Nie nasza wojna, ale nasz kryzys
Mimo, iż od pewnego czasu atmosfera na Bliskim Wschodzie mocno gęstniała, rynki zostały zaskoczone amerykańskim i izraelskim pełnoskalowym atakiem na Iran. Gdy Iran zdecydował się bronić, oznaczało to wojnę, która może być dotkliwa również dla daleko położonej Polski i naszych firm.
Nie ma obecnie kompletnych, oficjalnych danych za cały rok 2025 dotyczących eksportu polskich produktów mleczarskich do krajów Bliskiego Wschodu takich jak Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt,
Katar itp. Zebrane dane obejmują okres styczeń-wrzesień 2025 r.
W okresie styczeń-wrzesień 2025 r. wartość całego eksportu polskich produktów mleczarskich wyniosła
ok. 3,1 mld euro czyli 13,3 mld zł, co oznacza wzrost o ok. 14 proc. względem tego samego okresu w 2024 roku. Eksport ten stanowił około 7 proc. wartości całego polskiego eksportu żywności rolno-spożywczej. W tym czasie Polska wysłała produkty mleczarskie o wartości ok. 49 mln EUR do Arabii Saudyjskiej, co stanowi mniej więcej 2 proc. całego eksportu mleczarskiego w tym okresie. Inne kraje takie jak Kuwejt, Iran, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar, Oman czy Irak nie są ujęte, co wskazuje na śladowe ilości realizowanego eksportu.
Prognozy rozwoju sytuacji
– Jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie potrwa co najmniej kilka tygodni, będzie to najgorszy scenariusz dla rynków finansowych – ocenił główny analityk DM BOŚ Marek Rogalski. Po początkowej reakcji inwestorów, obejmującej m.in. umocnienie dolara i wzrost cen ropy czy złota, rynki zaczynają stopniowo tonować emocje. Pierwszą reakcją rynków na wydarzenia była ucieczka inwestorów w bezpieczne aktywa. Wzrosły ceny ropy i kruszców, a na rynku walutowym umocnił się dolar. Jednocześnie inwestorzy ograniczyli ekspozycję na bardziej ryzykowne aktywa.
Zdaniem analityka po początkowej reakcji emocje na rynkach zaczynają jednak stopniowo opadać. – Dolar koryguje wcześniejsze umocnienie, a kurs euro wobec amerykańskiej waluty odbił z poziomu ok. 1,17 do ok. 1,1745. – mówi Marek Rogalski.
Kluczowa rola cieśniny Ormuz
Istotnym elementem napięć jest sytuacja w cieśninie Ormuz, kontrolowanej przez Iran. To strategiczny punkt światowego handlu energią, przez który transportowana jest znaczna część globalnych dostaw ropy naftowej oraz gazu. Po ogłoszeniu blokady przez irańską Gwardię Rewolucyjną setki tankowców zostały zatrzymane po obu stronach cieśniny. Przez ten szlak przebiega jedyna morska droga eksportu ropy z Iranu, Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Bahrajnu, Kuwejtu i Iraku.
Z kolei analitycy Banku Pekao zauważają, że działania zbrojne prowadzone przez USA i Izrael przeciwko Iranowi wprawdzie zdominowały sentyment na światowych rynkach, ale mimo wszystko nie wywołały wśród inwestorów paniki. – W efekcie planowane na ten tydzień odczyty makroekonomiczne straciły jakiekolwiek znaczenie, ale mimo wszystko nie obserwujemy ani panicznej wyprzedaży equity, ani chaotycznego zwrotu ku aktywom niskiego ryzyka, tzw. safe havens. Najsilniejszą reakcję na działania zbrojne na Bliskim Wschodzie obserwowaliśmy na rynkach FX i commodity. Eurodolar spadł o całą figurę, z 1,1825 do 1,1725. Gdzie zatrzyma się aprecjacja dolara? Trudno powiedzieć; z perspektywy technicznej najbliższy poziom wsparcia to 1,16, ale dziś jest jeszcze zdecydowanie zbyt wcześnie, żeby przesądzić, czy EURUSD go osiągnie. Umocnienie dolara świadczy o wzroście awersji do ryzyka, który jednocześnie przekłada się na wzrost notowań złota do ponad 5400 USD/ozt. – czytamy w analizie Banku Pekao.
Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie, jest przekonana, że niezależnie jak wielka będzie skala zmian i konsekwencji gospodarczych konfliktu zbrojnego między Iranem a Izraelem, konsekwencje będą zauważalne dla całej Europy, a Polska na pewno będzie jednym z beneficjentów tych konsekwencji. Wskazuje, że Polska sprowadza LNG z Kataru, bliski wschód jest także źródłem dostaw ropy dla polskich producentów. - Przed nami więc kolejny czas dużej niestabilności w sektorze TSL i w globalnej logistyce. Jeżeli ceny ropy i gazu wzrosną to negatywne konsekwencje gospodarcze dotykać będą wszystkich firm, bo ceny paliw są odczuwalne zarówno dla gigantów jak i dla firm sektora MŚP. Jestem daleka od oceny, że przed nami globalna recesja, wielki kryzys czy zapaść gospodarcza, bo po pandemii i wojnie w Ukrainie odporność polskich firm mocno wzrosła, a nasza gotowość do radzenia sobie w trudnych sytuacjach jest duża. Musimy jednak pamiętać, że rok 2026 miał być czasem uspokojenia gospodarczego, a tymczasem cały czas sytuacja geopolityczna jest rozhuśtana, a kolejne konflikty tylko oddalają nas od upragnionego spokoju – mówi Hanna Mojsiuk.
Twarde dane liczbowe
Brytyjski dziennik Financial Times poinformował, że blokada cieśniny Ormuz ogłoszona przez Iran może zagrozić dostawom żywności do państw Zatoki Perskiej i zwiększyć presję cenową na rynku żywności. Znaczna część importu produktów rolnych i spożywczych do regionu trafiała właśnie przez ten szlak morski. A globalny rynek żywności to system naczyń połączonych. Problemy w jednym regionie, potrafią rzutować na inne rynki i sektory.
Z kolei już w środę analitycy portalu e-petrol.pl wskazali, że w związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie na hurtowym i detalicznym rynku paliw w Polsce ceny „drastycznie” rosną. Od ubiegłego tygodnia diesel podrożał o niemal złotówkę – do około 7 zł/l, a za benzynę 95, po ponad 50-groszowej podwyżce kierowcy płacą około 6,5 zł/l. – Niepewność na światowych rynkach to poważny czynnik ryzyka dla polskich firm transportowych. Niestety realia są takie, że spadki cen ropy do Polski docierają z opóźnieniem, za to wzrosty przenoszą się na ceny paliw szybciej. Na globalnych rynkach jest na to nawet specjalne określenie, nazywane strategią „rockets and feathers” (rakiety i piórka).
– Chodzi o to, że ceny paliw „wystrzeliwują jak rakieta”, gdy ropa drożeje, ale „opadają jak piórko”, gdy tanieje. Przedsiębiorcy, dla których diesel jest poważnym kosztem powinni śledzić sytuację na świecie i mieć płynne środki, żeby reagować na szybko zmieniającą się sytuację – mówi Wojciech Miklaszewski z Finea, która się specjalizuje w finansowaniu TSL.
Ekspert zauważa,że przy podwyżce około 15 proc. za diesla aż 5 tys. litrów paliwa „wyparuje” z baków pojazdów średniej firmy. Przypomina, że polska gospodarka jest silnie oparta na transporcie drogowym. Gdy drożeje ropa handel płaci więcej za dostarczenie towaru do magazynu i sklepu. W praktyce każdy produkt „dostaje” dodatkowy koszt paliwowy – od żywności po AGD. To może wywołać spadek marż w handlu jak mi u producentów. Wyższe koszty paliwa pojawiają się na każdym etapie: producent płaci więcej za surowce i energię, hurtownia płaci więcej za dystrybucję, detalista płaci więcej za zaopatrzenie sklepów.
Wprawdzie polskie produkty mleczarskie w minimalnym stopniu trafiają w rejon Zatoki Perskiej, ale wzrost cen energii i surowców energetycznych będzie miał silne i dotkliwe skutki dla rolnictwa, w tym mleczarstwa. Ograniczona podaż gazu, który kupujemy w Katarze podbija ceny nawozów, a tym samym pasz. Również produkcja ciepła i chłodu w zakładach przetwórczych będzie droższa. Każdy transport rolniczy, a więc także mleka do mleczarni i produktów gotowych będzie o kilkanaście procent droższy. Wszystkie te czynniki będą miały wpływ na wielkość marży i zysku, zarówno rolników-producentów mleka, jak i firm mleczarskich. Twierdzenie, że wojna jest daleko i nas nie dotyczy jest mylące. Jest daleko, ale nas bardzo dotyka.






