Mleko tanieje, świat zmienia zasady gry. Rolnicy mogą to odczuć
Porozumienie handlowe między Stanami Zjednoczonymi a Argentyną, ogłoszone w lutym, zakłada likwidację ceł na wybrane produkty mleczne. Dla amerykańskich producentów jest to narzędzie ekspansji eksportowej i dywersyfikacji kierunków sprzedaży. Dla Argentyny – w ujęciu czysto ekonomicznym – może to być sposób na obniżenie presji cenowej w kraju, ale w ujęciu sektorowym oznacza również większą konkurencję dla lokalnych przetwórców.
Eksport jest zaworem bezpieczeństwa
Dla Polski i całej Unii Europejskiej znaczenie tego porozumienia nie sprowadza się do pytania, czy amerykańskie produkty „zaleją” Argentynę. Kluczowe jest to, że rośnie liczba dwustronnych, „szytych na miarę” układów, które tworzą nową mapę preferencji celnych na świecie. Jeśli UE nie będzie równolegle domykać własnych umów i skutecznie usuwać barier pozataryfowych, europejscy eksporterzy – także z Polski – mogą stopniowo tracić pozycję na rynkach trzecich nie dlatego, że są drożsi w produkcji, lecz dlatego, że konkurenci wchodzą „tańszymi drzwiami” dzięki preferencjom handlowym. Eksport nie jest dodatkiem, tylko zaworem bezpieczeństwa w okresach nadpodaży na rynku wewnętrznym.
Przesunięcie środka ciężkości popytu
Drugi, równoległy wątek, to przesunięcie środka ciężkości popytu i inwestycji do Azji Południowo-Wschodniej. Strategią coraz częściej widoczną w Azji jest budowanie regionalnych „czempionów” łączących stado, przetwórstwo, markę i dystrybucję. Dla polskich mleczarni to jednocześnie szansa i wyzwanie. Szansa, bo rośnie rynek na sery dojrzewające, składniki białkowe, mleko w proszku czy produkty funkcjonalne. Wyzwanie, bo konkurencja będzie coraz częściej lokalna i kapitałowo silna, a więc wymagająca od europejskich dostawców większej elastyczności, stabilności dostaw, certyfikacji i długoterminowych relacji handlowych.
Więcej na tygodnik-rolniczy.pl






