Skok do pustego basenu
Komentarz Krzysztofa Wróblewskiego Redaktora Naczelnego Polski Rolnej
Narzekamy, że w Polsce dzieje się źle, że grozi nam upadek gospodarki, a suwerenność naszego kraju jest poważnie zagrożona. Jedni twierdzą, że zagrożeniem dla naszej państwowości jest Unia Europejska, w której dominującą rolę odgrywają Niemcy. Drudzy zaś głoszą, że naszej suwerenności zagraża putinowska Rosja. Bowiem po wojnie z Ukrainą, może zaatakować, któreś z państw ze wschodniej flanki NATO - również i Polskę. Dziwne jest, że dla wielu są to równoważne zagrożenia. Przecież Niemcy są członkiem Unii Europejskiej oraz naszym największym partnerem handlowym. I rzecz jasna: nie myślą o wojnie z Polską. Owszem stosunki dyplomatyczne z Niemcami są trudne ze względu na konflikt pewnych interesów. Prawdą jest też, że to państwo nie rozliczyło się jeszcze ostatecznie ze swoich grabieży i zbrodni z okresu Drugiej Wojny Światowej dokonanych na narodzie polskim. Znakomita większość polskiego społeczeństwo pamięta o tym, w odróżnieniu od mieszkańców Republiki Federalnej Niemiec. Tak. Niemcy dobrze przepracowali Holokaust. Jednak ich świadomość zbrodni na mieszkańcach Warszawy, choćby w czasie Powstania Warszawskiego czy też podczas tysięcy pacyfikacji polskich wsi jest znikoma. Niemcy jakby zapomnieli, że polska wieś była rezerwuarem żywności i niewolniczej siły roboczej dla III-ej Rzeszy. Tysiące obecnych niemieckich rolników nie pamięta, że ich gospodarstwa prowadzone przez ich dziadków i pradziadków funkcjonowały dzięki niewolniczej naszych rodaków. Należy o tym głośno mówić i to w odpowiedni sposób. Czyli mniej agresji, a więcej faktów. Trzeba przypomnieć nie tylko niemieckim rolnikom, ale farmerom za całej UE, że za niekolczykowaną świnię groziła śmierć, a w najlepszym przypadku obóz koncentracyjny!
Jednak to obecna Rosja, której masowe zbrodnie na narodzie polskim są mniej eksponowane podczas obecnej politycznej nawalanki, jest dla nas o wiele większym zagrożeniem. O tym część klasy politycznej jakby nie pamięta. I w imię walki o władzę robi antyniemiecką zadymę, nie zwracając uwagi na rosyjskie zagrożenie. Wszak NATO i prezydent Donald Trump obronią Polskę przed Putinem! Takie mocne głosy można usłyszeć! To jest prymitywne, wręcz dziecinne myślenie. Wszak dla prezydenta Trumpa najważniejsze jest starcie z Chinami, a nie obrona wschodniej Europy. Nie lekceważę bynajmniej NATO. Jednak w tym pakcie obronnym powinna funkcjonować silna polska armia, która wymaga olbrzymich pieniędzy. Musimy je sami wypracować. Nie da ich nam wujek Trump. Na budowę silnej armii trzeba przez wiele lat wykładać równowartość 5 procent PKB. Tymczasem nie ma państwa, które przy podobnej wielkości Produktu Krajowego Brutto miałoby tak rozwiniętą osłonę socjalną. Wprawdzie nasza gospodarka zalicza się do grupy 20 największych gospodarek świata. Jednak jej potencjał jest zagrożony, głównie przez wysokie ceny energii i inne obciążenia. Wkrótce nowy prezydent Karol Nawrocki zamierza zgłosić nowy pakiet ustaw rozszerzających socjał. Mam nadzieję, że wie, skąd wziąć na to pieniądze. Wsparcia wymaga też polskie rolnictwo, które w obliczu zbliżającej się wojny z Rosją i innych katastrof musi zapewnić bezpieczeństwo żywnościowe. Potrzebne są też olbrzymie fundusze na zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego. Wszak szeroko rozumiane wytwarzanie energii jest najbardziej zapóźnionym działem gospodarki.
W ciągu kilku lat polityczne elity Polski muszą podjąć decyzję o naszej dalszej bytności w Unii Europejskiej. Wystarczy dwa czy też trzy lata negatywnej propagandy, czyli hejtu i z Unii wyjdziemy z przytupem. Albo inaczej: skoczymy do pustego basenu na główkę. Ale to jest tylko moje zdanie. Mam nadzieję, że politycy, szczególnie ci młodsi, zdają sobie sprawę z konsekwencji wyjścia z UE. Niech najbardziej twardogłowi z nich zastanowią się nad najgorszym dla nich rozwiązaniem: czy lepiej być w Eurokołchozie, czy w Kołchozie! Bo prędzej zreformujemy Eurokołchoz niż zostaniemy 51 stanem USA. Moim zdaniem wyjście z Unii Europejskiej oznacza degradację naszego rolnictwa. Produkty z państw grupy MERCOSUR bardzo negatywnie wpłyną na nasz eksport do państw Unii Europejskiej, do której obecnie w ramach wspólnego rynku sprzedajemy znakomitą większość żywności wysokiej jakości zgodną z surowymi normami, bo taką tylko produkujemy. Oczywiste jest też, że po POLEXICIE na nasze miejsce chętnie wskoczy Ukraina. Zaś Niemcy będą patronem szybkiej akcesji tego państwa.
Na zakończenie przypomnę jeden mocny fakt związany z umową MERCOSUR. Otóż wielokrotnie apelowałem, aby w ramach realizacji polskich interesów, tak ponad podziałami politycznymi, były premier Mateusz Morawiecki przekonał premier Goirgię Meloni do tego, aby Włochy przyłączyły się do mniejszości blokującej podpisanie umowy MERCOSUR. Wszak obecnie Mateusz Morawiecki jest przewodniczącym Partii Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Stanowisko to piastuje po rezygnacji premier Meloni, która poparła bezwarunkowo jego kandydaturę! Pytanie jest proste: czy Mateusz Morawiecki podjął jakieś konkretne działania w tej materii? Chętnie bym opisał jego starania. Ale nic o nich nie wiem!
Krzysztof Wróblewski.











