Największy choć odroczony problem sektora mleczarskiego
Polskie mleczarstwo – zarówno produkcja mleka, jak i jego przetwórstwo, ma przed sobą szereg wyzwań, problemów, którym musi sprostać: wysokie ceny energii, unijne przeregulowanie, polityka klimatyczna, nieuczciwa konkurencja itd. Jednak najważniejszym z nich, choć nie tak bezpośrednio widocznym, jest coraz mniejsze zainteresowanie pracą w branży mleczarskiej.
Kłopoty kadrowe mają już w zasadzie prawie wszystkie firmy mleczarskie. Problem ten nie omija również gospodarstw produkujących mleko, których ubywa, gdyż młodzi ludzie nie chcą się już tym zajmować i szukają łatwiejszych dróg zawodowych.
Problem nie jest nowy. Kilka lat temu, w 2023 dr hab. inż. Jarosław Kowalik, prof. UWM, Prodziekan ds. kształcenia Wydział Nauki o Żywności z Katedry Mleczarstwa i Zarządzania Jakością Wydziału Nauki o Żywności na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie, publicznie mówił, że zainteresowanie studiami na kierunku technologia żywności i żywienie człowieka wśród młodych ludzi jest na niskim poziomie. Podkreślał, że na wszystkich kierunkach, wszystkich Uczelni związanych z technologią żywności w Polsce jest tendencja obniżająca się. - Trudno wskazać przyczynę. Czy to wynika ze stosunkowo niskich zarobków, trudnej pracy często zmianowej, czy pracy w małych ośrodkach miejskich, a może braku ciągłości związanej z tradycją czy wreszcie mało szkół średnich kształcących w tym zakresie – nie wiemy – mówił wówczas prof. Jarosław Kowalik.
W ubiegłym roku Marcin Hydzik, prezes Związku Polskich Przetwórców Mleka powiedział, że otrzymuje wiele sygnałów z zakładów i spółdzielni mleczarskich dotyczących problemów z dostępem do wykwalifikowanych pracowników. Jest to problem, który niestety będzie się nasilał. Ta teza znajduje niestety potwierdzenie np. w informacjach przekazywanych naszej branży przez prof. Justynę Żulewską z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, wg której spadek liczby absolwentów na kierunkach technologii żywności jest dramatyczny i ciągle się pogłębia – mówił Marcin Hydzik. W jego opinii należy natychmiast rozpocząć działania nad przywróceniem atrakcyjności pracy w mleczarstwie i to już na poziomie szkół średnich. Podkreślał, że potrzebna jest całościowa strategia pod patronatem Ministerstwa Edukacji, żeby te działania miały charakter systemowy, a nie doraźny.
Temat wrócił również na tegorocznym Techmilku, gdzie Justyna Żulewska, profesor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, kierownik Katedry Mleczarstwa i Zarządzania Jakością, podkreśliła niezwykle ważną kwestię zarówno dla uczelni jak i dla przemysłu. Mówiąc, że Techmilk stanowi ogromną platformę wymiany doświadczeń pomiędzy nauką a praktyką biznesową, zaznaczyła, że głównym filarem działalności wydziału jest edukacja. - Kształcimy technologów żywności, którzy potrafią łączyć wiedzę teoretyczną z praktycznymi potrzebami firm przetwórstwa mleczarskiego. Największym wyzwaniem, przed którym wszyscy stoimy, jest obserwowany od wielu lat malejące zainteresowanie młodzieży studiowaniem na kierunkach związanych z technologią żywności. Jest to trend ogólnopolski, a nawet europejski czy światowy. To sprawia, że w przyszłości możemy borykać się z problemami związanymi z dostępnością specjalistów i zahamowaniem rozwoju całej branży. Dlatego dziś musimy podjąć wspólne działania zmierzające do budowy atrakcyjnego wizerunku technologa żywności – mówiła prof. Żulewska.
Mówi o tym także biznes. Andrzej Grabowski, współwłaściciel Grupy Polmlek zauważył, że w zakładach przetwórczych obserwujemy ważny problem – system kształcenia zawodowego nie nadąża za zmianami technologicznymi przemysłu. - Kierunki związane z technologią żywności czy przetwórstwem spożywczym cieszą się dziś znacznie mniejszym zainteresowaniem młodych ludzi niż jeszcze kilkanaście lat temu – mówi Grabowski.
W kontekście przywołanych wcześniej słów prof. Jarosława Kowalika, który wśród przyczyn wymienia m.in. trudnej pracy często zmianowej, czy pracy w małych ośrodkach miejskich, wato przytoczyć najnowszą 15. edycję raportu Aktywność specjalistów i menedżerów, opracowanego przez Antal nt. mobilności specjalistów. Jak czytamy, w badaniu przeprowadzonym na próbie 1626 polskich specjalistów i menedżerów widoczny jest postępujący trend spadkowy wśród specjalistów i menedżerów, jeśli chodzi o pozytywne nastawienie do relokacji ze względu na pracę. Jednocześnie, choć procent respondentów, którzy deklarują całkowitą niechęć do relokacji, wzrósł z 34% do 37%, atrakcyjność większości dużych miast w Polsce wzrosła, co sugeruje wzrost mobilności w przypadku osób gotowych na relokację przy jednoczesnej powiększającej się grupie pracowników niechętnych do zmiany miejsca zamieszkania.
Raport Antal wskazuje, że relokacja dotyczy dziś coraz węższego katalogu lokalizacji, które oferują nie tylko skalę projektów, ale także stabilność zatrudnienia, dojrzałe rynki pracy i realne możliwości długofalowego rozwoju. Rynek kandydatów stał się jednocześnie mniej mobilny oraz bardziej wymagający, co potwierdzają dane. Relokacja nie jest oczywistym elementem zmiany pracy i jeśli jest już brana pod uwagę to koncentruje się wokół największych ośrodków miejskich. Wśród osób otwartych na zmianę miejsca zamieszkania największym zainteresowaniem cieszą się Warszawa i Trójmiasto, a w dalszej kolejności Wrocław, Kraków, i Poznań.
Malejąca gotowość do relokacji wpisuje się w szerszy obraz rynku pracy, w którym rośnie potrzeba stabilizacji. Jedynie 26% respondentów zadeklarowało poprawę swojej sytuacji zawodowej w ciągu ostatniego roku (spadek o 5 punktów procentowych), co może wzmacniać ostrożność w podejmowaniu ryzyka związanego ze zmianą miejsca zamieszkania. Choć 54% badanych otrzymało podwyżkę, coraz większego znaczenia nabierają czynniki pozafinansowe - przede wszystkim stabilność zatrudnienia, jakość zarządzania i atmosfera w miejscu pracy.
Aż 90% respondentów zadeklarowało chęć podjęcia pracy zdalnej u pracodawcy spoza swojego miasta, w tym 70% zarówno w Polsce, jak i za granicą. Rynek jednak nie nadąża za oczekiwaniami - 77% wskazuje brak zmian w wymiarze pracy zdalnej, 17% jego ograniczenie, a jedynie 5% wzrost. - Dla wielu specjalistów i menedżerów praca zdalna stała się realną alternatywą dla relokacji, umożliwiającą dostęp do atrakcyjnych projektów bez konieczności przeprowadzki. Coraz częściej obserwujemy jednak ograniczanie pracy zdalnej zamiast jej rozszerzania. W dłuższej perspektywie może to prowadzić do napięcia między utrwalonymi oczekiwaniami kandydatów a strategią organizacji. W warunkach ograniczonej mobilności relokacyjnej oraz rosnącej konkurencji o talenty elastyczność modelu pracy staje się jednym z kluczowych czynników przewagi konkurencyjnej – podkreśla Ilona Wróbel, Regional Manager, Antal SSC/BPO.
Wyniki badania jasno wskazują, że mniejsze ośrodki, w których przeważnie znajdują się zakłady mleczarskie, są miejscem odpływu ludzi, którzy po uzyskaniu wykształcenia i doświadczenia szukają kariery w dużych miastach, a nie chcą wracać do ośrodków powiatowych czy gminnych. W związku z tym, firmy spożywcze, w tym mleczarskie, muszą inwestować w rozwój pracowników, transparentne ścieżki kariery i dbałość o dobrostan, oferując atrakcyjne warunki zatrudnienia lokalnie.
Część firm mleczarskich dostrzegając problem i równocześnie chcąc zatrzymać odpływ kadr, sponsorują klasy zawodowe w szkołach średnich, organizują praktyki w swoich zakładach, po których gwarantują pracę. Najnowocześniejsze linie produkcyjne staną się bowiem bezużyteczne, jeżeli nie będzie miał kto ich obsługiwać. Dlatego problem kadr jest najważniejszy, choć jest jeszcze czas, aby odpowiednio zareagować, zanim starsze pokolenie specjalistów i technologów odejdzie na emerytury.






