Artur Balazs uważa, że polscy rolnicy zostali pozostawieni sami sobie w obliczu słabszych plonów, wysokich cen paliwa i nawozów oraz niezadowalających cen skupu. W rozmowie z Krzysztofem Wróblewskim były minister rolnictwa apeluje o potraktowanie bezpieczeństwa żywnościowego na równi z bezpieczeństwem militarnym. Ostrzega również, że ograniczenie eksportu przez Morze Czarne może ponownie skierować ukraińskie zboże na rynek Unii Europejskiej i zdestabilizować sytuację w Polsce.


Gościem Krzysztofa Wróblewskiego w programie „Polska Rolna” był Artur Balazs – rolnik ze wsi Łuskowo, były minister rolnictwa oraz przewodniczący Kapituły Europejskiego Funduszu Rozwoju Wsi Polskiej. Rozmowa dotyczyła tegorocznych żniw, rosnących kosztów produkcji, sytuacji ekonomicznej gospodarstw oraz zagrożeń dla bezpieczeństwa żywnościowego Polski.

Artur Balazs przyznał, że ze względu na wiek stopniowo ogranicza swoją aktywność zawodową. Część ziemi wydzierżawił sąsiadom, natomiast prowadzenie istotnej części gospodarstwa przejmują jego córka i jej partner, pochodzący z rodziny rolniczej. Były minister nie zrezygnował jednak z pracy podczas żniw i nadal sam prowadził kombajn. Jak podkreślił, praca ta daje mu ogromną satysfakcję, poczucie niezależności i pozwala spojrzeć na rolnictwo z odpowiednim dystansem.

Tegoroczne plony w gospodarstwie Artura Balazsa były słabsze niż zwykle. Przyczynami były susza oraz grad, który przed rozpoczęciem żniw uszkodził część upraw rzepaku. Na polu, które nie ucierpiało wskutek gradobicia, rzepak dał około 3,8 tony z hektara. W przypadku pszenicy plony spadły z osiąganych wcześniej 8–9 ton do około 6–7 ton z hektara. Dodatkowym problemem okazała się niska zawartość białka, przez co część zebranego ziarna może zostać zakwalifikowana jako pszenica paszowa, a nie konsumpcyjna.

Zdaniem byłego ministra jeszcze bardziej niż słabsze zbiory niepokoją obecnie niskie ceny produktów rolnych oraz gwałtowny wzrost kosztów produkcji. Artur Balazs zwrócił uwagę na wysokie ceny oleju napędowego, gazu i nawozów azotowych. W jego ocenie rozwiązania dotyczące cen paliw nie przyniosły rolnikom realnej ulgi, natomiast nawozy podrożały w wielu przypadkach o 60–100 procent.

– Mam po raz pierwszy od bardzo dawna takie poczucie, że rolnicy zostali pozostawieni sami sobie – powiedział Artur Balazs.

Były minister ocenił, że ze strony rządu zabrakło w ostatnim czasie wyraźnego gestu wobec gospodarstw ponoszących coraz wyższe koszty. Krytycznie odniósł się także do postawy obecnego kierownictwa Ministerstwa Rolnictwa oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego. Jak zaznaczył, najlepszym reprezentantem rolników powinien być minister rolnictwa, ale musi on utożsamiać się z mieszkańcami wsi oraz mieć odwagę i determinację do walki o ich sprawy w rządzie i Unii Europejskiej.

Artur Balazs przypomniał również historyczne zasługi polskich chłopów – ich udział w wojnie polsko-bolszewickiej, działalność Batalionów Chłopskich, opór wobec kolektywizacji oraz wsparcie udzielane robotnikom podczas strajków w okresie „Solidarności”. Jego zdaniem współczesne elity polityczne nie poświęcają rolnikom uwagi odpowiadającej ich znaczeniu dla państwa.

Centralnym tematem rozmowy było bezpieczeństwo żywnościowe. Według Artura Balazsa powinno być ono traktowane na równi z obronnością, bezpieczeństwem granic i bezpieczeństwem osobistym obywateli. Polska potrzebuje długofalowej strategii rozwoju rolnictwa, która nie będzie zmieniała się po każdych wyborach. Wokół najważniejszych spraw dotyczących produkcji żywności powinien zostać zbudowany kompromis między rządem, opozycją i środowiskami rolniczymi.

Były minister przypomniał, że podobne porozumienie udało się osiągnąć podczas przygotowywania polskiego stanowiska negocjacyjnego przed wejściem do Unii Europejskiej. Dokument został wówczas uzgodniony przez koalicję rządzącą, opozycję i prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Zdaniem Artura Balazsa także dzisiaj możliwe i potrzebne jest wypracowanie wspólnego programu dla polskiego rolnictwa.

Rozmówca Polski Rolnej odniósł się również do sytuacji rolników w całej Unii Europejskiej. Protesty przeciwko założeniom Zielonego Ładu pokazały, że problemy nie dotyczą wyłącznie Polski. Dlatego także Komisja Europejska powinna przedstawić rzeczywisty program wsparcia europejskiego rolnictwa i zagwarantowania bezpieczeństwa żywnościowego całej Wspólnoty.

W końcowej części rozmowy poruszono zagrożenie ponownym napływem ukraińskiego zboża. Artur Balazs przypomniał, że wcześniejszy import produktów rolnych z Ukrainy na kilka lat zdestabilizował polski rynek. Ograniczenie transportu przez Morze Czarne może sprawić, że Ukraina będzie ponownie szukała możliwości sprzedaży swoich nadwyżek na terenie Unii Europejskiej.

Nawet jeśli zboże nie trafi bezpośrednio do Polski, jego ulokowanie w państwach sąsiadujących może wywołać presję na ceny obowiązujące na naszym rynku. Zdaniem Artura Balazsa problem może objąć nie tylko zboża, lecz także inne produkty rolne, których Ukraina posiada znaczące nadwyżki. Były minister zaapelował więc do polskiej administracji i kierownictwa resortu rolnictwa o zachowanie szczególnej ostrożności i podjęcie działań, zanim dojdzie do kolejnej destabilizacji rynku.
 

Współpraca