Umowa handlowa UE z USA. Wątpliwości.
Donald Trump, prezydent USA, niezależnie od oceny, jest graczem na arenie międzynarodowej twardym i aroganckim. Jednym z chętniej stosowanych przez niego narzędzi są cła. Ciągłe zmiany decyzji w tym obszarze utrudniają zawarcie umowy handlowej z Unią Europejską.
Od początku obecnej kadencji Donald Trump żongluje stawkami ceł. Jeżeli chce na jakimś państwie wymóc określone działanie czy postawę, proponuje podniesienie stawek celnych np. O 20 czy 40 proc. Ze względu na atrakcyjność amerykańskiego rynku, ta prosta taktyka okazuje się nadzwyczaj skuteczna. Problem pojawił się z najmniej oczekiwanej strony – Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych unieważnił 20 lutego br. większość ceł nałożonych przez prezydenta Donalda Trumpa. W odpowiedzi na ten wyrok administracja USA zapowiedziała wprowadzenie 10 proc. cła na import z większości krajów na okres do 150 dni. Nowe taryfy mają zastąpić część nadzwyczajnych ceł, które wcześniej zostały zakwestionowane przez Sąd Najwyższy. Nowe rozwiązanie opiera się na przepisach ustawy o handlu z 1974 r., które pozwalają prezydentowi na czasowe wprowadzenie ceł w sytuacji problemów z bilansem płatniczym. Procedura nie wymaga długotrwałych postępowań administracyjnych.
Choć nowe cła mają charakter tymczasowy, mogą wpłynąć na globalne relacje handlowe i koszty importu. Administracja USA sygnalizuje jednocześnie gotowość do dalszych działań, jeśli uzna to za konieczne dla ochrony krajowego rynku.
Trzeba zaznaczyć, że nowe rozwiązanie ma charakter tymczasowy – przepisy pozwalają na stosowanie takich ceł przez maksymalnie 150 dni w sytuacji problemów z bilansem płatniczym. Wcześniej zapowiadano możliwość podwyższenia taryfy do 15 proc. Jednak oficjalny komunikat potwierdził stawkę 10 proc. Sytuacja zwiększa niepewność w handlu międzynarodowym. Analitycy wskazują, że mimo niższej stawki inwestorzy reagują ostrożnie, a wahania nastrojów widoczne były m.in. na europejskich giełdach.
Agencje prasowe podają, że niektóre państwa, w tym Japonia, Unia Europejska czy Wielka Brytania, sygnalizują chęć utrzymania dotychczasowych ustaleń handlowych z USA. Jednocześnie administracja amerykańska ostrzega przed wycofywaniem się z zawartych porozumień, zapowiadając możliwość zastosowania wyższych taryf. Z kolei eksperci podkreślają, że nawet przy czasowym charakterze nowych ceł niepewność dotycząca polityki handlowej USA może utrzymywać się jeszcze przez dłuższy czas i wpływać na globalne przepływy handlowe.
Wyrok amerykańskiego sądu głośnym echem odbił się również w Europie, która stara się zbudować globalną strefę wolnego handlu (Mercosur, Indie). Główna negocjatorka Europejskiej Partii Ludowej, Zeljana Zovko zapowiedziała w wywiadzie dla agencji Bloomberga, że Parlament Europejski zawiesi proces ratyfikacji porozumienia handlowego z USA. Powodem ma być wyrok tamtejszego Sądu Najwyższego, unieważniający cła nałożone m.in. na UE. Jak donosi Bloomberg, chęć zawieszenia zatwierdzenia umowy z USA do czasu osiągnięcia większej jasności w sytuacji, wyraziła zarówno EPL, jak i inne główne frakcje w Parlamencie Europejskim. Taką samą opinię wygłosił Bernd Lange, szef Komisji Handlu PE, który w poniedziałek zwołał nadzwyczajne spotkanie w tej sprawie.
Porozumienie handlowe z USA opierało się na nałożonych przez Trumpa 15-proc. cłach na towary z UE. Cła te zostały zniesione przez wyrok Sądu Najwyższego, choć jeszcze tego samego dnia prezydent podpisał rozporządzenie wprowadzające nowe, 10-proc. cła globalne na 150 dni, które mają wejść w życie 24 lutego. Ponieważ jednak cła te są naliczane w dodatku do innych istniejących podatków, ich wprowadzenie zwiększy poziom ceł na niektóre towary z UE do ponad 15 proc. przewidzianych przez umowę UE-USA. Według opinii części ekspertów, nowe cła Trumpa również znajdują się na grząskim gruncie prawnym.
Sprawa jest przedmiotem poniedziałkowego (23.02) spotkania ambasadorów państw UE w Brukseli. PE już wcześniej zawiesił proces ratyfikacji umowy – w związku z groźbą nałożenia ceł na szereg państw europejskich, które wysłały wojska na Grenlandię. Pierwotnie umowa zawarta w sierpniu ub.r. w szkockim Turnberry między Donaldem Trumpem a przewodniczącą Komisji Europejskiej, Ursulą von der Leyen miała zostać poddana głosowaniu w PE pod koniec stycznia.
Porozumienie UE-USA zostało zawarte w reakcji na początkowe nałożenie przez Trumpa 30-proc. ceł na towary z UE, które wedle umowy zostały zmniejszone do 15 proc. Umowa zakładała również zlikwidowanie niemal wszystkich ceł unijnych na towary przemysłowe z USA oraz zobowiązanie do zakupów amerykańskiego gazu i ropy naftowej.
Według danych z bazy handlowej ONZ/COMTRADE, w 2024 r. eksport polskich produktów mleczarskich do Stanów Zjednoczonych wyniósł około 17,2 mln USD. W tej kwocie największą część stanowił eksport serów i twarogów – ok. 10,8 mln USD), następnie masła i tłuszczów mlecznych – ok. 2,35 mln USD) i pozostałych produktów mlecznych. Jak widać, polskie produkty mleczarskie są wysyłane do Stanów Zjednoczonych w śladowych ilościach, ale zamieszanie prawno-celne ma wpływ na cały handel transatlantycki. Ma również wyraźny wpływ na rynek zachodnioeuropejski, który pozostaje głównym rynkiem eksportowym dla polskiego sektora spożywczego, w tym oczywiście również dla mleczarstwa. W momencie pisania tego tekstu nie wiadomo jak zakończy się ta sprawa i jakie zwroty akcji przed nami, ale istotne jest to, iż sytuacja jest dynamiczna i mocno nie pewna. A to utrudnia długoterminowe planowanie i działalność gospodarczą i handlową w ogóle.






