Ukraińskie mleko jeszcze nie sięga daleko.

Za miedzą rośnie nam poważna konkurencja w produkcji mleka. Od początku wojny na Ukrainie Polska robiła wszystko aby wesprzeć naszego wschodniego sąsiada. Przyjęliśmy setki tysięcy uchodźców, otworzyliśmy całkowicie nasz rynek dla produktów z Ukrainy, co jak się okazało miało bardzo przemienne skutki dla naszego rolnictwa. Nie da się udawać, że ukraińskie rolnictwo dominuje nad polskim. Wyjątkiem jest mleczarstwo, gdzie Polska ma zdecydowaną przewagę. Jednak to może się wkrótce zmienić.


Jak do tej pory Polska jest eksporterem netto produktów mleczarskich na Ukrainę. Znaczenie tego rynku dla polskich firm mleczarskich systematycznie rośnie. Zdaje sobie z tego sprawę strona ukraińska, która już w lutym 2024 roku zagroziła Polsce blokadą na eksport naszych produktów mlecznych za wprowadzenie ograniczeń importu do Polski ukraińskiego zboża. Strona polska również o tym wie, gdyż w 2023 roku, w czasie protestu polskich przewoźników i blokady granicy, Marcin Hydzik, Prezes Zarządu ZPPM, mówił, że jako kraj, Polska nie może sobie pozwolić na utratę rynku ukraińskiego, co niechybnie nastąpi, jeżeli nasi partnerzy z Ukrainy uznają polskich przetwórców mleka za niewiarygodnych i niedotrzymujących umów kontrahentów.
           
W czerwcu 2024 roku podpisano nawet polsko-ukraińskie memorandum, w którym zapisano współpracę polsko – ukraińską w kwestiach: promowania i wspierania zamierzeń sektora mleczarskiego Ukrainy w zakresie harmonizacji działalności zgodnie z wymogami UE poprzez współpracę w ramach Komitetu Integracji Europejskiej SMPU; tworzenia i przekazywania do administracji i opinii publicznej wspólnych stanowisk, opinii i informacji na temat wymiany handlowej artykułami mleczarskimi, także w kontekście przyszłej integracji Ukrainy z Unią Europejską; czy utrzymywania stałego dialogu między przedstawicielami sektora mleczarskiego w Ukrainie i w Polsce.
Mleczarstwo na Ukrainie. Jak wygląda obecnie?
           
Mleczarstwo na Ukrainie w 2026 r. znajduje się w trudnym momencie: z jednej strony postępuje profesjonalizacja i koncentracja produkcji, z drugiej sektor zmaga się z presją kosztową, spadkiem pogłowia krów i słabą rentownością. Jednocześnie rośnie znaczenie dużych ferm przemysłowych kosztem gospodarstw przydomowych. Według danych za pierwsze miesiące 2026 r. Ukraina wyprodukowała 1,84 mln ton mleka surowego w okresie styczeń–kwiecień 2026, co oznacza spadek o 11 proc. rok do roku. W samym kwietniu produkcja wyniosła 528 tys. ton, o 12,6 proc. mniej niż rok wcześniej. Najważniejszym trendem jest zmiana struktury podaży surowca - w lutym 2026 r. przedsiębiorstwa mleczne odpowiadały już za 63% produkcji krajowej, podczas gdy produkcja w gospodarstwach domowych spadła o ponad 25 proc. rok do roku.
           
Z dostępnych danych wynika, że produkcja mleka na Ukrainie jest mocno skoncentrowana. Pięć obwodów odpowiada za około 55 proc. całej produkcji mleka – są to obwody: połtawski, czerkaski, chmielnicki, winnicki oraz czernihowski.
           
Największym problemem producentów są ceny skupu. Na początku 2026 r. średnia cena mleka klasy ekstra wynosiła około 31,9 eurocenta/kg, gdy średnia cena w UE przekraczała 47 eurocentów/kg. Według organizacji branżowych ceny skupu spadły o około 23% względem wcześniejszych poziomów. Przeciętny koszt produkcji przekraczał 16 UAH/kg, (to około 1,31 zł) a cena skupu wynosiła około 13,5 UAH/kg, co w przeliczeniu daje 1,11 zł.
           
W praktyce oznacza to, że wiele ferm produkuje poniżej kosztów. Branża ostrzega, że do końca 2026 r. Ukraina może utracić nawet 20% przemysłowej produkcji mleka, jeśli sytuacja cenowa się nie poprawi.
           
Dodatkowym problemem jest spadek liczby krów. W pierwszych dwóch miesiącach 2026 r. fermy przemysłowe zmniejszyły stado o około 2,1 tys. sztuk. Branża ostrzega przed możliwością wystąpienia niedoboru mleka surowego pod koniec roku, jeśli tempo likwidacji stad utrzyma się.
Nadwyżka mocy przetwórczych wobec surowca
           
Ukraińskie zakłady mleczarskie funkcjonują obecnie pomiędzy dwoma ważnymi zjawiskami – z jednej strony spada produkcja krajowego mleka, i jednocześnie słabnie popyt na część produktów mlecznych. Powoduje to presję na marże przetwórców i ogranicza ich zdolność do płacenia wyższych cen za surowiec. Organizacje branżowe wskazują, że niska konkurencyjność eksportowa zakładów przetwórczych jest jedną z głównych przyczyn kryzysu cenowego na rynku mleka.
           
Pomimo spadku cen surowca, ceny detaliczne produktów mlecznych pozostają wysokie. Na początku 2026 r. odnotowano wzrost cen detalicznych większości kategorii: mleko pasteryzowane: około +11–12% r/r, kefir: około +12–14% r/r, inne podstawowe produkty mleczne również drożały. Oznacza to, że korzyści wynikające z tańszego surowca nie zostały w pełni przeniesione na konsumentów, głównie z powodu wysokich kosztów przetwórstwa i dystrybucji.
           
Podsumowując, Ukraina przechodzi przyspieszoną transformację od produkcji rozproszonej do przemysłowej. Fermy towarowe odpowiadają już za większość produkcji mleka. Mimo to, produkcja mleka spada, głównie przez załamanie produkcji w gospodarstwach przydomowych oraz kurczące się pogłowie krów. To z kolei pociąga za sobą obniżenie rentowności producentów. Ceny skupu pozostają poniżej kosztów produkcji, co grozi dalszym ograniczaniem stad i inwestycji.

Ukraina chce zdobyć rynek unijny
           
Ukraińska reakcją na kryzys lokalnego mleczarstwa jest opracowanie „Mapy Drogowej integracji sektora mleczarskiego Ukrainy z Unią Europejską", którą oficjalnie zaprezentowano 20 maja 2026 r. w Kijowie. Co ważne, dokument ten nie jest ogólną deklaracją polityczną, lecz operacyjnym narzędziem planowania, prowadzącym branżę od stanu obecnego do docelowej „Wizji 2030".
           
Dokument został skonstruowany w taki sposób, aby odejść od dotychczasowego, fragmentarycznego wdrażania pojedynczych wymogów UE na rzecz systemowej, usystematyzowanej transformacji. Mapa obejmuje 11 obszarów tematycznych, a w ramach każdego wyodrębniono zadania z unikalnym kodem, terminem realizacji i kamieniem milowym, przypisane wprost do konkretnych aktów prawa UE. Na uwagę zasługuje również to, że dokument powstał oddolnie, po stronie branżowej, a państwo pełniło rolę partnera, a nie autora.
           
Harmonogram zaplanowano na lata 2025–2030, z wyraźną koncentracją realizacji w środku okresu (najwięcej zadań kończy się w 2027 i 2028 r.). Rdzeń reformy ma być wykonany do końca 2028 r., a na lata 2029–2030 pozostawiono działania najtrudniejsze legislacyjnie. Dokument pokazuje, że Ukraina ma plan integracji swojego mleczarstwa z unijnym i że jest to plan szybkiej integracji. - Na razie jednak produkcja mleka na Ukrainie się zmniejsza, problemem są wysokie koszty produkcji, słaby popyt krajowy i wysokie ceny mleka. Z przykładu polskiej integracji widać też, że dostosowanie do wymogów unijnych kosztuje, więc przed Ukrainą są duże wyzwania, nie tylko regulacyjne. Z drugiej strony to rynek bardzo perspektywiczny, więc zapewne sytuacja kryzysowa nie potrwa długo wraz z napływem zagranicznych inwestycji i wykorzystaniem kapitału krajowego – komentuje Marcin Hydzik, Prezes Zarządu ZPPM i Przewodniczący Porozumienia dla mleczarstwa.

Co zmieni Mapa drogowa ukraińskiego mleczarstwa
           
Opublikowanie powyższego dokumentu jasno wskazuje kierunek i ambicje Ukraińców. Nie zadowala ich ani stan obecny, ani bycie importerem produktów mleczarskich. Wprawdzie w 2026 r. ukraińskie mleczarstwo nie jest jeszcze bezpośrednim zagrożeniem dla polskiego sektora mleczarskiego jako całości, ale w perspektywie kilku–kilkunastu lat może stać się bardzo silnym konkurentem, szczególnie jeśli Ukraina wejdzie głębiej do wspólnego rynku UE i ustabilizuje sytuację gospodarczą.
           
Polska jest dziś znacznie silniejsza w przetwórstwie mleka, gdyż mamy przewagi, których Ukraina jeszcze nie posiada. Mamy nowoczesne zakłady, silne marki eksportowe, rozwiniętą logistykę, pełną integrację z rynkiem UE i spore doświadczenie eksportowe w serach, proszkach mlecznych i produktach wysoko przetworzonych. Równocześnie Ukraina ma ogromne przewagi strukturalne - bardzo dużą bazą gruntów rolnych, tańszą ziemią, duże fermy przemysłowe i możliwość dalszej koncentracji produkcji. Już dziś udział ferm przemysłowych szybko rośnie i sięga ponad połowy produkcji krajowej, a w niektórych miesiącach około 63%. To przypomina proces, który Polska przechodziła kilkanaście–kilkadziesiąt lat temu, ale na znacznie większej skali.
           
W 2026 r. ukraińskie organizacje branżowe i instytucje eksportowe mówią już nie o „adaptacji”, lecz o „skalowaniu obecności” na rynku europejskim. Strategia zakłada zwiększanie sprzedaży produktów gotowych, a nie tylko surowców. To ważne, bo największa konkurencja dla Polski nie pojawi się w mleku surowym, lecz w serach, mleku w proszku, maśle czy składnikach dla przemysłu spożywczego.
           
Największe ryzyko dla polskiego sektora nie wynika z obecnej sytuacji wojennej, ale z możliwego przyszłego wejścia Ukrainy do struktur unijnego rynku rolnego. Wtedy mogłoby dojść do wzrostu inwestycji zagranicznych w ukraińskie fermy wraz z modernizacją przetwórstwa dzięki kapitałowi europejskiemu, a równocześnie łatwiejszego dostępu do rynku UE. To właśnie ten scenariusz budzi największe obawy części środowisk rolniczych w Polsce. Jednocześnie jest to temat mocno polityczny i często wykracza poza same dane ekonomiczne.
           
Jeżeli pytanie brzmi: „Czy ukraińskie mleczarstwo obecnie zagraża polskiemu mleczarstwu?”, to odpowiedź brzmi: raczej nie. Dane pokazują sektor znajdujący się pod silną presją kosztową, ze spadającą produkcją i kurczącym się stadem krów.
           
Jeżeli jednak pytanie brzmi: „Czy Ukraina może stać się bardzo silnym konkurentem polskiego mleczarstwa po odbudowie i integracji z UE?”, to odpowiedź brzmi: tak, potencjał jest znaczący. Duże gospodarstwa, skala produkcji i koncentracja sektora mogą w długim okresie stworzyć konkurenta porównywalnego z największymi producentami Europy Środkowo-Wschodniej.

 

Współpraca