Czy nasze bezpieczeństwo żywnościowe jest zagrożone? Kluczowa dla rolnictwa branża rozważa drastyczne kroki
• Branża nawozowa znalazła się pod ogromną presją. Podwyżka cen gazu o 40 proc. w ciągu miesiąca to ogromny cios dla całego rolnictwa.
• Część europejskich producentów nawozów rozważa ograniczenie lub wstrzymanie produkcji. Zmniejszona podaż wpłynie na wysokość cen. Rolnicy będą zmuszeni się zadłużać, by kupić niezbędne im nawozy.
• Statystyczny rolnik – przedsiębiorca zalega ze spłatą zobowiązań przez 704 dni – blisko dwa lata – co pokazuje, że problemy finansowe gospodarstw mają charakter strukturalny, a nie sezonowy.
• Rosnące koszty produkcji i niepewne przychody skłaniają rolników do priorytetyzowania wydatków bieżących kosztem zobowiązań wobec dostawców, co uderza w płynność całego łańcucha dostaw rolniczych.
Gaz drożeje o 40 procent w miesiąc
W ciągu zaledwie miesiąca (między sierpniem a wrześniem br.) ceny gazu ziemnego w Europie poszły w górę o 40 procent, osiągając poziom najwyższy od stycznia 2023 roku. Dla producentów nawozów oznacza to koszty, których rynek – i portfele rolników – nie są w stanie po prostu wchłonąć. Efekt jest taki, że część firm z branży zaczyna otwarcie mówić o cięciach produkcyjnych. To nie jest scenariusz teoretyczny, tylko decyzje, które zapadają właśnie teraz, tuż przed sezonem, w którym rolnicy najbardziej potrzebują nawozów na przyszłoroczne zbiory.
– Rosnące koszty energii i produkcji nawozów odbijają się na całym łańcuchu dostaw rolniczych, a w branżach silnie z nim powiązanych marże są stosunkowo niewielkie.Jeden nierzetelny płatnik może wywołać efekt domina. To szczególnie widoczne dziś, gdy paliwa są drogie, a płynność na całym rynku jest zachwiana. Tym samym cała branża jest wystawiona na ryzyko rosnących przeterminowanych zobowiązań, których odzyskiwanie jest trudne - mówi Michał Kik, ekspert OTG, firmy zajmującej się zarządzaniem wierzytelnościami.
Jeśli produkcja rzeczywiście zostanie ograniczona, elementy wspomnianego efektu domina są łatwe do przewidzenia: mniej nawozu na rynku, wyższe ceny, trudniejszy dostęp – a w konsekwencji gorsze plony. Bezpieczeństwo żywnościowe naszego kontynentu zależy więc dziś w niemałym stopniu od cen surowca energetycznego, na który Europa nie ma większego wpływu. To czyni europejskie rolnictwo, wrażliwym na tego typu zmiany.
Drugi front: rolnicy też mają coraz mniej finansowego zapasu
Kryzys na rynku nawozów nakłada się na sytuację, w której polskie gospodarstwa i tak nie mają dużego marginesu bezpieczeństwa. Najnowsze dane BIG InfoMonitor i BIK pokazują obraz, który tylko pozornie wygląda optymistycznie – łączna wartość przeterminowanych zobowiązań sektora rolnego nieznacznie spadła, ale jednocześnie przybyło samych dłużników. Podobnie jest w danych Krajowego Rejestru Długów: mniej osób w rejestrze, ale wyższe średnie zadłużenie przypadające na jednego rolnika.
Najbardziej wymowny jest jednak inny szczegół: statystyczny rolnik - przedsiębiorca figurujący w rejestrze zalega ze spłatą przez 704 dni – blisko dwa lata. To nie jest chwilowe opóźnienie, które wyrówna się po kolejnych zbiorach. To wzorzec, który powtarza się sezon po sezonie.
– Opóźnienie przekraczające 700 dni oznacza, że problem dłużnika ma charakter strukturalny, a nie przejściowy. Dla wierzyciela to zamrożenie kapitału na niemal dwa lata i rosnące ryzyko utraty płynności - mówi Piotr Maciągowski, ekspert OTG.
Unia Europejska próbuje reagować – rynek jest szybszy
Bruksela od miesięcy pracuje nad mechanizmami, które mają uniezależnić europejskie rolnictwo od wahań cen nawozów i energii, a rolnikom dać choćby częściową ochronę przed skokami kosztów. Problem w tym, że decyzje regulacyjne potrzebują czasu, a rynek gazu reaguje w ciągu tygodni, nie miesięcy. Dlatego też na razie to ceny energii, a nie polityka, dyktują warunki na rynku nawozowym.
W trudnym rynkowym momencie kooperanci rolnictwa musza lepiej zarządzać wierzytelnościami.
W tak skomplikowanej sytuacji rolnicy po prostu zaczynają racjonalizować wydatki. W pierwszej kolejności regulowane są zobowiązania bieżące, w drugiej te odroczone – w tym faktury wobec dostawców środków produkcji.
To oznacza, że napięcie z rynku nawozów i energii nie kończy się na cenie, którą płaci rolnik. Przenosi się dalej – na kondycję finansową firm, które rolnikom dostarczają towary i usługi, często na kredyt kupiecki lub w modelu odroczonej płatności. A skoro przeciętny dług rolniczy potrafi wisieć nieuregulowany blisko dwa lata, ryzyko to nie jest już abstrakcyjne.
– Termin „bezpieczeństwo żywnościowe” kojarzy się najczęściej z produkcją żywności, ale jego fundamentem jest też stabilność finansowa całego łańcucha dostaw. Jeśli producenci nawozów, pasz czy usług logistycznych nie otrzymują zapłaty, ograniczają działalność lub wycofują się z finansowania sprzedaży – a to wprost utrudnia rolnikom dostęp do środków produkcji i przekłada się na wielkość przyszłych zbiorów. Skuteczniejsze zarządzanie wierzytelnościami pomogłoby funkcjonować branżom produkującym dla rolnictwa. Są do tego nowoczesne narzędzia, które dają dobre wyniki i pozwalają na oddech finansowy. Jednak nie są powszechnie stosowane, tak jak na rynkach zachodnioeuropejskich - tłumaczy Michał Kik, ekspert OTG.
– Opóźnienia w płatnościach da się ograniczać poprzez aktywne zarządzanie należnościami: regularny monitoring terminów, szybkie przypomnienia o zaległościach, limity kredytu kupieckiego i bieżącą weryfikację kontrahentów. Im szybciej firma reaguje na pierwsze sygnały problemów, tym większa szansa na odzyskanie pieniędzy i uniknięcie narastania długu - podsumowuje Piotr Maciągowski, ekspert OTG.






