Uwaga na dane z Niemiec. Idzie spowolnienie?

Od 2 do 3 lat co jakiś czas pojawia się komunikat o złych wynikach gospodarczych Niemiec. Niemieckie kłopoty to zła wiadomość dla polskiej gospodarki, gdyż zarówno po stronie eksportu, jak i importu Niemcy pozostają największym partnerem handlowym Polska. Tylko w pierwszej połowie 2025 r. wartość wymiany handlowej Polska–Niemcy wyniosła około 90 mld EUR.


Jak podaje Polski Instytut Ekonomiczny, że handel z Niemcami generuje około 10% PKB Polski. Dane z Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (KOWR) wskazują, że w I połowie 2025 r. udział Niemiec w polskim eksporcie produktów mleczarskich stanowił aż około 22 proc. wartości.

Tymczasem nasi zachodni sąsiedzi powoli i nieubłaganie popadają w kłopoty gospodarcze. Według danych niemieckich statystycznych opublikowanych 30 października 2025 r., największa gospodarka Europy, wprawdzie uniknęła recesji, ale popadła w stagnację, czyli nie wykazała wzrostu gospodarczego. W reakcji na to główne, niemieckie instytuty ekonomiczne, obniżyły swoje prognozy na cały 2025 r., spodziewając się przedłużenia marazmu gospodarczego. W III kwartale 2025 roku PKB Niemiec był realnie (czyli po uwzględnieniu wzrostu cen) taki sam, jak w poprzedzającym go drugim kwartale. W ujęciu rocznym wynik okazał o 0,3 proc. wyższy w porównaniu z analogicznym kwartałem roku poprzedniego (po uwzględnieniu efektów kalendarzowych i wzrostu cen) – poinformował Destatis.
           
Jak podał Bankier.pl, ostatnie kwartały to przeplatanka niewielkich spadków i słabego wzrostu i o ile uniknięcie drugiego kwartału spadku z rzędu – a tym samym technicznej recesji – jest niewielkim plusem, o tyle brak możliwości wygenerowania jakiegokolwiek impulsu wzrostu budzi poważne obawy. Według wstępnych danych za III kwartał na stagnacyjny obraz złożyły się, dalszy spadek eksportu (wpływ ceł USA) i nieznaczny wzrostu nakładów brutto na środki trwałe, co sugeruje, że zapowiedziane inwestycje jeszcze się nie rozpędziły.
         
Nie wchodząc w nadmierne szczegóły, dynamika PKB Niemiec nie może nabrać rozpędu, jest wyraźnie słaba i potwierdza problemy strukturalne całej niemieckiej gospodarki. W ujęciu rocznym PKB Niemiec spadł w 2024 r. o 0,2 proc., po tym jak skurczył się o 0,3 proc. w 2023 r. Eksport, tradycyjnie motor wzrostu, spada w wyniku wysokich kosztów energii, słabnącego popytu globalnego i rosnących taryf. To już krok od recesji, która zdaniem analityków może się rozlać na całą strefę euro.
           
Kłopoty gospodarcze Niemiec, są kluczowe również dla polskiej gospodarki. Pamiętając, że najważniejszą gałęzią, jaka pozostała jeszcze w polskich rękach jest rolnictwo, a z rolnictwa mleczarstwo, to warto prześledzić nasz eksport mleczarski do tego kraju.
           
W opracowaniu „Rynek produktów mlecznych” Biura Analiz i Strategii KOWR, które wykorzystuje dane Ministerstwa Finansów i GUS-u podano, że w 2023 r. wpływy z eksportu produktów mlecznych z Polski wyniosły 3,28 mld euro (15,0 mld zł). W tym samym opracowaniu wskazano, że głównym odbiorcą w UE były Niemcy, odpowiadając za 18% wartości eksportu mleczarskiego — co przekłada się na 581 mln euro eksportu do Niemiec w 2023 r. Warto dodać, że saldo obrotów handlowych produktami mleczarskimi w 2023 r. było dodatnie — 1,60 mld euro (7,3 mld zł)
           
W dokumencie „Rynek produktów mlecznych 2024” Biura Analiz i Strategii KOWR wykorzystującym dane z tych samych źródeł wskazano, że wartość eksportu produktów mlecznych z Polski w 2024 r. wyniosła około 3,6 mld euro, co stanowi wzrost o ~9% w porównaniu do 2023 roku. W tym samym opracowaniu podano, że sprzedaż do krajów UE generowała 70% wpływów eksportowych, czyli około 2,5 mld euro. Głównym odbiorcom w UE są Niemcy, odpowiadające za 20% wartości eksportu mleczarskiego — co daje 717 mln EUR eksportu do Niemiec w 2024 r. W tym samym roku import asortymentu mleczarskiego do Polski w 2024 oszacowano na około 1,9 mld euro, co daje wzrost o ok. 8 proc. Tym samym saldo obrotów dla sektora mleczarskiego w 2024 r. było dodatnie i wyniosło 1,7 mld euro (ok. 7,4 mld zł).
           
Dane za 2025 są niepełne i mamy jedynie obejmują pierwsze dwa kwartały. Ponownie w opracowaniu „Rynek produktów mlecznych” dotyczącego I połowy 2025 r. Biura Analiz i Strategii KOWR wskazano, że w okresie styczeń–czerwiec 2025 r. wartość eksportu produktów mlecznych z Polski wyniosła 2,1 mld euro (8,8 mld zł), co było wzrostem o 14% r/r. W tym samym opracowaniu podano, że udział krajów UE w tym eksporcie wyniósł 73%, a z tej kwoty eksport do Niemiec odpowiadał za 22%, co daje 454 mln euro w I poł. 2025 r. dla eksportu do Niemiec.
           
Powyższe dane pozwalają wysnuć kilka wniosków. Przede wszystkim mamy stały i rosnący udział Niemiec jako głównego odbiorcy. W ciągu ostatnich trzech lat udział Niemiec w eksporcie produktów mleczarskich wzrósł z 18% do 22%, co potwierdza, że niemiecki rynek pozostaje kluczowym i rosnącym kierunkiem dla polskiego sektora mleczarskiego. Oznacza to, że co piąty litr mleka lub produkt mleczny wyeksportowany z Polski trafia do Niemiec.
           
Ponadto widać wzrost wartości eksportu mimo trudnych warunków rynkowych. Wartość eksportu do Niemiec wzrosła z około 580 mln euro (2023) do ok. 717 mln euro (2024), czyli o ok. 24% r/r. Wzrost ten nastąpił pomimo presji kosztowej, spadków cen światowych i niekorzystnych warunków cenowych w UE – co sugeruje silną konkurencyjność polskich produktów mlecznych – szczególnie serów, mleka UHT, proszków mlecznych. Co więcej, w 2025 r. trend wzrostowy utrzymuje się – dane za I połowę wskazują, że eksport może przekroczyć 900 mln euro w całym roku.
           
Warto zauważyć, że Niemcy są nie tylko głównym odbiorcą, ale również ważnym dostawcą mleka i produktów mlecznych do Polski. W 2024 r. import z Niemiec wyniósł ok. 400 mln euro, co oznacza, że część surowca (mleka i serwatki) napływa do Polski w ramach integracji łańcuchów przetwórczych. Pokazuje to, że obie gospodarki są silnie zintegrowane w ramach wspólnego łańcucha wartości mleczarskiej.
           
Powyższe pozwala wysnuć jeszcze jeden wniosek – widać pewne uzależnienie polskiego sektora mleczarskiego od Niemiec. Wprawdzie rośnie eksport mleczarski także do Czech, Niderlandów, Włoch, Wielkiej Brytanii i krajów azjatyckich, ale to Niemcy pozostają kotwicą popytową i głównym kierunkiem w UE. Tym samym eksport mleczarski do Niemiec generuje rocznie setki milionów euro przychodów, stanowiąc ważne źródło nadwyżki handlowej.
           
Teraz należy zadać sobie pytanie – czy kryzys, czy stagnacja w niemieckiej gospodarce może dotknąć polskie mleczarstwo? Wydaje się, że wpływ ten może być zauważalny. Niemcy to największy rynek zbytu dla polskich produktów mlecznych (ok. 20–22% eksportu), więc spowolnienie konsumpcji w tym kraju bezpośrednio uderza w polski sektor. W czasie stagnacji gospodarstwa domowe ograniczają wydatki na produkty premium (sery dojrzewające, produkty ekologiczne, nabiał z wyższej półki), co może zmniejszyć zamówienia od niemieckich sieci handlowych. Co więcej, spadek popytu wewnętrznego w Niemczech może wymusić obniżkę cen skupu i eksportu, ponieważ polskie firmy konkurują z dostawcami z innych krajów UE. Warto pamiętać, że gdy w 2022–2023, gdy niemiecka gospodarka zaczęła spowalniać, polski eksport mleczarski do Niemiec chwilowo wyhamował w I połowie 2023 r., mimo że wolumen był stabilny – spadła wartość z powodu niższych cen.
           
Biorąc pod uwagę, że znaczna część polskiego eksportu mleczarskiego do Niemiec to surowce lub półprodukty (np. mleko UHT, serwatka, proszki mleczne) dla niemieckiego przemysłu spożywczego, to gdy niemiecki przemysł spożywczy i przetwórczy ogranicza produkcję np. spadku zamówień z sieci detalicznych, zmniejsza też import z Polski. W tym sensie stagnacja w Niemczech osłabia popyt pośredni – nawet jeśli niemiecki konsument dalej kupuje mleko, to mniej intensywnie rozwija się przetwórstwo (np. produkcja serów czy jogurtów marek własnych).
           
Nie bez znaczenia są również kurs euro i czynniki makro. W czasie niemieckiej stagnacji często osłabia się euro względem dolara, a złoty może się wzmocnić – co obniża opłacalność eksportu z Polski. Dodatkowo słabszy niemiecki rynek oznacza mniejsze ceny referencyjne w całej UE, co może ciągnąć w dół ceny skupu mleka w Polsce. W praktyce stagnacja w Niemczech może obniżyć wartość polskiego eksportu mleczarskiego o 5–10 proc. rocznie, głównie przez presję cenową i niższy wolumen zamówień.
           
Na szczęście polski eksport mleczarski jest silnie zdywersyfikowany – oprócz Niemiec rośnie sprzedaż do wielu innych państw. Dodatkowo produkty z Polski są tańsze od niemieckich, co w warunkach spowolnienia może paradoksalnie zwiększyć popyt na polski nabiał – konsumenci i sieci detaliczne częściej wybierają tańszych dostawców.
           
Problemy niemieckiej gospodarki mogą przysporzyć problemów polskiej gospodarce, w tym sektorowi mleczarskiemu, ale nie jest to jednak scenariusz katastrofalny – sektor mleczarski w Polsce ma solidne podstawy eksportowe i elastyczność w reagowaniu na zmiany kierunków sprzedaży. Nie mniej należy uważniej przyglądać się danym makroekonomicznym i konsumpcyjnym płynącym z Niemiec.

 

Współpraca