Stan przedzawałowy  rolnictwa i całej gospodarki

Gospodarka jest systemem naczyń połączonych. Zapaść w jednej gałęzi, z czasem pociąga inne sektory w dół. Różne zestawy danych i badania jednoznacznie wykazują, że europejska gospodarka zwalnia, a wraz z nią rolnictwo. Rząd proponuje więcej środków, ale czy to wystarczy, aby zatrzymać regres?


Według najnowszych danych Eurostatu, ponad 20 proc. populacji Unii Europejskiej znalazło się w stanie zagrożenia biedą lub wykluczeniem społecznym w 2025 roku. W 2025 roku 92,7 mln mieszkańców krajów UE – czyli 20,9 proc. ogółu populacji - była zagrożona biedą lub wykluczeniem socjalnym. Eurostatatowa definicja „zagrożonych biedą” obejmuje osoby, które utrzymują się za mniej niż 60 proc. mediany dochodu rozporządzalnego po uwzględnieniu transferów socjalnych. W Polsce w listopadzie 2025 roku, według najnowszych danych GUS, mediana wynagrodzeń wyniosła ok. 5 400 zł po potrąceniu podatków od pracy (tj. ZUS, PIT, NFZ). 60% z tej kwoty to 3240 zł.
           
Na powyższe dane nakładają się informacje z Indeksu Barometru EFL (Europejskiego Funduszu Leasingowego) dla sektora MŚP na II kwartał 2026 r.. Indeks ten wyniósł 47,7 pkt., czyli o 4,4 pkt. mniej niż kwartał wcześniej. To najniższy odczyt od trzech lat (tyle samo wyniósł w II kwartale 2023 roku) i wyraźny sygnał pogarszających się nastrojów w sektorze MŚP. Najmocniej osłabły prognozy sprzedaży, bo tylko 9 proc. firm liczy na jej wzrost, podczas gdy w poprzednim kwartale było to 21 proc. W ślad za słabszymi oczekiwaniami sprzedażowymi pogorszyły się także prognozy dotyczące płynności finansowej i korzystania z zewnętrznego finansowania, co pokazuje, że firmy coraz ostrożniej patrzą na najbliższe miesiące. Barometr EFL pokazuje, że w II kwartale 2026 roku przedsiębiorcy zdecydowanie mocniej niż na początku roku koncentrują się na utrzymaniu bieżącej działalności niż na przyspieszeniu rozwoju. - Odczyt na poziomie 47,7 pkt. potwierdza pogorszenie nastrojów w całym sektorze MŚP. Odczyt Barometru EFL nie pozostawia złudzeń, sektor MŚP wyraźnie ograniczył apetyt na rozwój i wszedł w fazę ostrożnego przeczekiwania. Najmocniej wyhamowały dziś oczekiwania sprzedażowe, a to one najczęściej są pierwszym sygnałem, że firmy z większą rezerwą patrzą na najbliższe miesiące. W takich warunkach przedsiębiorcy naturalnie ostrożniej oceniają także płynność finansową i potrzebę sięgania po zewnętrzne finansowanie. Na tym tle inwestycje wyglądają nieco stabilniej, ale nadal nie są wystarczająco silne, by odwrócić ogólny kierunek nastrojów. Dziś priorytetem firm nie jest przyspieszenie, lecz bezpieczeństwo operacyjne i utrzymanie kontroli nad biznesem – mówi Radosław Woźniak, prezes zarządu EFL.
Dane z Indeksu EFL wyraźnie pokazują spowolnienie gospodarcze, które jeszcze nie jest kryzysem, ale wyraźnym hamowaniem gospodarki.
 
Jak rolnicy widzą swoją sytuację?
           
Badanie UCE RESEARCH, przygotowane w ramach raportu pt. „Kondycja finansowa polskich rolników. 2026” i przeprowadzone na próbie blisko tysiąca rolników wykazało, że największa grupa z nich ocenia swoją sytuację finansową na ani dobrą, ani złą – 32,9%. Oznacza to, że dochody pokrywają koszty, ale nie ma nadwyżek. Autorzy raportu wyjaśniają, że brakuje tu ekonomicznego bezpieczeństwa. To raczej funkcjonowanie gospodarstw w warunkach równowagi bilansowej. – Sektor działa na styk, czyli bez buforów finansowych. Taki stan jest typowy dla gospodarek rolnych w okresach presji kosztowej – szczególnie przy wysokich cenach środków produkcji i ograniczonej przewidywalności przychodów. W tym sensie neutralność – czyli brak pozytywnej lub negatywnej oceny – nie jest komfortem. To raczej ekonomiczny punkt zerowy, który jest względnie stabilny, ale tylko pozornie – podkreśla Adrian Parol, ekspert rynkowy w kwestii zadłużenia sektora rolnego, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny, jeden z konsultantów merytorycznych badania.
           
Jeśli spojrzeć szerzej na wyniki, łączny obraz jest bardziej niejednoznaczny, niż mogłaby to sugerować sama dominacja kategorii neutralnej. Pozytywnych ocen jest łącznie 36,6%. Wśród nich 9,1% jest bardzo dobrych, co wiąże się z wysokimi dochodami, brakiem problemów z płynnością i możliwością inwestycji. W 27,5% przypadków sytuacja jest oceniana raczej dobrze. Jak podkreślają analitycy z UCE RESEARCH, to wyraźnie wskazuje na to, że ponad jedna trzecia gospodarstw funkcjonuje w warunkach stabilności lub nawet realnej zdolności inwestycyjnej. – Niski udział ocen bardzo dobrych wskazuje na to, że tylko niewielka część gospodarstw znajduje się w sytuacji komfortu finansowego, który pozwala na swobodne inwestowanie i budowanie buforów bezpieczeństwa. Sektor ma ograniczoną górną warstwę kapitałową, czyli relatywnie mało gospodarstw pełni rolę liderów inwestycyjnych i modernizacyjnych – mówi Łukasz Goszczyński, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny z kancelarii GKPG, drugi z konsultantów merytorycznych badania.
           
Natomiast aż 30,5% ocen jest negatywnych. Wśród nich 19,3% jest raczej złych, co oznacza częste problemy z płynnością finansową lub rosnące zadłużenie. 11,2% opinii jest bardzo złych. To z kolei mówi o poważnych trudnościach i ryzyku utraty płynności. Pokazuje również, że niemal co trzecie gospodarstwo doświadcza realnych problemów finansowych. W części przypadków są one bardzo poważne. – W sektorze tak silnie uzależnionym od czynników zewnętrznych ww. odsetek negatywnych ocen przekłada się nie tylko na problemy jednostek, ale też na większą niestabilność całego rynku rolnego. To może skutkować ograniczeniem inwestycji, wzrostem zadłużenia oraz spadkiem zdolności gospodarstw do reagowania na kryzysy – komentuje Łukasz Goszczyński.

Duża grupa gospodarstw jest zagrożona
           
Jednocześnie ekspert zaznacza, że wynik 30,5% należy czytać szerzej – w połączeniu z dominacją ocen neutralnych, które sugerują funkcjonowanie na granicy stabilności. Oznacza to, że grupa zagrożona jest w praktyce większa, bo część neutralnych gospodarstw może szybko przesunąć się do kategorii negatywnej przy pogorszeniu warunków rynkowych. Innymi słowy, sektor nie jest w stanie głębokiego kryzysu, ale działa w warunkach podwyższonej wrażliwości. To jest ostrzeżenie, że bez działań wzmacniających odporność finansową gospodarstw skala problemu może się zwiększać. – Udział ocen raczej złych i bardzo złych należy traktować jako wyraźny sygnał strukturalnego ryzyka w sektorze. To znaczy, że co trzecie gospodarstwo ma problem z utrzymaniem płynności lub doświadcza presji zadłużeniowej, co w warunkach rolnictwa jest szczególnie istotne, ponieważ ogranicza zdolność do inwestycji i zwiększa wrażliwość na wahania cen. To nie jest jeszcze obraz kryzysu systemowego. Jednak jest to poziom, który wrażliwie reaguje na pogorszenie otoczenia makroekonomicznego – ostrzega Adrian Parol.
 
Coraz więcej gałęzi rolnictwa jest mniej opłacalnych
           
Obecnie za najmniej opłacalne w Polsce uchodzą głównie niektóre uprawy roślinne — szczególnie tam, gdzie koszty nawozów, paliwa i energii są wysokie, a ceny skupu niskie. Według analiz izb rolniczych i danych GUS, w latach 2024–2026 najsłabiej wypadały przede wszystkim: kukurydza na ziarno, ziemniaki, buraki cukrowe i część zbóż (zwłaszcza jęczmień jary). Najgorsze wyniki finansowe często miała właśnie kukurydza na ziarno. Wielkopolska Izba Rolnicza wyliczała nawet straty przekraczające 3 tys. zł/ha przy niektórych kalkulacjach. GUS podawał też, że najbardziej pesymistyczne oceny opłacalności mieli producenci: ziemniaków, buraków cukrowych oraz gospodarstw nastawionych na produkcję roślinną ogólnie. W hodowli zwierząt słabo oceniana była trzoda chlewna głównie przez koszty pasz, choroby ASF i konkurencję importową.
           
Z kolei relatywnie lepiej radziły sobie brojlery, niektóre gospodarstwa mleczne, rzepak (po odbiciu cen), specjalistyczne uprawy premium (np. warzywa pod kontrakt, owoce miękkie, ekologiczne).
           
W praktyce najmniej opłacalna produkcja to zwykle taka, gdzie występują jednocześnie: wysokie koszty energii i nawozów, niska cena skupu, duża konkurencja importowa, brak przetwarzania i sprzedaży bezpośredniej i mała skala gospodarstwa. Dlatego np. małe gospodarstwo produkujące zboże „na surowo” często zarabia znacznie mniej niż gospodarstwo robiące sery, sprzedaż bezpośrednią albo warzywa kontraktowe.
 
Pieniądze dla rolnictwa
           
Nie tak dawno odbyło się spotkanie Zespołu ds. długoterminowej wizji obszarów wiejskich i wsparcia ich rozwoju ze środków krajowych i UE po 2027, gdzie rozmawiano o finansowaniu rozwoju wsi i priorytetach Planu Partnerstwa Krajowego i Regionalnego na lata 2028-2034. r. Prof. Julian Krzyżanowski (IERiGŻ-PIB) przedstawił stanowisko Zespołu dotyczące wsparcia rozwoju obszarów wiejskich ze środków UE w okresie 2028–2034. W stanowisku wskazano dziewięć kluczowych wyzwań dla obszarów wiejskich, takich jak m.in. potrzeba rozwoju infrastruktury wodno-kanalizacyjnej, drogowej i energetycznej, wzrost dochodów mieszkańców, poprawa dostępu do usług publicznych i tworzenie nowych miejsc pracy. Ważnym aspektem pozostaje również bezpieczeństwo żywnościowe, odporność na kryzysy klimatyczne, geopolityczne i ekonomiczne oraz rozwój lokalnych łańcuchów dostaw. W stanowisku Zespołu zwrócono też uwagę na potrzeby w zakresie retencji wody, ochrony środowiska, ograniczania wykluczenia społecznego, wsparcia dla młodych mieszkańców wsi oraz dostosowania infrastruktury i usług do zmian demograficznych. – Mieszkańcy obszarów wiejskich zasługują na to, żeby w nowej perspektywie finansowej być pełnoprawnym beneficjentem środków europejskich. Chcemy, żeby wieś się rozwijała i nie odstawała od miast – powiedział minister Stefan Krajewski.
           
Podczas spotkania podkreślono, że Plan Partnerstwa Krajowego i Regionalnego na lata 2028–2034 powinien odpowiadać na potrzeby obszarów wiejskich i rolnictwa zapewniając odpowiedniej wysokości środki na ich rozwój.
           
Polskie rolnictwo działa w warunkach ograniczonej odporności finansowej. Oznacza to niższą skłonność do inwestycji, ostrożniejsze decyzje konsumpcyjne oraz dużą wrażliwość na zmiany regulacyjne i kosztowe. Dla polityki publicznej kluczowe jest więc nie tylko wspieranie najsłabszej grupy, ale też stabilizowanie warunków jej działania. Wyniki badania UCE RESEARCH odnośnie rolnictwa pokrywają się z wynikami barometru EFL odnośnie małych i średnich przedsiębiorstw, które to stanowią o prawdziwej kondycji gospodarki. Patrząc szerzej, cała gospodarka Polski, ale i Europy znalazła się w stanie, który można nazwać „przedkryzysowy”. Kryzysu ogólnego jeszcze nie ma, ale jeżeli nie zmieni się ogólny kurs, to istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że się wydarzy.


 

Współpraca