Mleczarstwo ostrzega: projekt ROP (UC100) może podnieść koszty opakowań o 400 proc.

Określenie wzrostu o 400 proc. opłat dla mleczarstwa z tytułu kosztów ROP pochodzi z raportu IERiGŻ-PIB z marca 2026 r dotyczącego skutków UC100 dla sektora rolno-spożywczego - mówi Marcin Hydzik, Prezes Zarządu ZPPM i Przewodniczący Porozumienia dla mleczarstwa.

Mleczarstwo jest biznesem opakowaniochłonnym
Jak wskazuje prezes Hydzik, wzrost kosztów opakowaniowych w branży mleczarskiej  wynika z nakładających się elementów konstrukcji UC100 (czyli ustawy o ROP wg koncepcji Ministerstwa Klimatu) czyli:

  • przejścia z modelu rynkowego na model administracyjny. Obecny system opiera się na konkurujących organizacjach odzysku, gdzie producent płaci stawkę negocjowaną rynkowo. UC100 likwiduje tę konkurencję, zastępując ją obowiązkową opłatą opakowaniową ustalaną rozporządzeniem MKiŚ.
  • braku skutecznej ekomodulacji nagradzającej za ekoprojektowanie. Opłaty są naliczane od masy opakowania, a nie od jego rzeczywistego wpływu środowiskowego ani recyklowalności.
To uderza szczególnie w mleczarstwo, gdzie wymogi bezpieczeństwa żywności (FCM, food contact materials) wymuszają stosowanie opakowań barierowych, których nie da się zastąpić lekkimi materiałami bez utraty tej podstawowej funkcji
– mówi prezes Porozumienia dla mleczarstwa
Podsumowuje - mleczarstwo jest tym sektorem, który jest jednym z najbardziej opakowaniochłonnym, mechanizm naliczania (zł/kg opakowania) generuje w mleczarstwie znacznie wyższy bezwzględny wzrost kosztów niż w innych branżach żywnościowych.


Krytyka ROP na EEC 2026
Prezes Hydzik nie jest jedynym, który krytykuje obecny projekt ROP-u.

Andrzej Gantner wiceprezes zarządu, dyrektor generalny, Polskiej Federacji Producentów Żywności Związku Pracodawców, podczas EEC 2026, mówił, że projekt ROP w obecnym kształcie odchodzi od zasady, że każdy producent odpowiada za własne opakowania, co prowadzi do niesprawiedliwego rozłożenia kosztów. Poważnym błędem jest także brak właściwej kolejności działań – system wdrażany jest bez stabilnego fundamentu, co destabilizuje całą gospodarkę odpadami opakowaniowymi. Nie uwzględniono również realiów infrastrukturalnych, takich jak niewydolna logistyka czy nieprzygotowane sortownie, mimo że problemy te były wcześniej znane. Jednocześnie nie przedstawiono rzetelnej analizy uzasadniającej wybór modelu, mimo że obejmuje on ponad 100 tysięcy przedsiębiorców, wszystkie gminy, recyklerów i firmy komunalne.

– W efekcie proponowane rozwiązania grożą wysokimi kosztami, niską efektywnością i brakiem odpowiedzialności za funkcjonowanie systemu, a przedsiębiorcy mogą nie być w stanie osiągnąć wymaganych poziomów zbiórki i recyklingu, co narazi ich na kary – stwierdził w trakcie debaty w Katowicach Andrzej Gantner.


 

Współpraca