Silny głos mleczarstwa na EEC
Już po raz osiemnasty w Katowicach odbył się Europejski Kongres Gospodarczy. Wśród 1300 prelegentów była silna reprezentacja polskiego mleczarstwa.
W dniach 22-24 kwietnia 2026 r. w Międzynarodowym Centrum Kongresowym i Spodku w Katowicach miała miejsce XVIII edycja Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Jak podają organizatorzy w wydarzeniu, zarówno stacjonarnie jak i zdalnie, wzięło udział około 20 tysięcy uczestników. Tam wybrzmiał ważny głos polskiego mleczarstwa. Przedstawiciele tego sektora skupili się na najważniejszych wyzwaniach, potrzebach i zagrożeniach stojącymi przed branżą, ale również wskazali na jego silne strony.
Tadeusz Mroczkowski, Prezes Zarządu Spółdzielni Mleczarskiej Mlekpol, podczas debaty „Polska żywność na rynkach globalnych” stwierdził, że dla Spółdzielni najważniejszy pozostaje rynek krajowy, ale przy obecnej skali produkcji dalszy rozwój branży mleczarskiej wymaga konsekwentnego wzmacniania eksportu i otwierania się na nowe kierunki sprzedaży. – Polska jest dziś trzecim producentem mleka w Europie. Konsumpcja w Polsce jest jednak o wiele mniejsza, dlatego istotne jest, aby za wszelką cenę nie prowadzić w kraju wojny cenowej z konkurentami, tylko zdobywać nowe rynki – powiedział Tadeusz Mroczkowski. Wskazał, że w Europie szczególnie ważne są dla Mlekpolu rynki najbliższe, takie jak Litwa, Łotwa, Niemcy czy Holandia. To właśnie tam Spółdzielnia może rozwijać sprzedaż produktów świeżych i wzmacniać obecność swojej oferty markowej.
Tadeusz Mroczkowski zwrócił uwagę, że istotne perspektywy dla eksportu otwierają się dziś również na rynkach, gdzie konsumpcja nabiału dopiero się rozwija. W tym kontekście wymienił Koreę, Wietnam i Kambodżę. Odnosząc się do Chin, Prezes Mlekpolu przypomniał, że jeszcze kilka lat temu były one jednym z głównych kierunków wzrostu dla eksporterów żywności. Dziś jednak ten rynek importuje coraz mniej mleka z Europy i innych części świata, ponieważ staje się coraz bardziej samowystarczalny.
Na debacie pt. „Polskie firmy na globalnym rynku” Adam Grabowski, wiceprezes Polmlek Trading, członek rady nadzorczej Grupy Polmlek, stwierdził, że kiedyś eksport i zdobywanie nowych rynków było zdecydowanie łatwiejsze – trzeba było mieć dobry produkt, serce, zbudować relację przez częste wyjazdy i można było wejść w nowy rynek. Teraz, jego zdaniem, jest to zdecydowanie trudniejsze. Uważa, że zdobywanie nowych rynków to nie tylko ciągłe zwiększanie eksportu do nowych krajów, ale zaistnienie tam również jako producent. Polmlek akurat jest obecny w Maroku, gdzie produkuje z tamtejszego mleka, choć wspomaga się tam również surowcem z Polski. Podkreślił, że obecnie eksport jest dodatkowo utrudniony, gdyż wszyscy produkują podobne produkty tzw. commodity B2B – mleko w proszku, sery, masła. Są to "proste" produkty. Jakość jest obligatoryjna, więc trzeba szukać wyższych przewag.
Adam Grabowski wskazał na rosnące koszty i utrudnienia regulacyjne. Zauważył, że ceny prądu i mediów w Europie rosną, wymogi środowiskowe i formalne cały czas są zaostrzane. - Praktycznie wszystko to nam utrudnia działalność. Potrzebujemy stabilności, a wówczas damy sobie radę. Nowe produkty jak laktoferyna, frakcjonowanie mleka to coś, dzięki czemu zdobywamy nowe rynki. To buduje też markę Polski, gdyż niektórzy dziwią się, że takie zaawansowane produkty są u nas wytwarzane - mówił Adam Grabowski.
Koresponduje to z opinią prezesa Mroczkowskiego, który zaznaczył rolę dyplomacji gospodarczej. Jak zaznaczył Prezes Mlekpolu, wsparcie państwa jest potrzebne zarówno w codziennych sprawach operacyjnych, jak i w długofalowej promocji polskiej żywności za granicą. – Chcielibyśmy, żeby cała dyplomacja została skierowana na promocję produktów „Made in Poland”, że to są produkty z Polski, które rzeczywiście są wartościowe i smaczne. Polacy już się przekonali, że to, co polskie, naprawdę jest dobre. Teraz trzeba tę promocję jeszcze mocniej kierować na rynki zagraniczne – powiedział prezes Mlekpolu.
Mała rentowność mleczarstwa
Paweł Gaca prezes zarządu Spółdzielni Mleczarskiej Spomlek, podczas debaty "Produkcja rolna - relacje w łańcuchu dostaw" zauważył, że od wielu miesięcy produkcja roślinna jest nierentowna, jednak dotychczasowa wysoka zyskowność produkcji mleczarskiej nakręcała całą branżę, przez dostarczanie wszelkich materiałów niezbędnych do produkcji mleka. Dziś jednak sytuacja producentów mleka jest zgoła odmienna, a wielu z nich jest na granicy rentowności. - Myślę, że jakaś spora grupa jeszcze jest rentowna. Są grupy pewnie nierentowne, w zależności od tego, jak był proces inwestycyjny prowadzony, jak to wszystko się odbywało. Natomiast na pewno utrudnia to jakikolwiek rozwój czy optymalizację, bo potrzeba do tego wszystkiego pieniędzy – wyjaśnia prezes Spomleku. Według niego część gospodarstw planujących zakończenie przygody z krowami mlecznymi, choćby ze względu na brak następcy, utrzymuje się jeszcze na powierzchni, ze względu na niskie obciążenia sprzętowe czy budynkowe.
Podobnie myśli prezes Mlekpolu, który podkreślił, że zmienia się model konkurowania polskich firm mleczarskich. Jeszcze kilka lat temu przewagę dawały niższe koszty pracy i surowca. Dziś sytuacja wygląda inaczej. - Rok 2025 pokazał, że Polska miała średnie ceny skupu wyższe niż stara Unia Europejska. Dlatego na dzień dzisiejszy, jeśli pracownik kosztuje i surowiec kosztuje, to musimy szukać oszczędności u siebie w firmie – powiedział Tadeusz Mroczkowski. Odpowiedzią na tę zmianę są inwestycje w automatyzację, zwiększanie skali produkcji, poprawę efektywności oraz uniezależnianie się od części kosztów energii.
Z kolei Łukasz Kalinowski, prezes zarządu OSM Piątnica, podczas debaty „Bezpieczeństwo żywnościowe” wskazał na dwie grupy wyzwań – wyzwania operacyjne i strategiczne. – Wyzwania operacyjne to wyzwania związane z zachowaniem ciągłości dostaw żywności. To również odporność na wstrząsy w łańcuchach, wstrząsy czynników produkcji, takich jak wzrost cen gazu, energii czy paliwa – wyliczał. Zaznaczył, że wyzwania strategiczne są z natury dużo bardziej długoterminowe. - Takim wyzwaniem strategicznym jest na pewno samowystarczalność surowcowa naszego kraju. Utrzymanie zdolności produkcyjnych w Polsce. Niezbędna jest oczywiście dochodowość tej działalności na wszystkich etapach łańcucha. To musi się opłacać zarówno rolnikowi, który produkuje mleko, przetwórcy, który zatrudnia mnóstwo ludzi, a także dystrybutorowi. Niestety obniżanie kosztów najczęściej wiąże się z obniżeniem jakości, a w przypadku produkcji żywności nakłady stanowią gro w strukturze kosztów. Obniżanie kosztów będzie dotkliwe i ze szkodą dla rolników – mówił.
Ostatnim wyzwaniem strategicznym jest temat sukcesji wśród producentów mleka. - Obserwujemy, że młodzi ludzie nie chcą iść w ślady swoich rodziców. Gospodarstwa mleczne nie mają następców. Dlatego producenci decydują się na likwidację swoich gospodarstw i zaprzestanie produkcji. To jest wielkie wyzwanie. Mierzy się z nim zarówno rynek polski, jak i w większym stopniu rynek europejski. Niestety widzimy malejącą liczbę producentów mleka, zarówno w Polsce, jak i w Unii Europejskiej – zaznaczył prezes Kalinowski.
Kluczowa rola produktów białkowych
Szczególne znaczenie Tadeusz Mroczkowski przypisał białkom serwatkowym oraz całej kategorii produktów wysokobiałkowych, które cieszą się rosnącą popularnością na świecie. Podobnie uważa Polmlek, który jest na etapie komercjalizacji jednego z najbardziej innowacyjnych produktów w branży mleczarskiej – laktoferyny. Jak podkreśla prezes Polmlek Marcin Witulski, projekt to efekt prac badawczo-rozwojowych oraz ścisłej współpracy nauki z biznesem, a jego znaczenie wykracza daleko poza standardową produkcję mleczarską. - Laktoferyna jest to białko mleka, którego najwięcej jest w mleku matki – wyjaśnił ekspert. To jest białko, dzięki któremu dziecko karmione piersią zyskuje odporność i jest chronione przed światłem zewnętrznym. Ma właściwości przeciwwirusowe, przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze. Wspomaga całościowo organizm immunologicznie. Z miliona litrów mleka standardowo można zrobić 100 ton proszku, natomiast laktoferyny można wyciągnąć około 70 kg – tłumaczył prezes Polmlek. - O laktoferynie myśleliśmy już 10 lat temu, było to tak abstrakcyjne, że ryzyko było zbyt duże – dodał Witulski.
Ogólne znaczenie mleczarstwa podkreślił Łukasz Kalinowski. - W moim przekonaniu, produkcja żywności ma w sobie coś ze służby społecznej. Służby na rzecz wspólnego dobra z kilku powodów. Konsumenci mogą zrezygnować z niektórych zakupów, ale nie mogą zrezygnować z zakupu żywności. Każdego dnia nasze zakłady opuszcza kilka milionów produktów – zaznaczył.
Dodał, że dla firmy każdy akt zakupowy jest aktem zaufania i jednocześnie aktem zobowiązania. - Piątnica odgrywa ważną rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa żywnościowego w kraju. Posiadamy jedną czwartą rynku świeżego nabiału w Polsce. Nasze produkty trafiają do 96% polskich lodówek i praktycznie dostępne są we wszystkich sklepach spożywczych w Polsce – mówił prezes OSM Piątnica.
Trzy najczęściej wybierane marki konsumenckie w Polsce to marki nabiałowe. To pokazuje rolę nabiału w polskiej diecie i w polskiej kuchni. Branża mleczarska od lat stara się o wpisanie do infrastruktury krytycznej, w związku ze specyfiką działalności.
W branży mleczarskiej od lat mówi się o potrzebie konsolidacji. Tadeusz Mroczkowski przypomniał, że procesy konsolidacyjne w Mlekpolu rozpoczęły się już w 1992 roku, a od tego czasu do Spółdzielni przyłączono 12 zakładów produkcyjnych. Jak zaznaczył, dzięki temu Mlekpol przeszedł drogę od lokalnego zakładu do jednego z największych producentów mleczarskich w Polsce i znaczącego gracza w Europie. Jednocześnie podkreślił, że sama skala nie może być jedynym celem. – Konsolidacja musi przynosić wymierne efekty. Jesteśmy otwarci na konsolidację, ale nie za wszelką cenę – powiedział. W ocenie prezesa Mroczkowskiego większa skala działalności wzmacnia pozycję firmy w negocjacjach z sieciami handlowymi, a także daje partnerom handlowym większe poczucie stabilności współpracy i bezpieczeństwa dostaw.
Z kolei Paweł Gaca ze Spomleku poruszył niesłychanie ważną, a rzadko poruszaną sprawę – cykle koniunkturalne. Stwierdził, że cykle koniunkturalne są naturalnym zjawiskiem funkcjonowania każdego rynku – dlatego też w planowaniu produkcji warto jest posiadać długoterminowy plan – strategie rozwoju. - Generalnie ja swoim producentom mleka mówię, że w długim terminie produkcja mleka będzie dla nich bardzo dochodowa. Oczywiście po drodze będziemy przechodzili przez różne kryzysy, przez które musimy przejść – tyle, że jesteśmy spółdzielnią i to możemy przejść razem. Gospodarka wolnorynkowa to jest największa dochodowość rolnictwa w długim terminie z pewnością i każda inna sterowana nie będzie w długim terminie przynosiła im takiej marży, mimo że to, co ich uwiera, to jest zmienność po prostu, czyli dołki i górki, które się pojawiają – mówił Paweł Gaca.
Wnioski i obserwacje
Jakie wnioski nasuwają się z tych wszystkich wypowiedzi? Przede wszystkim mleczarstwo, jak cały sektor żywieniowy jest strategiczny i z tej racji potrzebuje opieki państwa. Bo rolą państwa jest zapewnić bezpieczeństwo obywateli, w tym żywnościowe. Aby to zrobić państwo powinno wspierać rozwój producentów żywności, poprzez zapewnienie im poczucia bezpieczeństwa działalności – poprzez chociażby wpisanie na listę infrastruktury krytycznej, uproszczania, a nie utrudniania działalności czy opiekę dyplomacji gospodarczej. Odpowiedź jak nasze obecne państwo się z tego wywiązuje pozostawiamy państwu.
Drugim wnioskiem jest to, że mleczarstwo obserwuje i działa, a nie tylko wyciąga rękę po pomoc i opiekę państwa. Nowoczesne firmy mleczarskie obserwują rynek, współpracują z nauką i chcą się rozwijać. I skala nie ma tu nic do rzeczy, bo równie nowoczesną i ważną firmą jest OSM Piątnica z dwoma zakładami produkcyjnymi jak Polmlek czy Mlekpol, które mają ich po kilkanaście.






