Polskie mleczarstwo nie skorzysta na umowie Mercosur, a ile straci?

Mimo lat negocjacji, tysięcy protestów rolników w całej Europie, miażdżącej opinii ekspertów, Komisja Europejska zdecydowała się przyjąć, z pominięciem PE, umowę o wolnym handlu z krajami Mercosur. Mimo, że zatwierdzenie umowy jest warunkowe, towary z Ameryki Południowej mogą zacząć niebawem napływać do Europy. Co to oznacza dla mleczarstwa?

Kontrowersje przy zatwierdzeniu umowy z Mercosur
Jeszcze w grudniu 2025 roku, Marek Sawicki, były minister rolnictwa, ocenił na maksymalnie 70 proc. możliwość podpisania 12 stycznia umowy z krajami Mercosuru. Pierwotnie Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej, chciała podpisać je 20 grudnia, ale sprzeciwiła się temu część państw członkowskich, w tym Włochy, których premier Giorgia Meloni.

Po wielu próbach i naciskach ze strony Komisji Europejskiej, 9 stycznia unijne stolice zgodziły się na zawarcie umowy z Mercosurem, mimo sprzeciwu pięciu państw członkowskich: Polski, Francji, Węgier, Austrii i Irlandii. Projekt poparli za to Włosi, którzy w grudniu zablokowali przyjęcie tej umowy. Komisja Europejska potwierdziła, że 17 stycznia Ursula von der Leyen poleci do Paragwaju, by podpisać umowę handlową między Unią Europejską a Mercosurem: Argentyną, Boliwią, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem.

Mimo potężnych kontrowersji rzecznik Komisji Europejskiej Olof Gill, twierdzi, że unijny traktat dopuszcza możliwość, by umowa handlowa z Mercosurem weszła w życie przed jej zatwierdzeniem przez Parlament Europejski. Porozumienie zostanie podpisane w sobotę, a więc jeszcze przed ostatecznym głosowaniem PE.

Według środowisk rolniczych i niezależnych ekspertów niesie ona ogromne zmiany i egzystencjalne zagrożenia dla całego europejskiego rolnictwa.

Wadliwa umowa z Mercosurem przeforsowana przez Radę Europejską i teraz zapewne będzie kolanem przepychana przez kolejne etapy, min. 20 stycznia 2026 podczas sesji Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. Po miesiącach bezprecedensowych manewrów i nacisków, które potwierdziły złożoność i kontrowersyjność tej sprawy, na ostatniej prostej Komisja zrobiła manewr, który miał uspokoić rolniczą społeczność w EU, przekazując środki na negatywne skutki wejścia umowy. Jednakże zaproponowane środki są jedynie manewrem technicznym, to tak jakby przełożyć pieniądze z jednej do drugiej kieszeni, a na sam koniec i tak są to środki, które należą do rolników – mówi Agnieszka Maliszewska, prezes Polskiej Izby Mleka i wiceprezydent Cogeca.

Czy mleczarnie będą eksportować do Ameryki Południowej?
Wprawdzie główne towary importowe z Ameryki Południowej to mięso, cukier czy etanol, ale skutki tej umowy dotkną również mleczarstwo. Zdaniem prezes Maliszewskiej, patrząc tylko i wyłącznie na sektor mleczarski można odnieść wrażenie, że umowa daje nam nieograniczone wręcz możliwości eksportu sera i mleka w proszku do krajów Mercosur. Opinię tą zdawał się podzielać we wrześniu ub.r. Maciej Tomaszewski, Dyrektor Generalny, Prezes Zarządu Hochland Polska. Mówił wówczas w rozmowie z serwisem portalspożywczy.pl. że z jego perspektywy może to być okazja biznesowa.  Zastanawiamy się, czy Mercosur jest zagrożeniem, tak jak postrzegamy je jako zagrożenie dla rynków unijnych i naszej produkcji, czy być może jest to okazja biznesowa dla nas, która otwiera duże rynki – mówił Maciej Tomaszewski.

Tego poglądu nie podziela Agnieszka Maliszewska, która zwraca uwagę, że dotychczasowy eksport polskich produktów do tych krajów był tak znikomy, że niemal niezauważalny w całości wolumenu eksportu.

Śladowe ilości eksportu sera świadczą o tym, że jest to dla nas rynek ciągle mało znany i wymagający szerokiego wsparcia promocyjnego i dyplomacji handlowej, o czym mówię od co najmniej dwóch lat. Niestety do tej pory nie słychać, aby ktoś otwierał tam placówkę handlową, która wsparłaby nasze działania eksportowe. A więc głównymi wygranymi w sektorze mleka będą Włosi i Francuzi (produkty z oznaczeniami geograficznymi) oraz duzi eksporterzy sera jak Niemcy czy Holendrzy, do których my się nie zaliczamy – mówi prezes Polskiej Izby Mleka.

Powyższą opinię podziela również Marcin Hydzik, prezes Związku Polskich Przetwórców Mleka, który widzi, iż dotychczas wymiana handlowa w zakresie produktów mleczarskich z krajami Mercosur była niewielka, a po stronie importu wręcz śladowa.

Nawet po wejściu w życie tej umowy i pojawieniu się kontyngentów to w obliczu skali produkcji UE i samej Polski nie będą to wielkości, które w znaczący sposób mogą zakłócić nasz rynek. Mówi się o ewentualnym nowym rynku zbytu w Ameryce Południowej, zwłaszcza dla serów, ale nie sądzę, żeby były to ilości mogące wpłynąć na sytuację całego europejskiego czy polskiego mleczarstwa – uważa prezes Hydzik

Mercosur to nie koniec, lecz początek
Maliszewska zaznacza, iż nie wie, co udało się wynegocjować dla polskiego rolnictwa w czasie tych dodatkowych dni, wynikających z opóźnienia zatwierdzenia umowy.

Być może właśnie jakieś działania wspierające nasz eksport. Być może minister Krajewski zechce spotkać się z naszym sektorem na poważne rozmowy w zakresie pomocy w handlu z krajami Mercosur. Dziś wiemy, że umowa w zasadzie jest już faktem. Wiemy, że długofalowo jest to umowa niekorzystna dla całości sektora rolno spożywczego i utraty naszej unijnej konkurencyjności na globalnym rynku. A to z kolei prowadzić będzie do zamykania unijnych gospodarstw rolnych. Im więcej regulacji i kosztownych decyzji politycznych, tym mniej dla rolnika i przetwórcy z UE – mówi prezes Polskiej Izby Mleka

Nie wolno zapominać, że przed nami kolejne umowy o wolnym handlu, które negocjuje UE, w tym umowa z Indiami, które są gigantycznym producentem mleka.

Potwierdza to wszystko niemiecki „Die Welt", który podkreśla, że umowa z państwami Ameryki Południowej to tylko wstęp otwierający drogę do kolejnych porozumień, które mają ratować niemiecką gospodarkę, której eksport zmalał o 2,5 proc.

– Zrealizowaliśmy cele z Mercosurem i ciężko pracujemy, aby zrealizować je w Indiach. Pod koniec stycznia pojadę tam na szczyt UE – Indie. Celem jest przygotowanie umowy do podpisania. Mamy też Meksyk, trwające negocjacje z Australią i nadchodzące ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi – powiedziała von der Leyen.
Jako, iż Europa Zachodnia pozostaje głównym odbiorcom nadwyżki produkcyjnej polskich mleczarni, to większy napływ towarów z innych kierunków, tym mniej miejsca na polskie produkty mleczne. 

Arkadiusz Pisarek, prezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich, zauważa, że  potencjał produkcyjny agroholdingów z Ameryki Południowej nie jest niczym ograniczony i pyta, czy wkrótce nie będzie to wiodący producent mleka?

Jeżeli uzależnimy się od taniego importu produktów rolnych z krajów Mercosur, to w niedalekiej przyszłości możemy w Europie utracić bezpieczeństwo żywnościowe. To będzie największą klęską podpisania tej umowy i wygaszeniem europejskiego rolnictwa w najlepszym kształcie, jaki obecnie posiadamy – mówi Arkadiusz Pisarek

Dlatego patrząc na długofalowe skutki tych działań, możemy obawiać się wielopoziomowych skutków niekorzystnych dla rolnictwa, przetwórstwa i dla konsumenta – puentuje Maliszewska
 

Współpraca