Konfederacja krytycznie o wykorzystaniu unijnych środków przez ARiMR

01.10.2019 -

Przedstawiciele PiS „kłamią i manipulują”, gdy opowiadają o sukcesach w rolnictwie, podczas gdy Polska może stracić kilka miliardów złotych na jego modernizację – uważa Krzysztof Tołwiński z Konfederacji. Według szefa MRiRW Jana Krzysztofa Ardanowskiego nie ma zagrożenia wydatkowania unijnych środków.

Podczas konferencji prasowej w Sejmie lider partii KORWiN Janusz Korwin-Mikke poinformował, że do Konfederacji „wyciekło” nagranie ze spotkania ministra Jana Krzysztofa Ardanowskiego z dyrektorami i kierownictwem 16 oddziałów wojewódzkich Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa na temat wykorzystania unijnych środków. Ardanowski miał wtedy „ujawnić prawdę” o ARiMR. – A prawda jest taka, że nic tam się nie robi, rośnie tylko liczba urzędników – ocenił Korwin-Mikke.

Kandydat Konfederacji na posła, były wiceminister Skarbu Państwa Krzysztof Tołwiński poinformował, że 20-minutowe nagranie otrzymał pocztą elektroniczną prawdopodobnie od jednego z uczestników tego spotkania, „który już nie wytrzymał kłamstw”. Dodał, że nagranie jest na portalu YouTube i każdy może się przekonać, jak minister rolnictwa mówi, że ARiMR „jest chora i w stanie rozkładu, i trzeba zastanowić się nad jej istnieniem”.

Według Tołwińskiego podczas spotkania Ardanowski zarzucał przedstawicielom Agencji „wielomiesięczne zaległości w «obrabianiu» tysięcy wniosków” od rolników. Miał też przypomnieć zebranym, że „wszyscy są z rekomendacji PiS”, a efekty ich pracy okazują się „skandaliczne”. Jak dodał Tołwiński, minister za „skandal” uznał także brak w Polsce grup producenckich między rolnikami, producentami i naukowcami, co wspiera UE. – Pan minister Ardanowski stwierdza (w nagraniu), że trzeba wszystkich urzędników zwolnić – mówił.

Zdaniem Tołwińskiego „mamy do czynienia z wielkim kłamstwem, świadomym manipulowaniem opinią publiczną”, gdy politycy PiS opowiadają o sukcesie ich projektów dotyczących produkcji zdrowej żywności czy handlu detalicznego. Powołał się też na padającą w nagraniu wypowiedź Ardanowskiego, z której wynika, że „jesteśmy na etapie zagrożenia realnego wykorzystania środków publicznych”. Według kandydata do Sejmu może chodzić o utratę kilku miliardów złotych, które mogą nigdy nie trafić na modernizację polskiego rolnictwa.

Korwin-Mikke ocenił, że ARiMR „powinna natychmiast zostać rozwiązana”. Ale – jak zauważył – „nie można jej rozwiązać, ponieważ przez nią przechodzą środki z Unii Europejskiej”. Według Tołwińskiego w miejsce Agencji można by „powołać służbę rolną”.

Ardanowski ocenił, że ARiMR jest instytucją sprawną i doinwestowaną. Jak dodał, działania podejmowane po przejęciu Agencji przez PiS „były odważne i sprawiły, że zaczęła ona funkcjonować, tak jak można by było tego oczekiwać”. Przyznał jednocześnie, że później pojawiły się opóźnienia w różnych programach. Jak dodał, rolnicy na spotkaniach z nim i innymi działaczami PiS zgłaszali uwagi np. dotyczące działania w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020 „modernizacja gospodarstw rolnych” wskazując, że „nie obrobione” wnioski leżą przez 1,5 do 2 lat.

– Na spotkaniu z dyrektorami oddziałów ARiMR przedstawiłem, że musi nastąpić przyspieszenie tych działań. Mówiłem, że również oczekują, że pracownicy Agencji będą podejmowali decyzje, a nie zasłaniali się – tak jak to miało wielokrotnie miejsce – opiniami prawnymi i szukaniem tak długo wyjaśnień ze strony rolników, żeby przerzucić na nich odpowiedzialność i nie przyznać środków – powiedział Ardanowski.

– Również podkreśliłem, że nie będzie „świętych krów”, a ci, którzy są, muszą być aktywni i kompetentni i żadnej ochrony politycznej nikt nie ma. Od ludzi Prawa i Sprawiedliwości wymaga się więcej – dodał minister. W ARiMR pracuje ok. 11 tys. osób.

Jak podkreślił Ardanowski, środki unijne Polsce się należą, nie są żadnym prezentem od UE, są elementem rozwijania obszarów wiejskich. Zadeklarował, że sprawy wsi i rolnictwa są dla jego partii ważne.

Minister pytany o wykorzystanie unijnych środków przez ARiMR wyjaśnił, że „według wyliczeń bieżących nie ma zagrożenia, że unijne pieniądze nie zostaną wydane. Ale, jak zaznaczył, woli „dmuchać na zimne”. – Ponieważ te sprzęty (maszyny rolnicze, o zakup, których wnioskowali rolnicy) są potrzebne teraz do różnego rodzaju prac, a nie za trzy lata – podkreślił Ardanowski. Tłumaczył, że ważne jest nie tylko, by pula środków nie została zmarnowana, ale też, by rolnicy szybko dostawali pieniądze.

– Zagrożenia nie ma, ale ja nie mogę dopuścić do tego, żeby dopiero pod koniec okresu finansowego (w 2023 roku), martwić się czy wydamy te pieniądze czy nie – stwierdził minister rolnictwa.

(01.10.2019 za PAP)


Współpraca