więcej, dobrze zaprojektowany ROP może stać się impulsem do innowacji – a nie być tylko kolejnym kosztem dla firm, gdyż innowacja pojawia się tam, gdzie regulacja ustawowa jest stabilna, zrozumiała i nastawiona na cel, a nie tylko na obciążenie fiskalne. Wyjaśnił również, że ROP może działać na rzecz gospodarki obiegu zamkniętego i jednocześnie chronić konsumentów – pod warunkiem że zostanie wdrożony w sposób proporcjonalny i konkurencyjny. Ekologia może iść ręka w rękę z ekonomią - tak dzieje się w pozostałych krajach UE z wyjątkiem Węgier.
Prezes Hydzik uważa, że mamy unikalną szansę na stworzenie naprawdę nowoczesnego, efektywnego i taniego systemu ROP, dlatego organizacje przemysłu spożywczego apelują do Ministerstwa Klimatu, strony samorządowej, organizacji odzysku i pozostałych interesariuszy o rozmowę i o wspólną pracę nad rozwiązaniami akceptowalnymi dla wszystkich.
Nowy para podatek
Głosy przedstawicieli sektora spożywczego, takie jak przytoczeni powyżej Marta Ślubowska i Marcin Hydzik znajdują potwierdzenie w raport WEI na temat ROP-u. Jak wskazuje autor WEI raportu Andrzej Strojny, projekt ustawy o gospodarce opakowaniami, przygotowany przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska, budzi fundamentalne zastrzeżenia. Publiczne konsultacje projektu wywołały lawinę - wpłynęło ponad 1,7 tys. uwag. Największe kontrowersje budzi przyznanie monopolistycznej roli państwowej instytucji. Przede wszystkim, zgodnie z ministerialnym projektem, jedynym operatorem systemu ma zostać Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. To do niego producenci wprowadzający na rynek opakowania będą wnosić nową, obowiązkową opłatę o charakterze publicznoprawnym, a w praktyce para podatek. NFOŚiGW ma centralnie zarządzać gigantycznym strumieniem finansowym, szacowanym na ok. 5 mld zł rocznie. - NFOŚiGW, będący dotąd instytucją finansującą, nie ma żadnego operacyjnego doświadczenia w zarządzaniu tak skomplikowanym rynkiem, jak gospodarka odpadami. Powierzenie tej roli państwowemu molochowi budzi obawy o biurokrację, wysokie koszty administracyjne i niską efektywność, analogicznie do problemów znanych z funkcjonowania NFZ czy ZUS - przestrzega Andrzej Strojny, analityk WEI i autor raportu.
Zwraca uwagę, że proponowany system sprowadza rolę producentów wyłącznie do płatników podatku. Pozbawia ich wpływu na efektywność systemu i zabija motywację do ekoprojektowania. - Nowy para podatek drastycznie zwiększy obciążenia finansowe firm. Koszty producentów mogą wzrosnąć z około 1,4 mld zł obecnie, do około 4 mld zł rocznie. Nietrudno się domyślić, że zostaną przerzucone na konsumentów w cenach produktów. Polacy zapłacą mniej gminie, ale znacznie więcej w sklepie - tłumaczy Piotr Palutkiewicz, wiceprezes WEI. Co gorsza, jeśli państwowy administrator okaże się tak niewydolny, jak jego węgierski odpowiednik, gminy nie otrzymają wystarczających środków na pokrycie kosztów. W rezultacie konsument zapłaci podwójnie: raz w wyższej cenie produktu i drugi raz w rosnących opłatach za śmieci.
WEI rekomenduje całkowite odrzucenie projektu w obecnym kształcie i oparcie systemu ROP na sprawdzonych modelach rynkowych, gdzie organizacje producenckie konkurują o efektywność, a rola państwa ogranicza się do mądrego nadzoru, a nie centralnego zarządzania.
Gdyby administracja, tak jak deklaruje rzeczywiście chciała słuchać branży i biznesu, Polska oszczędziłaby wiele czasu, energii i pieniędzy, które zostały zmarnowane na zły projekt ROP.











