Bez dopłat do zbóż wybuchnie olbrzymi kryzys...
Gościem Polski Rolnej był Artur Balazs – były minister rolnictwa, polityk i rolnik gospodarujący na 270 ha. Rozmowa dotyczyła przede wszystkim aktualnej sytuacji ekonomicznej rolników.
Balazs podkreślił, że mimo dobrych plonów w 2024 roku (rekordowe zbiory pszenicy i jęczmienia), rolnicy zmagają się z dramatycznie niskimi cenami skupu – nienotowanymi od 25 lat. Pszenica paszowa sprzedawana jest nawet po 600 zł, co uniemożliwia pokrycie kosztów i zagraża kontynuacji produkcji. Balazs winą obarczył destabilizację rynku przez napływ towarów z Ukrainy i planowaną umowę Mercosur, które dodatkowo mogą pogłębić kryzys w sektorze zbóż, drobiu i wołowiny. Były minister wskazał na bierność rządu wobec problemów rolników. W jego ocenie brak szybkiej reakcji i dopłat do zbóż doprowadzi do masowych protestów. Przypomniał, że poprzedni minister Czesław Siekierski skutecznie zabiegał o wsparcie, natomiast obecnie takich działań brakuje. Balazs podkreślił, że odpowiedzialność za stabilizację sytuacji spoczywa nie tylko na resorcie rolnictwa, ale na całym rządzie i premierze. Rozmowa objęła także inne wyzwania: Zielony Ład i biurokratyczne obciążenia, takie jak rejestr zabiegów, które rolnicy oceniają jako absurdalne. Energetyka odnawialna – mimo podzielonych opinii na wsi, Balazs uznał rozwój wiatraków, słońca i biogazowni za konieczny dla obniżenia cen energii. Produkcja zwierzęca – spadek pogłowia trzody z 20 mln do ok. 8 mln sztuk osłabił rynek zbóż i biogazowni, co wymaga odbudowy hodowli. Kwestia Polexitu – Balazs zdecydowanie sprzeciwił się narracji o wyjściu Polski z UE. Przypomniał, że rolnicy są największymi beneficjentami członkostwa, a eksport produktów rolno-spożywczych wzrósł z kilku do ponad 50 miliardów euro rocznie. Na koniec rozmowy Balazs opowiedział o swojej działalności gospodarczej: część ziemi wydzierżawia, ale sam wciąż pracuje na kombajnie, pomaga sąsiadom i przekazuje część gospodarstwa córce.






