Kolejna rewolucja przemysłowa nie ominie mleczarstwa

Największe polskie mleczarnie inwestują w automatykę na niespotykaną skalę. Olbrzymie zakłady przemysłowe przerabiające miliony litrów mleka są obsługiwane przez kilkanaście, a nawet kilka osób. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie sztuczna inteligencja.


Wielki zakład Polmleku w Lidzbarku Warmińskim, nowy zakład Mlekovita w Wysokiem Mazowieckiem czy też SM Mlekpol w Grajewie, to przykłady miejsc, gdzie tysiące litrów mleka, serwatki są przerabiane przy minimalnym udziale czynnika ludzkiego. Liderzy osiągają poziom automatyzacji, który staje się niedostępny dla mniejszych firm. Poziom zaawansowania technologicznego i szybkość jego wdrażania staje się wyraźną przewagą konkurencyjną. To już nie jest kwestia kolejnego robota pakującego, ale wdrożenie rozwiązań bazującej na sztucznej inteligencji.
           
Szerokie udostępnienie narzędzia, jakim jest ChatGPT, które nastąpiło pod koniec 2022 roku, było kamieniem milowym w rozwoju sztucznej inteligencji. Od tego momentu liczba firm na co dzień korzystających z AI nieustannie rośnie. Odsetek przedsiębiorstw na świecie deklarujących wykorzystanie AI w przynajmniej jednej funkcji biznesowej wzrósł w latach 2022–2025 z 55% do 88%, podczas gdy wykorzystanie samej generatywnej AI zwiększyło się w tym czasie z 33% do 79%.
           
Wdrożenie i zastosowanie sztucznej inteligencji wymagają określonych kompetencji i podejścia ze strony organizacji. Mimo że 73 proc. firm planuje wdrożenia narzędzi opartych na sztucznej inteligencji, aż 77 proc. firm przyznaje, że nie wie, jak skutecznie wykorzystać jej potencjał, a 51 proc. nie jest przygotowanych na zmiany wynikające z AI. Jednocześnie jedynie 18 proc. przedsiębiorstw uważa, że posiada kompetencje do zarządzania transformacją ról pracowników. Dane Antal pokazują wyraźny rozdźwięk między rosnącą skalą wdrożeń a realnym przygotowaniem organizacji.
           
Choć firmy coraz częściej traktują AI jako priorytet inwestycyjny, tempo wdrożeń technologicznych wyraźnie wyprzedza rozwój kompetencji i gotowości organizacyjnej.
W praktyce oznacza to, że problem nie dotyczy już samego „czy wdrażać AI”, ale tego, jak przygotować organizację do jej efektywnego wykorzystania.
           
Z raportu Antal i Sodexo Polska „Gotowość na AI”, w którym zapytano przedstawicieli działów zakupów o kierunku rozwoju ich organizacji, wynika, że 27 proc. organizacji wskazuje wdrożenie AI jako strategiczny priorytet (wobec 15 proc. dwa lata temu). Jednocześnie 51 proc. firm deklaruje brak gotowości na zmiany związane z AI, a 77 proc. nie wie, jak skutecznie wykorzystać jej potencjał. Tylko 18 proc. organizacji uważa, że jest przygotowanych do zmiany ról i kompetencji pracowników. - W wielu organizacjach AI nadal traktowana jest jako projekt technologiczny, podczas gdy największe bariery dotyczą ludzi, procesów i kultury organizacyjnej. Firmy mogą wdrażać narzędzia, ale bez przygotowania zespołów nie przełożą się one na wyniki biznesowe - mówi Artur Skiba, Prezes Antal.
           
Przede wszystkim większość firm nie nadąża z budowaniem warunków do wykorzystania AI. Największym problemem pozostaje nieprzygotowana struktura danych (45 proc.), a następnie brak kompetencji w zespołach (42 proc.), obawy pracowników (42 proc.) oraz brak zrozumienia nowej roli człowieka w środowisku pracy wspieranym przez AI (41 proc.). Dopiero później pojawiają się bariery technologiczne, takie jak niedojrzałość rozwiązań i cyberbezpieczeństwo (po 34 proc.) oraz koszty wdrożenia (32 proc.).
           
Jednocześnie 73 proc. organizacji planuje wdrożenie narzędzi AI lub automatyzacji, co potwierdza, że decyzje inwestycyjne zapadają szybciej niż decyzje dotyczące przygotowania organizacji do zmiany.
           
Brak systemowego podejścia do transformacji widać szczególnie wyraźnie po stronie pracowników. Ze wspomnianego raportu Antal „Aktywność specjalistów i menedżerów” wynika, że 86 proc. ekspertów deklaruje chęć zdobywania nowych kompetencji, jednak jednocześnie 48 proc. uważa, że nie otrzymuje wystarczającego wsparcia od pracodawcy w tym zakresie.
           
W efekcie rozwój kompetencji coraz częściej przenosi się na jednostki - 71 proc. pracowników szkoli się samodzielnie, a wśród top menedżerów odsetek ten sięga 80 proc. Z kolei z badania Minds & Roses zrealizowanego dla Uczelni Łazarskiego wynika, że 79 proc. pracowników korzysta już z narzędzi AI, jednak tylko 25 proc. wykorzystuje je w pracy zawodowej. Oznacza to, że AI rozwija się oddolnie i organizacje w dużej mierze oddają odpowiedzialność za rozwój kompetencji pracownikom, zamiast zarządzać nim w sposób systemowy.


AI zmienia rynek pracy

Presję dodatkowo wzmacnia tempo zmian na rynku pracy. Według World Economic Forum „Future of Jobs Report 2025” do 2030 roku zmianie ulegnie 39 proc. kluczowych kompetencji. W praktyce już dziś widać skutki tej dynamiki: 93 proc. specjalistów i menedżerów uważa, że posiada odpowiednie kwalifikacje do swojej pracy, jednak 64 proc. odczuwa chaos związany z tempem zmian organizacyjnych, a połowa uważa, że zmian jest zbyt wiele naraz.
           
Jak czytamy, pracownicy dostrzegają potencjał AI, wskazując przede wszystkim na większą efektywność pracy (38 proc.), wsparcie w podejmowaniu decyzji (34 proc.) oraz rozwój kompetencji (29 proc.). Jednocześnie 36 proc. obawia się niewystarczających regulacji, co pokazuje, że rynek znajduje się w fazie oswajania technologii, a nie jej pełnej adaptacji. - Transformacja cyfrowa nie zaczyna się od technologii, ale od decyzji o modelu pracy, kompetencjach i roli człowieka w organizacji. Dopiero potem można skutecznie wdrażać narzędzia. To odpowiedzialność całego zarządu. Niestety nadal w wielu firmach brakuje procedur, standardów i programów rozwojowych, które pozwoliłyby wykorzystać AI w sposób uporządkowany i bezpieczny. W efekcie pracownicy eksperymentują samodzielnie, co przyspiesza adaptację technologii, ale jednocześnie zwiększa ryzyko chaosu organizacyjnego oraz nieefektywnego wykorzystania jej potencjału – dodaje Artur Skiba, Antal.

Fala automatyzacji inna niż poprzednie
W historii gospodarki niejednokrotnie mieliśmy już do czynienia z falami automatyzacji, które zmieniały rynek pracy. W latach 90. XX wieku i na początku wieku XXI upowszechniły się m.in. roboty, komputery, Internet i oprogramowania ułatwiające codzienne działania. Wówczas dla polskiego mleczarstwa był to ogromny skok technologiczny. Automatyzacji uległy wówczas głównie rutynowe prace manualne, powtarzalne czynności takie jak pakowanie czy paletowanie wyrobów gotowych, a także zadania administracyjne i biurowe oparte na schematach. W grupie ryzyka utraty pracy znalazły się wtedy osoby mające średni poziom kwalifikacji – np. pracownicy produkcji, pakowacze, część magazynierów, ci, którzy manualnie wprowadzali i liczyli dane, oraz niektórzy pracownicy administracyjni.
           
W przypadku sztucznej inteligencji wzorzec automatyzacji jest jednak inny. AI już dziś wpływa na zawody oparte na zadaniach poznawczych i nierutynowych, które wykonują osoby lepiej wykwalifikowane i opłacane. To między innymi profesje inżynieryjne i obliczeniowe (29% zakresu zadań zagrożonych), oparte na prawie i finansach oraz należące do obszaru kreatywnego i tworzenia treści (27%). W rolach zarządczych i administracyjnych współczynnik ten wynosi z kolei 24%. Jednocześnie prace wymagające fizycznej obecności człowieka w danym miejscu pozostają relatywnie bezpieczne.
           
Fakt, że wdrażanie sztucznej inteligencji wpływa nie tylko na szeregowych pracowników, ale także na całe firmy i rynek pracy, widać już dziś – wspomniane wcześniej prawie automatyczne zakłady firm z tzw. wielkiej trójki mleczarskiej. Okazuje się jednak, że w każdym z tych przypadków mamy do czynienia z dwiema stronami medalu.
           
Dla firm wprowadzanie AI może stać się źródłem wyższej produktywności, szybszego przetwarzania informacji oraz optymalizacji kosztów, ale jednocześnie wymaga przebudowy procesów organizacyjnych i sposobu zarządzania pracą.
           
Dla pracowników istotne jest stopniowe odchodzenie od zadań rutynowych i operacyjnych na rzecz rozwijania kompetencji cyfrowych oraz umiejętności współpracy z narzędziami AI. Oznacza to rosnące znaczenie przekwalifikowywania się i uczenia się przez całe życie, szczególnie w zawodach, które do niedawna były odporne na automatyzację.
           
Z perspektywy gospodarki korzyści w postaci wzrostu produktywności będą prawdopodobnie współistnieć z okresowymi napięciami na rynku pracy, zwłaszcza w sektorach o wysokiej ekspozycji na automatyzację. Kluczowe będzie to, czy zwiększanie efektywności wynikające z wdrożeń AI przełoży się na tworzenie nowych miejsc pracy i wzrost wartości dodanej w gospodarce. – W dłuższej perspektywie o korzyściach z transformacji technologicznej będzie decydować tempo adaptacji firm, pracowników oraz systemu edukacji. AI może stać się ważnym źródłem wzrostu gospodarki, ale tylko wtedy, gdy pracownicy będą na bieżąco dostosowywać swoje kompetencje do zmian na rynku pracy, a firmy zmieniać organizację codziennych działań – podsumowuje dr Mateusz Dadej.
           
Czy mniejsze bądź średnie firmy mleczarskie będą w stanie zainwestować i wdrożyć mechanizmy oparte na sztucznej inteligencji i pełnej automatyzacji, w takim stopniu jak zrobili to liderzy? Z czasem to zrobią. Tak jak kiedyś pytano czy podłączą Internet lub wstawią automatyczne linie rozlewnicze do jogurtów, tak samo teraz nie będą miały wyjścia. Ale dla części, szczególnie mniejszych i lokalnych producentów, jak OSM Prudnik, której majątek został właśnie wystawiony na sprzedaż przez syndyka, AI będzie oznaczał koniec działalności.

 

Współpraca