Z 10 do 3 zł w rok. Tak pękła "bańka" na maśle

Dokładnie rok temu, 6 grudnia 2024 roku pisaliśmy: "Masło za 10 zł? Nic nie wskazuje na to, żeby miało być taniej". Dziś masło można kupić za około 3 zł za kostkę 200g. Co się zmieniło?

Ogromne różnice w cenie masła w ciągu roku
W końcówce 2024 roku Marcin Luziński, ekonomista z Santander Bank Polska, wskazywał, że silny wzrost cen masła to wynik tego, co dzieje się na rynku mleka.

– Produkcja okazała się niższa od oczekiwań, zwłaszcza w krajach UE, ale też w Nowej Zelandii, USA i Australii. Cena w skupie wzrosła w październiku do 220 zł/hl, czyli o 10 proc. w dwa miesiące. W dodatku przetwórcy skupili się bardziej na produkcji alternatywnych przetworów mlecznych, np. mleka odtłuszczonego czy sera, a mniej na maśle – podkreślał wówczas ekonomista.
Trzeba podkreślić, że na ceny przetworów mlecznych w Polsce, w tym masła, ma wpływ sytuacja podażowo-popytowa na rynku światowym. Ponieważ polscy przetwórcy mleka muszą wyeksportować ok. 30 proc. krajowej produkcji, bo tyle mniej więcej w ekwiwalencie mleka wynosi nadwyżka produkcyjna nad krajowym spożyciem, to na cenę masła w Polsce ma większy wpływ notowanie tego produktu na nowozelandzkiej giełdzie kontraktów terminowych i cena masła na rynku amerykańskim niż wielkość produkcji w Polsce. Na to nakłada się polityka cenowa sieci detalicznych, które również obserwują rynek mleka i są świadome zjawisk na nim zachodzących, co wykorzystują w negocjacjach handlowych.

Jakikolwiek wzrost cen przetworów mlecznych w okresie świątecznym nie będzie spowodowany przyczynami po stronie przemysłu mleczarskiego. Chciałbym podkreślić, że cena sklepowa nie zależy w żadnym stopniu od woli producenta danego wyrobu – mówi Marcin Hydzik, prezes Związku Polskich Przetwórców Mleka.


Dostawy masła są bezpieczne
Dostępność produktów mlecznych na półkach sklepowych nie jest również w żaden sposób zagrożona – z jednej strony produkcja w Polsce stale rośnie, z drugiej strony import niektórych produktów mlecznych również – jest to uzupełnienie oferty krajowej np. o określone gatunki lub rodzaje serów.

W aktualnej sytuacji podaż zdecydowanie przewyższa popyt – stąd spadek cen na świecie i cen producenckich w Polsce, a nawet cen skupu mleka, które powinny sezonowo wzrastać, tymczasem również maleją – zauważa Marcin Hydzik.

To sieci handlowe ustalają ceny produktów
Autorzy raportu z UCE RESEARCH prognozują, że w tym miesiącu sytuacja w sklepach może podobnie wyglądać jak w listopadzie. Jednak czym bardziej będzie zbliżać się Boże Narodzenie, tym słabsze mogą być ww. wzrosty cen. Szczególnie będzie to widać po żywności. Już od początku grudnia na rynku można obserwować sporą walkę na promocje między największymi sieciami handlowymi.

Według najnowszego raportu pt. INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH, autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetów WSB Merito, w listopadzie najwięcej staniały warzywa, owoce oraz art. tłuszczowe - masło, margaryna, olej itd. W październiku ww. kategoria była na drugim miejscu w całym rankingu, a we wrześniu – na pierwszym. 


Import masła z USA nie uspokaja rynku
Arkadiusz Pisarek, prezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich wskazuje, że do końca roku czekają nas obniżki, ceny będą o kilkadziesiąt procent niższe w ujęciu rocznym, a światowe notowania masła spadły we wrześniu o 7 proc.

Ten konsekwentny spadek utrzyma się i spotęguje go bezcłowy import z USA po nowym roku – mówi prezes Pisarek.
Według najnowszych danych COMEXT zestawionych w raporcie DG AGRI "EU dairy extra-trade" obejmującym okres styczeń-sierpień 2025 – to ostatni pełny opublikowany okres, import masła z USA do Europy wyniósł 2 108 ton. - UE importowała masło z USA w ilości około 2 108 ton w pierwszych ośmiu miesiącach 2025 r., co stanowi znaczący wzrost względem zera w wcześniejszych latach dla tego partnera – różne źródła nie wykazywały importu USA w 2023/2024 lub wskazywały bardzo niskie poziomy wcześniej.

Znaczenie napływu amerykańskiego masła podnosił Dariusz Sapiński, prezes Mlekovity. 
Niekontrolowany, bezcłowy import produktów mleczarskich ze Stanów Zjednoczonych i Nowej Zelandii jest przyczyną obecnego załamania cen produktów mlecznych. W ciągu ostatniego miesiąca obserwujemy szczególny wzrost importu. Cały napływ produktów z USA trafia przez porty holenderskie i niemieckie, przez co w Polsce nie są od razu widoczne
– mówił Dariusz Sapiński pod koniec września br.
Marcin Hydzik zauważa jednak, że w przypadku Polski, problem nie leży raczej w imporcie, a raczej w konkurencyjności na rynkach światowych, gdyż jako kraj, który eksportuje ok. 20-30 proc. produkcji w ekwiwalencie mleka jesteśmy na łasce sytuacji na światowym rynku mleka – a tę determinują m.in. ceny największych regionów i krajów eksportujących produkty mleczne tj. regionu Oceanii, USA i rzecz jasna UE oraz najwięksi importerzy – Chiny, kraje południowo-wschodniej Azji oraz kraje arabskie.
 

Współpraca