Rolnicy i przetwórcy z Mercosur boją się unijnych norm
Tadeusz Mroczkowski, prezes SM Mlekpol, w niedawnej publicznej wypowiedzi, wskazał umowę z Mercosur jako poważne wyzwanie dla branży mleczarskiej. Dostrzega, że może wprawdzie otworzyć pewne nowe możliwości, ale przede wszystkim niesie presję konkurencyjną, i to niekoniecznie na uczciwych, równych warunkach. Tymczasem mimo iż PE nie zatwierdził umowy, Komisja Europejska wprowadza tymczasowe stosowanie porozumienia handlowego UE–Mercosur.
Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen poinformowała 27 lutego, że do czasu pełnej ratyfikacji przez Parlament Europejski część handlowa porozumienia będzie stosowana przejściowo, mimo iż Parlament Europejski jej nie zatwierdził.
Parlament Europejski wcześniej skierował umowę do Trybunału Sprawiedliwości UE, co wstrzymało proces jej pełnej ratyfikacji. Na początku stycznia większość państw UE zgodziła się na podpisanie porozumienia, choć przeciwne były, m.in. Polska, Francja, Austria, Irlandia, Węgry. Decyzję podjęto mimo masowych protestów rolników w wielu krajach Unii Europejskiej.
W założeniu, według zapewnień przewodniczącej Komisji Europejskiej, porozumienie o wolnym handlu UE–Mercosur ma zwiększyć wymianę między Europą a Ameryką Łacińską. Podpisana 17 stycznia umowa handlowa UE–Mercosur wprowadzi preferencje celne dla eksporterów produktów takich jak wołowina, drób, nabiał, cukier i etanol z Argentyny, Brazylii, Urugwaju i Paragwaju.
W zamian za pełne otwarcie europejskiego rynku na amerykańską żywność, kraje Ameryki Południowej otworzą się z kolei na europejski przemysł – głównie na samochody, maszyny i chemię.
Ciekawostką jest dyskusja toczona w Ameryce Południowej nad skutkami wdrożenia umowy z UE. W Brazylii politycy opozycji oraz przedstawiciele sektora rolnego wskazują, że unijne wymogi regulacyjne mogą ograniczyć skalę spodziewanych korzyści z eksportu i zwiększyć niepewność po stronie producentów Mercosuru. Obawy dotyczą szczególnie unijnych regulacji środowiskowych, w tym przepisów dotyczących przeciwdziałania wylesianiu (EUDR), które wymagają udowodnienia, że towary nie pochodzą z terenów wylesionych po 2020 roku. Organizacje branżowe podkreślają, że spełnienie tych norm może okazać się kosztowne i technicznie trudne, zwłaszcza dla małych i średnich producentów. Wątpliwości budzą też zawarte w porozumieniu mechanizmy ochronne, umożliwiające zawieszanie ulg celnych w przypadku wzrostu importu lub spadku cen, co zwiększa nieprzewidywalność dla eksporterów z półkuli południowej.
Wątpliwości ma także sektor mleczarski, ważny dla gospodarek Brazylii, Argentyny i Urugwaju. Obniżki taryfowe na europejskie produkty mleczne, w tym mleko w proszku i sery, mogą wywierać presję cenową na lokalne łańcuchy dostaw.
W Argentynie sceptycyzm wobec porozumienia wyrażają związki zawodowe i organizacje przemysłowe, które ostrzegają przed możliwą utratą miejsc pracy oraz rosnącą presją konkurencyjną. W ich ocenie umowa może szczególnie uderzyć w małe i średnie przedsiębiorstwa, pogłębiając dysproporcje rozwojowe między sektorami gospodarki. Krytycy przewidują też, że największe korzyści odniosą europejskie korporacje oraz lokalni eksporterzy kosztem bardziej zrównoważonego rozwoju gospodarczego kraju.
Unia od razu wprowadza klauzulę ochronną
Kraje Unii Europejskiej poparły w 5. marca br rozporządzenie wprowadzające klauzulę ochronną do umowy handlowej UE z Mercosurem. To ostatni etap procesu legislacyjnego. Oznacza to, że mechanizm ochronny zacznie obowiązywać wraz z tymczasowym uruchomieniem części handlowej porozumienia. Ma to nastąpić dwa miesiące po wymianie formalnych not między Komisją Europejską a państwami Mercosuru.
Klauzula ochronna wzałożeniu ma chronić unijnych producentów rolnych przed nadmiernym napływem produktów z krajów Mercosuru. Może zostać uruchomiona m.in. wtedy, gdy wskutek zwiększonego importu ceny danego produktu w UE spadną o co najmniej 5 proc. W takiej sytuacji możliwe będzie podniesienie ceł na dany produkt, wprowadzenie ograniczeń importowych lub nawet czasowy zakaz wwozu do UE.
W Parlamencie Europejskim trwają również rozmowy o przyszłym budżecie UE na lata 2028-2034. Jedną z propozycji jest wykorzystanie tzw. rezerwy kryzysowej wspólnej polityki rolnej – ok. 6,3 mld euro – na rekompensaty dla rolników dotkniętych skutkami importu produktów z krajów Mercosur. Europosłowie zapowiadają dalsze prace nad szczegółami budżetu oraz monitorowanie działań Komisji Europejskiej w zakresie wdrażania umowy handlowej.
Import z Ameryki Południowej w praktyce
Gdy Komisja Europejska prze z całej siły do wdrożenia umowy, a europosłowie debatują, do Europy docierają pierwsze, na razie pojedyncze transporty żywności z krajów Mercosur. Z audytu Komisji Europejskiej wynika, że w 2025 r. na rynek UE trafiły 33 tony wołowiny skażonej hormonem wzrostu. Jak czytamy, mięso pochodziło ze 174 sztuk bydła leczonych estradiolem 17β – zakazanym w Unii hormonem wzrostu. Wystawiono na nie 15 certyfikatów zdrowia, w których stwierdzono, że w hodowli nie stosowano hormonów wzrostu. Opublikowane przez Komisję Europejską wyniki audytu wykazały, że Brazylia nie była w stanie udowodnić, iż nie eksportuje do UE wołowiny skażonej estradiolem. Audyt KE wykazuje brak faktycznej kontroli. – KE opublikowała wyniki audytu w Brazylii w sprawie wołowiny. Wnioski są jasne: kluczowe zalecenia nie zostały wdrożone. Brazylia nie wywiązała się w pełni ze swoich zobowiązań. Na papierze wszystko wyglądało świetnie, a w rzeczywistości mięso niespełniające unijnych wymogów trafiło na rynek – poinformował Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący zarządu Polska Platforma Zrównoważonej Wołowiny.
Po skandalu ze skażoną wołowiną, mamy kolejny incydent – tym razem chodzi o zanieczyszczone ziarno słonecznika z Argentyny. Stwierdzono 5-krotne przekroczenie normy deltametryny i 3-krotne malationu.
Mimo skandalu ze skażoną żywnością trafiającą do Europy z Mercosur, Ursula von der Leyen nadal za wszelką cenę chce wprowadzić tę umowę w życie. Na razie nie ma informacji na napływie produktów mleczarskich do Europy, ale branża mleczarska jest świadoma zagrożeń i niebezpieczeństwa jakie ta umowa niesie zarówno dla sektora rolno-spożywczego, jak i dla konsumentów, którymi wszyscy przecież również jesteśmy.






