Zapraszamy na cykliczny wywiad Krzysztofa Wróblewskiego z Jarosławem Malczewskim - prezesem Polskiej Grupy Mleczarskiej.


Rozmowa Krzysztofa Wróblewskiego z Jarosławem Marczewskim, prezesem Polskiej Grupy Mleczarstwa, dotyczyła obecnej, bardzo trudnej sytuacji na rynku mleczarskim w Polsce i Europie. Punktem wyjścia były rekordowo niskie ceny masła w sieciach handlowych – poniżej 4 zł za kostkę, podczas gdy jeszcze rok wcześniej kostka tego samego produktu kosztowała nawet 10–12 zł. Jak podkreślił Marczewski, spadek ten wynika przede wszystkim z dwóch czynników: nadprodukcji tłuszczu mlecznego w Europie oraz napływu taniego masła ze Stanów Zjednoczonych, gdzie jego cena spadła do około 13 zł za kilogram, co przy kursie dolara 3,62 zł czyni import niezwykle konkurencyjnym wobec europejskich producentów.

Dodatkowym problemem jest polityka handlowa. Od stycznia 2026 roku produkty mleczne z Unii Europejskiej eksportowane do USA zostaną objęte 15-procentowym cłem, podczas gdy amerykańskie towary nadal będą mogły trafiać na rynek unijny bez opłat celnych. To tworzy rażącą asymetrię i dodatkowo osłabia pozycję unijnego mleczarstwa. Również Wielka Brytania, która po Brexicie liczyła na wynegocjowanie własnych warunków handlowych, została włączona do podobnej umowy jak UE. Wywołało to sprzeciw brytyjskich rolników, obawiających się powtórki sytuacji z rynku bioetanolu, gdzie nadprodukcja w USA i swobodny eksport doprowadziły do bankructwa lokalnych zakładów.
W rozmowie zwrócono uwagę na istotne różnice w standardach produkcji mleka po obu stronach Atlantyku. W Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej obowiązują surowe przepisy dotyczące dobrostanu zwierząt, ograniczonego stosowania antybiotyków czy zakazu pasz genetycznie modyfikowanych. W Stanach Zjednoczonych regulacje są znacznie łagodniejsze – możliwy jest nieograniczony transport zwierząt, dopuszcza się stosowanie antybiotyków i mączek mięsno-kostnych, a gospodarstwa są wielokrotnie większe i bardziej wydajne dzięki różnym wspomagaczom. To wszystko powoduje ogromną różnicę w kosztach produkcji i stawia europejskich rolników w gorszej pozycji konkurencyjnej.

Dla Polski, która jest jednym z największych producentów mleka w Unii i znaczącym eksporterem, skutki tej sytuacji mogą być szczególnie dotkliwe. Zdaniem prezesa Marczewskiego duże mleczarnie przetrwają kryzys, próbując go „przeczekać”, ale dla średnich zakładów sytuacja może okazać się śmiertelnym zagrożeniem. Ceny skupu mleka coraz częściej nie pokrywają kosztów produkcji, co prowadzi do zadłużenia spółdzielni i samych rolników. Problem pogłębia fakt, że większość gospodarstw posiada wysokie kredyty, a banki nie wykazują elastyczności w spłatach.

Prognozy nie są optymistyczne. Niemieckie organizacje rolnicze przewidują dalsze spadki cen mleka nawet o 15 eurocentów za kilogram, co oznacza ogromne straty dla tamtejszego sektora, szacowane na około 7 miliardów euro. Podobne skutki – proporcjonalnie do skali – mogą dotknąć także Polskę. Pojawiają się propozycje przywrócenia systemu dobrowolnych kwot produkcyjnych, które mogłyby stabilizować rynek, jednak rozwiązanie to budzi kontrowersje, zwłaszcza w Polsce, dla której ograniczanie produkcji nie leży w interesie gospodarczym.

Na sytuację nakładają się dodatkowo wymogi polityki klimatycznej Unii Europejskiej, w tym Zielony Ład, system handlu emisjami czy regulacje dotyczące dobrostanu zwierząt. To czynniki kosztotwórcze, na które rolnicy nie mają wpływu, a które dodatkowo zwiększają presję ekonomiczną. Kryzys w mleczarstwie uderza też w inne obszary, takie jak rozwój biogazowni, które wymagają odpadów zwierzęcych i bez dużej produkcji nie mają racji bytu.

Rozmowę podsumowano stwierdzeniem, że obecna sytuacja przypomina „amerykańską ruletkę” – polskie i europejskie mleczarstwo znalazło się w grze, której reguły dyktują Stany Zjednoczone, a przyszłość sektora pozostaje niepewna.
 

Współpraca