Kryzys ogólnogospodarczy tnie wszystkich równo

Prognozy makroekonomiczne i nastroje konsumentów czy przedsiębiorców systematycznie i równo dołują z miesiąca na miesiąc. Jeżeli jest to zwiastunek kryzysu, nie ominie rolnictwa ani przetwórstwa.


Po raz pierwszy w historii III RP dług publiczny Polski przekroczył 60 proc. PKB według metodologii UE. Na koniec I kwartału 2026 r. wyniósł 61,6 proc. PKB, a więc przekroczył wartość referencyjną zapisaną w traktacie z Maastricht. Zdaniem wielu ekonomistów jest to sygnał ostrzegawczy i wezwanie, aby dopóki jest jeszcze czas podjąć odpowiednie kroki, które zahamują wzrost zadłużania państwa, a więc wszystkich obywateli. Z drugiej strony, warto zauważyć, że wiele państw w Unii Europejskiej, jak i wspólnota jako całość mają wyższy poziom zadłużenia.
           
Mimo, iż wielu obywateli nie analizuje informacji makroekonomicznych, nastroje w polskim społeczeństwie systematycznie pogarszają się. Jak wynika z sondażu CBOS, w pierwszej połowie lipca 28 proc. badanych uważało, że sytuacja w naszym kraju zmierza w dobrym kierunku, odmiennego zdania było 50 proc., a poglądu na ten temat nie miało 22 proc. Względem czerwca, odsetek oceniających sytuację jako dobrą zmniejszył się o 3 punkty procentowe w stosunku do czerwca, a oceniających źle wzrósł o 2 punkty.
           
Przewidywania odnoszące się do ogólnej sytuacji w kraju w perspektywie najbliższego roku są gorsze niż miesiąc temu. Z 29 proc. do 30 proc. zwiększył się odsetek osób spodziewających się pogorszenia. Największa grupa (46 proc. – wzrost o 2 punkty) uważa, że sytuacja w kraju się nie zmieni, zaś 14 proc. prognozuje jej poprawę (spadek o 4 punkty). Co zastanawiające, więcej osób ocenia sytuację gospodarczą jako dobrą niż jako złą (30 proc. – wzrost o 3 punkty). Jak zauważa CBOS, przewaga ocen pozytywnych nad negatywnymi utrzymuje się niezmiennie od maja 2025 roku. Blisko co trzeci (32 proc.) ankietowany określa obecną sytuację gospodarczą jako „ani dobra, ani złą”. Pogorszenia sytuacji gospodarczej w ciągu najbliższego roku obawia się 26 proc. respondentów (o 2 punkty więcej niż w czerwcu). Poprawy oczekuje 19 proc. badanych (spadek o 2 punkty), a niemal połowa (47 proc.), bez zmian w stosunku do czerwca) przewiduje utrzymanie status quo.
           
Zadowolenie z poziomu życia swojej rodziny wyraża 63 proc. ankietowanych (spadek o 3 punkty), a 5 proc. deklaruje, że im i ich rodzinom żyje się źle (wzrost o 1 punkt). Średni poziom życia deklaruje 32 proc. respondentów (wzrost o 3 punkty).
           
Jeżeli chodzi o warunki materialne gospodarstw domowych, to 64 proc. badanych (o 4 punkty procentowe mniej niż poprzednio) określa je jako dobre, a 5 proc. (o 2 punkty więcej niż miesiąc temu) jako złe. Poprawę jakości życia prognozuje 19 proc. badanych. Pogorszenia spodziewa się 16 proc. (o 6 punktów więcej niż w czerwcu). Utrzymania status quo oczekuje 56 proc. ankietowanych (spadek o 5 punktów). - W lipcu doszło do pogorszenia praktycznie wszystkich analizowanych wskaźników nastrojów społecznych. Największe zmiany odnotowano w ocenach sytuacji politycznej oraz prognozach dotyczących poziomu życia respondentów” - podsumowuje CBOS.
           
Nie tylko konsumenci mają coraz gorsze nastroje. Jak wynika z najnowszego badania CRIF „Banking on Banks 2026. Usługi finansowe w czasach niepewności”, aż 86 proc. polskich przedsiębiorców boi się o swoją przyszłość biznesową, wynika z najnowszej edycji badania Co więcej, prawie co czwarty (36 proc.) uważa, że jego firma nie przetrwa najbliższej dekady. Wśród najczęściej wymienianych obaw polskiego biznesu znalazły się wzrost kosztów operacyjnych (wskazało je 39% respondentów), wzrost kosztów ubezpieczenia biznesu (23%), spadek zysków (20%) oraz utrata płynności gotówkowej i ogólne pogorszenie sytuacji finansowej (obie wskazało po 19% przedsiębiorców). – Na te obawy mikroekonomiczne nakładają się także zdarzenia i obawy w skali makro. Jak wynika z naszego badania, 58% polskich przedsiębiorców uważa, że to najtrudniejsze czasy do prowadzenia biznesu jakie pamiętają w kontekście zjawisk ekonomicznych i geopolitycznych. Wchodząc w szczegóły widzimy, że 62% polskich przedsiębiorców uważa, że globalne spowolnienie ma bezpośredni wpływ na ich biznes w ogólnym ujęciu. A 76% uważa, że sytuacja na świecie utrudnia im planowanie długofalowe. Co więcej, 65% stwierdziło, że z powodu globalnych napięć waha się, czy inwestować w rozwój działalności. To pokazuje, że polskie firmy dojrzale podchodzą do oceny swojego otoczenia biznesowego. Patrzą szerzej, poza rynek lokalny i krajowy, przy podejmowaniu kluczowych decyzji biznesowych i planowaniu działalności w najbliższych latach – zauważa ekspert CRIF Polska, Kamil Gosławski.
           
Raport Banking on Banks analizuje nie tylko opinie na temat zagrożeń i obaw, ale pokazuje, w jaki sposób firmy reagują na zmieniające się otoczenie biznesowe. Do najczęściej wybieranych przez polskich przedsiębiorców metod przeciwdziałania zmianom i zabezpieczenia stabilności należą: rewizja planów rozwoju i wstrzymanie części inwestycji (36%), postawienie na efektywność kosztową ponad inne działania (32%) oraz włączenie AI i nowych technologii do swojej działalności, żeby ograniczyć koszty (25%). Na kolejnych miejscach znajdują się jeszcze outsourcing usług (24%) oraz wstrzymanie rekrutacji i tworzenia nowych stanowisk pracy (23%). Z powyższego można wysnuć wniosek, że przedsiębiorcy w reakcji na otoczenie biznesowe wyhamowują inwestycje i rozwój.
           
Dlaczego to wszystko ma znaczenie? Bo jeszcze 30 lat temu w Polsce działało ponad 330 zakładów i spółdzielni mleczarskich. Dziś zostało ich zaledwie 121. Tylko w ostatniej dekadzie zniknęło ponad 30 proc. firm zajmujących się przetwórstwem mleka. Część z nich została przejęta przez większe firmy, które prowadziły akcję konsolidacyjną, ale większa cześć zwyczajnie nie wytrzymała obciążeń finansowych, presji sieci handlowych i upadła, jak ostatnio OSM Prudnik, czy Spółdzielnia Mleczarska w Lidzbarku Welskim.
           
Pogarszający się systematycznie stan finansów publicznych oznacza większe obciążenia podatkowe i fiskalne zarówno dla firm, ale również dla konsumentów. Ubożsi kupujący, przełoży się na jeszcze większą presję sieci handlowych na obniżanie cen. A musimy pamiętać, że presja cenowa ze strony sieci handlowych jest jednym z najważniejszych problemów polskiego mleczarstwa, ale nie jedynym. Problemem, który dotyczy małych i dużych jest ogromna zmienność sytuacji na światowym rynku, ceny energii, wynagrodzeń, surowca czy nowe obciążenia wynikające z wdrażania unijnych regulacji. Jeżeli nadejdzie europejski kryzys ogólnogospodarczy, to mimo, że żywność będzie potrzebna zawsze, nie ominie branży rolno-spożywczej, w tym mleczarskiej. Dlatego warto patrzeć na wskaźniki i zwiastuny makroekonomiczne.
 
 

Współpraca