Brak stabilizacji cen mleka największym wyzwaniem dla branży – wywiad
19.03.2019 -
– Dla mnie najważniejsza jest względna stabilizacja na rynku. Pozwoli to ustalić opłacalny pułap cenowy na nasze produkty i ustabilizować cenę mleka. Stabilizacji oczekują rolnicy, którzy wreszcie zaczynają odrabiać straty z lat 2015/2016 – mówi Andrzej Minarczuk, prezes OSM Kosów Lacki.
– Czy Pana zdaniem obecna sytuacja OSM Kosów Lacki jest dobra i jakie ma perspektywy ma przed sobą firma?
– Dzisiaj sytuacja jest stabilna i w miarę klarowna, co nie oznacza, że jesteśmy całkowicie wolni od kłopotów. Już zakończone inwestycje i te, które niebawem się rozpoczną, w znacznej części finansowane są ze środków własnych. Ogólna sytuacja polityczna sprzyja roszczeniom pracowniczym, zaś ciągle niestabilna i niepewna sytuacja na rynku mleczarskim wymusza bezustanne stosowanie reżimu finansowego w spółdzielni. Nie wszystkim to się podoba, ale ucieczka do przodu, inwestowanie w zakład i ludzi to jedyna droga by obronić się na rynku.
– Co teraz jest największym wyzwaniem dla firmy i zarządu?
– Rozliczenie z ARiMR dofinansowania budowy magazynu nabiałowego, realizacja kolejnych wniosków z 50% unijnym dofinansowanie i dbanie o wysoką jakość wyrobów. Nawet niezwykle potrzebne dla zakładu inwestycje nie mogą spowodować zaniedbań w sferze jakościowej wyrobów. Dzisiaj klient jest najważniejszy, jego satysfakcja z dotychczasowej wysokiej jakości wyrobów w żaden sposób nie może zostać zachwiana. Utrata rynku to utrata wpływów finansowych dla spółdzielni, a zdobycie nowych rynków przeważnie jest droższe niż utrzymanie obecnych.
– Jak ocenia Pan proces konsolidacji w branży mleczarskiej?
– 2018 rok obfitował w przejęcia. Dalsza konsolidacja zależy od wielu czynników, m.in. od tego, czy zagrożone mleczarnie chociażby mają fundusz zasobowy, z którego mogą pokrywać straty. Czy oferują cenę mleka akceptowalną dla rolników w dłuższym przedziale czasowym, a jak wiadomo z tym nie jest łatwo. Rolnicy już po chwilowym ożywieniu na rynku, w większości ci więksi mający zobowiązania kredytowe, szukają lepszej oferty cenowej na mleko. I rzecz najważniejsza, czy mleczarnia ma płynność finansową i nie posiada długu. Jeśli spełnia te kryteria przetrwa, inne będą musiały szukać innego rozwiązania, chociażby łącząc się z dużymi podmiotami mleczarskimi. Dlatego do połączeń dochodzi na skutek świadomych działań walnych zgromadzeń spółdzielni, które uznają że jest to najlepsze rozwiązanie na przetrwanie kryzysu. Nie ma nic złego w konsolidacji, na której zyskają obydwie spółdzielnie i przede wszystkim nie stracą na tym dostawcy mleka.
– Co w Pana opinii jest obecnie największym problemem dla mleczarstwa, a gdzie można upatrywać szansy?
– Problemem jest brak stabilizacji ceny mleka. Różne spółdzielnie różnie reagują na mniejsze lub większe wahania cenowe, ale w większości, przeważnie każda reaguje nerwowo na zmienną sytuacje rynkową. Dla mnie najważniejsza jest względna stabilizacja na rynku. Pozwoli to ustalić opłacalny pułap cenowy na nasze produkty i ustabilizować cenę mleka. Stabilizacji oczekują rolnicy, którzy wreszcie zaczynają odrabiać straty z lat 2015/2016. Niepokoi mnie podatność rynku na spekulację. Brak ochrony polskich wyrobów mleczarskich przed napływem – głownie serów – z rynków unijnych. I nie chodzi tu o zdrową konkurencję, ale o takie sytuacje, gdy sprowadzane sery są w cenie dużo niższej od kosztów ich wytworzenia. Brakuje mi tu ochrony rynku przez UOKIK.
– Jak Pan ocenia bieżącą politykę rolną?
– Minister rolnictwa na każdym spotkaniu z producentami z branży mleczarskiej podkreśla, ze jest rolnikiem. Rozumiem, że zna problemy rolnictwa i te branży mleczarskiej. Problemem jest ogólnie sytuacja Polski i jej postrzeganie przez unijnych partnerów – szczególnie w kontekście kształtowania wspólnej polityki rolnej. Ważą się losy polskiego rolnictwa i dopiero po ogłoszeniu ustaleń okaże się, na ile skuteczna była praca polskiego ministerstwa rolnictwa.
(19.03.2019 za Roman Wieczorkiewicz, portalspozywczy.pl, fot. PTWP)






