Wielkie Sieci wyprowadzają miliardy z Polski?
Początek roku przyniósł lekki impuls wzrostowy na światowych giełdach, ale w Polsce optymizm jest bardzo ostrożny. Zapasy masła i sera pozostają wysokie, ceny mleka przerzutowego spadły poniżej 1,20 zł/l, a presja sieci handlowych nie słabnie. O sytuacji rynku mleka, sile marek i potrzebie regulacji marek własnych w rozmowie dla „Polski Rolnej” mówi prezes Jarosław Malczewski.
Świat daje sygnał, Europa hamuje
Jak wskazuje prezes Polska Grupa Mleczarska, od początku roku dodatnie notowania na aukcjach w Nowej Zelandii dały rynkowi pewien impuls. Jednak w Polsce i w Unii Europejskiej trudno mówić o wyraźnym ożywieniu.Powód? Wysokie zapasy masowych produktów mleczarskich – zarówno w Polsce, jak i w innych krajach UE. To utrzymuje presję na ceny.
Obecne poziomy:
- masło: 15–17 zł/kg (górny pułap 16–17 zł),
- odtłuszczone mleko w proszku: ok. 10 zł/kg,
- gouda: 13–15 zł/kg.
Promocje, które „ośmieszają pracę rolnika”
Szczególne emocje budzą promocje w sieciach handlowych – masło po 2,95 zł czy gouda nawet po 7 zł/kg.– To ośmieszenie pracy serowara i rolnika – podkreśla prezes PGM. – Przy takich cenach tłuszcz „nie płaci”, a przetwórnie nie są w stanie budować marży.
Według rozmówców polityka sieci polega na osłabianiu pozycji negocjacyjnej dostawców poprzez agresywne akcje promocyjne.
Klucz do sukcesu: silna marka
Na tle branży wyróżniają się firmy o silnej, rozpoznawalnej marce, obecnej w sieciach handlowych bez dominującego udziału marek własnych.To właśnie marka – a nie tylko skala produkcji – decyduje o zdolności do wypłaty wyższych cen rolnikom i osiągania stabilnych wyników finansowych.
Jednocześnie podniesiono postulat uregulowania udziału marek własnych sieci handlowych – tak aby nie przekraczały 20–30% oferty (obecnie w wielu sieciach to nawet 70%).
Sojusze zakupowe kontra brak sojuszy sprzedażowych
Duże sieci handlowe tworzą międzynarodowe sojusze zakupowe, wzmacniając swoją pozycję wobec dostawców.Zdaniem Jarosława Malczewskiego sektor przetwórczy również potrzebuje:
- sojuszy sprzedażowych,
- regulacji legislacyjnych wzmacniających pozycję producentów,
- zatrzymania większej części marży w Polsce.
Geopolityka i „impuls cenowy”
Ekspert podkreśla, że rynek mleka funkcjonuje dziś globalnie. Potencjalne konflikty, zakłócenia handlu czy napięcia geopolityczne mogą stać się impulsem wzrostu cen – tak jak historycznie bywało w okresach niepewności.Prognozowany spadek produkcji mleka w północno-zachodniej Europie w drugiej połowie roku może poprawić sytuację cenową. Jednak duże znaczenie będą miały:
- import z krajów trzecich,
- produkcja w krajach nadbałtyckich,
- konkurencja USA i Nowej Zelandii.
Realizm zamiast hurraoptymizmu
Prezes PGM ocenia, że wyraźniejsze ożywienie może nastąpić dopiero jesienią – tradycyjnie druga połowa września przynosi wzrost popytu po wakacyjnej stagnacji.Ponad 70% produkcji mleczarskiej trafia na rynek wewnętrzny, dlatego to właśnie relacje z sieciami handlowymi będą kluczowe dla kondycji sektora.
– Fundamentem zawsze jest rynek krajowy. Eksport pozostanie pod silną presją konkurentów globalnych – podsumowuje rozmówca.






