Wiedza na temat żywności nie przekłada się na wybory konsumenckie Polaków

16.01.2017 -

– Polacy są mistrzami świata jeśli chodzi o deklarowaną wiedzę na temat zdrowej żywności i żywienia. Niestety, w znikomym stopniu przekłada się to na codzienne wybory zakupowe – mówi Grażyna Skarżyńska, dyrektor działu marketingu Instytutu Żywności i Żywienia.



Instytut Żywności i Żywienia zainaugurował kampanię „Mniej cukru, soli, tłuszczu? Kupuję to!”. Celem akcji jest zachęcenie Polaków do porównywania etykiet na produktach spożywczych, a w konsekwencji do dokonywania korzystnych dla zdrowia wyborów.

Jak zauważa Grażyna Skarżyńska, dbanie o zdrowie stało się u Polaków rzeczą modną i pożądaną.

– To trend, który sprzyja realizacji naszej kampanii. W ostatnich 20-30 latach w sklepach pojawiło się także mnóstwo produktów przetworzonych i gotowych do spożycia. Lubimy je i lubimy się nimi cieszyć. Mamy więc konsumenta, który wchodząc w alejki sklepowe musi podjąć konkretne decyzje. Przygotowując się do naszej akcji obserwowaliśmy konsumentów w sklepach próbując zbadać, w oparciu o jakie kryteria kupują i co jest dla nich ważne – dodaje.

Skarżyńska zauważa, że wśród Polaków istnieje duży rozdźwięk między deklarowanym wysokim poziomem wiedzy na temat zdrowego żywienia a konkretnymi decyzjami zakupowymi.

– Przeprowadziliśmy badania, które pokazały, że jeśli chodzi o deklarowaną wiedzę na temat zdrowej żywności i żywienia jesteśmy mistrzami świata. Jesteśmy przywiązani do pewnych mitów, ale mamy przekonanie, że sporo wiemy i tak w istocie jest. Natomiast sposób, w jaki przekłada się to na codzienne wybory w sklepie, to kompletnie inna sprawa – dodaje.

Dyrektor działu marketingu IŻŻ wskazuje, że choć większość Polaków deklaruje, że należy czytać etykiety, to w rzeczywistości niewiele osób potrafi odszukać i właściwie zinterpretować informacje zawarte na opakowaniu.

– Nawet najbardziej świadome osoby, które rzeczywiście czytają etykiety, nie bardzo wiedzą jak z nich korzystać. W sklepie podejmujemy decyzje przede wszystkim na podstawie takich czynników, jak: marka, smak, ogólna atrakcyjność wizualna produktu oraz komunikaty marketingowe. Jako osoby zabiegane, kupujące według schematów i przyzwyczajeń, robimy zakupy automatycznie. Jeśli już zaczynamy czytać etykiety, interesuje nas przede wszystkim data ważności, gramatura – ważna ze względu na przeliczniki cenowe, a dopiero na końcu skład, przy czym, jeśli chodzi o ten ostatni, jesteśmy sprytni. Nauczyliśmy się, że im krótsza lista składników albo im mniej znajduje się w nim nazw, których nie rozumiemy, tym lepiej. Nie umiemy wejść głębiej – dodaje.

(16.01.2017 za AT, portalspozywczy.pl)


Współpraca