Bezpieczeństwo polskiej żywności: Trzy wrażliwe obszary
28.03.2019 -
– Nie wystarczy stwierdzić, a nawet udowodnić, że wszystko wraca do normy, bo w kwestii wizerunku i odtworzenia zaufania to nieco za mało. Widzę trzy obszary wrażliwe – mówi dr Andrzej Faliński, prezes Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego.
Zapożyczmy procedury i rozwiązania strukturalne
Tłumaczy, że każdy w łańcuchu dostaw odpowiada za naruszenie zasad i bezpieczeństwa produktu i odbiorcy, czyli konsumenta. – Dotyczy to zarówno tego, który wyprodukował niewłaściwy produkt, jak i tego, który nie sprawdził i położył na półkę sklepową lub magazynową. Zasadą bowiem jest, że odpowiada każdy w łańcuchu – i ten, który zawinił, i ten który nie sprawdził – wyjaśnia Andrzej Faliński.
– Dlatego też tak silną pozycję i prestiż mają rozpostarte nad łańcuchami dostaw, a głównie nad zakupami systemów handlowych, systemy nadzorczo-audytowe. Chodzi o rozwiązania typu IFS, BRC Food, SQF, czy też autonomiczne (uzupełniające wymienione lub zastępujące je) systemy poszczególnych sieci handlowych. Ich „poprzeczki” pokonać może każdy dostawca, a nagrodą jest stabilny kontrakt. Podobnie dzieje się u wielkich odbiorców przemysłowych, przetwarzających surowiec żywnościowy w konkretne produkty spożywcze – dodaje.
– Dlatego też sugeruję, by myśląc o wielkiej naprawie pokryzysowej spojrzeć na dorobek tych systemów i spróbować zapożyczyć niektóre procedury i rozwiązania strukturalne do instytucji państwowych. Radziłbym więc sięgnąć po współpracę specjalistów od nadzoru i kontroli. Jeśli rozwiązanie jest dobre, ale ma swojego właściciela, to trzeba negocjować współpracę lub je kupić – uważa ekspert.
Jego zdaniem korzyścią będzie zaznajomienie się z działającym rozwiązaniem całościowym w sferze bezpieczeństwa żywności w łańcuchach. Wówczas spory kompetencyjne o skład, podległość i kompetencje znajdą szybciej zintegrowane rozwiązanie. – Wstępem powinno być zarzucenie pomysłu wybrania jednego ministra jako „tego od bezpieczeństwa żywności”, gdyż lepsze z pewnością okaże się podporządkowanie i zintegrowanie super-inspekcji na podobieństwo NIK. Łatwiej też wtedy ułożyć sposób korzystania z potencjału firm-laboratoriów, systemu certyfikacji i akredytacji – tłumaczy Andrzej Faliński.
Zbudujmy środowiskowy system samoregulacji i samokontroli
– Po drugie, teoretycznie system nadzoru nad rynkiem jest podwójny – państwowy (inspekcje) i społeczny, czyli obywatelski (stowarzyszenia, izby). O ile w zasadzie wiadomo, gdzie są słabości segmentu państwowego (rozdrobnienie środków, sposób finansowania, zależność od układu lokalnego, brak współpracy poszczególnych służb państwowych, itd.), o tyle w części obywatelskiej trwa skupianie się na potrzebnym skądinąd lobbingu środowiskowym i zaskarbianiu wsparcia publicznego – mówi ekspert.
Jego zdaniem w systemowym sprostaniu skutkom kryzysu żywnościowego kluczową rolę może odegrać skonstruowanie systemu samoregulacji i samokontroli w środowiskach sektora żywnościowego. – To, że „mięso” zderzyło się z nieszczęściem wskutek cwanego przestępstwa, nie znaczy, że tego typu nieuczciwa konkurencja zdarzyć się nie może w dowolnie innym segmencie, ani nie powtórzy się w wymienionym – wyjaśnia Faliński.
– Dlatego uważam, że niezbędne jest zaangażowanie środowisk w budowę systemu samoregulacji i samokontroli, by czuwać nad patologiami rynku. To może być znakomite uzupełnienie systemu państwowego, tym skuteczniejsze, im surowsze w eliminacji i potępieniu cwaniactwa i nieuczciwej konkurencji. Nie wierzę w zastąpienie samoregulacją prerogatyw państwa, ale wierzę w skuteczność nadzoru i eliminacji patologii, motywowaną dobrze pojętym interesem porządnych przedsiębiorców, nadszarpywanym przez nieuczciwe incydenty – dodaje.
Tłumaczy, że takie funkcje powinny uruchomić się w każdym środowisku uczestniczącym w sektorowych łańcuchach dostaw. – Znajdzie się wówczas naturalne miejsce dla procedur polubownego rozstrzygania sporów, sądownictwa koleżeńskiego i mediacji. Edukacja i ostrzeganie znajdą wówczas podłoże dla swej skuteczności, przekładając się na zabezpieczającą biznes praktykę środowiskową – mówi.
– Wielkie firmy mają środki finansowe, ludzi, infrastrukturę, technikę na skuteczne zabezpieczanie swoich interesów i interesów swoich klientów, także konsumentów. W sferze narażenia się na „przekręty” w zakresie bezpieczeństwa i jakości są firmy małe i średnie. Tych zaś w Polsce nie brakuje i naprawdę nie pomogą im patriotyczne zawołania o kapitałach zagranicznych, ale realne systemowe zabezpieczenia, przywiązane do interesów ekonomicznych i nadzoru nad procesem konkurowania – dodaje Andrzej Faliński.
Odbudujmy wizerunek firm spożywczych
– Najgorsze, co w zaistniałej sytuacji i wobec zagrożeń – głównie eksportowych – może się stać, to uznanie, że zrobiono wszystko i że „jakoś się ułoży”. Moim zdaniem kryzys ukazał mizerię komunikacyjną. Nie wystarczy mówić o opanowaniu kryzysu. Rozpocząć trzeba proces odbudowy wizerunku i zaufania do firm i kraju. Gaśnie koniunktura, konkurencja się zaostrza, kraje sąsiednie inwestują w sektor żywnościowy i za chwilę „rzucą” na rynek masę taniej żywności – uważa ekspert.
– Trzeba komunikować, że dokonano jakościowej zmiany systemowej w sferze instytucji państwa, w sferze samoorganizacji środowisk biznesowych, że firmy dysponują wewnętrznymi procedurami i systemami nadzoru nad swymi procesami i łańcuchami zewnętrznymi. Nie tylko w polskich mediach, ale w rynkach zewnętrznych – zaznacza.
Podkreśla, że przy tej okazji nie wolno też wskazywać na sięganie po środki dyskryminacji i protekcjonizmu, choćby tylko werbalnego. – Póki co, to my daliśmy pretekst i nie wywołujmy „wilka z lasu”. To jest nasz najżywotniejszy interes w sferze sektora żywnościowego, a w nim wśród firm średnich, dla których eksport jest wielką szansą. Bo wielcy i tak sobie poradzą, a mali z reguły ograniczają się do rynków lokalnych – wyjaśnia.
– Zatem komunikujmy tam, gdzie trzeba i do kogo trzeba, czyli do potencjalnego odbiorcy – na to nie powinno zabraknąć środków i projektów. Ale róbmy to fachowo z założeniem dłuższego czasu na komunikowanie dokonanych systemowych zmian na dobre – podsumowuje Andrzej Faliński.
(28.03.2019 za Olimpia Wolf, portalspozywczy.pl, fot. PTWP)






