Mercosur : Ciemne strony złej umowy
Od 1. maja zaczyna tymczasowo działać umowa o wolnym handlu z krajami Mercosur. I od samego początku sprawy nie wyglądają dobrze.
Umowa handlowa pomiędzy Unią Europejską a państwami Mercosur weszła w życie tymczasowo 1 maja 2026 roku i od pierwszych dni obowiązywania wywołuje ogromne kontrowersje. Krytycy porozumienia twierdzą, że proces jego przyjęcia był prowadzony w pośpiechu, a skutki umowy mogą okazać się bardzo niekorzystne dla europejskiego rolnictwa, bezpieczeństwa żywnościowego oraz pozycji producentów z państw członkowskich UE, w tym Polski.
Negocjacje umowy pomiędzy UE a blokiem Mercosur, obejmującym Brazylię, Argentynę, Paragwaj i Urugwaj, zostały formalnie zakończone w grudniu 2024 roku. Następnie 9 stycznia 2026 roku Rada Unii Europejskiej zatwierdziła podpisanie umowy o wolnym handlu z państwami Ameryki Południowej. Już kilka dni później, 17 stycznia 2026 roku, w Paragwaju odbyło się oficjalne podpisanie porozumienia przez przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen. Kolejnym etapem było głosowanie w Parlamencie Europejskim z 21 stycznia 2026 roku. Niewielką większością głosów zdecydowano wówczas o skierowaniu umowy do Trybunału Sprawiedliwości UE w celu zbadania jej zgodności z unijnymi traktatami. Pomimo tych wątpliwości procedura wdrażania umowy była kontynuowana. Już 27 lutego porozumienie zostało ratyfikowane przez Urugwaj oraz Argentynę, a następnie opublikowane w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej.
W Polsce temat wywołał polityczne napięcia. Choć od miesięcy było wiadomo, kiedy umowa zacznie obowiązywać, dopiero po jej wejściu w życie Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi poinformowało, że polski rząd zamierza skierować sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE. Polska chce zakwestionować zarówno sposób przyjęcia umowy, jak i brak odpowiednich zabezpieczeń dla europejskich rolników. Minister Stefan Krajewski podkreślił, że Warszawa domaga się wprowadzenia tzw. klauzul lustrzanych, które zobowiązywałyby producentów z państw Mercosur do spełniania identycznych norm środowiskowych, sanitarnych oraz dotyczących dobrostanu zwierząt, jakie obowiązują producentów unijnych.
Zgodnie z zapisami umowy liberalizacja handlu ma przebiegać etapami. W przypadku produktów uznanych za szczególnie wrażliwe cła będą znoszone stopniowo – od piątego, ósmego lub nawet jedenastego roku obowiązywania umowy. Już od 1 maja 2026 roku rozpoczęto jednak obniżanie ceł na wiele produktów rolnych importowanych z państw Mercosur. Dla części towarów stawki celne zostały zmniejszone o jedną piątą, jedną ósmą lub jedną dziesiątą wartości podstawowej. W imporcie owoców i warzyw Unia Europejska zniosła cła, zachowując jednak system cen wejścia.
Rzeczywistość wygląda jednak zupełnie inaczej. W odniesieniu do produktów szczególnie wrażliwych umowa przewiduje system kontyngentów taryfowych, w ramach których określona ilość towarów może trafiać do UE po preferencyjnych lub zerowych stawkach celnych. Według wcześniejszych zapewnień Komisji Europejskiej na rynek unijny miało trafiać 99 tysięcy ton wołowiny z państw Mercosur, a proces ten miał zostać rozłożony na sześć lat. Tymczasem francuski dziennik „Le Point” oraz RMF FM poinformowały, że już od pierwszego dnia obowiązywania umowy zniesiono cła na wysokiej jakości wołowinę z krajów Ameryki Południowej w ramach kontyngentu wynoszącego około 58 tysięcy ton. Mięso to było wcześniej objęte 20-procentowym cłem, które od 1 maja zostało całkowicie zniesione. Oznacza to, że importowana wołowina premium natychmiast stała się znacząco tańsza i bardziej konkurencyjna wobec produktów europejskich.
Dodatkowe kontrowersje wywołało rozporządzenie wykonawcze Komisji Europejskiej przyjęte 20 kwietnia 2026 roku. Dokument ten pozwolił państwom Mercosur samodzielnie zarządzać przyznanymi limitami eksportowymi. W praktyce oznacza to, że to rządy Brazylii, Argentyny czy Urugwaju decydują, które firmy mogą eksportować mięso do Unii Europejskiej w ramach preferencyjnych kontyngentów. Co więcej, również świadectwa pochodzenia produktów wystawiane są przez instytucje państw eksportujących, a nie przez organy unijne. W praktyce oznacza to, że Komisja Europejska oddała w ten sposób znaczną część kontroli nad systemem importu żywności państwom trzecim.
Sprawa nabrała jeszcze większego rozgłosu po ujawnieniu kolejnych przypadków dotyczących jakości żywności sprowadzanej z krajów Mercosur. W debacie publicznej zaczęto przypominać o wcześniejszych incydentach związanych z importem skażonych produktów z Ameryki Południowej. Wskazywano między innymi na przypadek 62 ton wołowiny z Brazylii zawierającej zakazany hormon estradiol, z czego część mięsa trafiła do sprzedaży na rynku unijnym. Informowano także o skażonym słoneczniku z Argentyny, w którym normy pestycydów miały zostać przekroczone nawet pięciokrotnie, oraz o wołowinie z Urugwaju, w której wykryto hormony przekraczające dopuszczalne normy.
Szczególne oburzenie wywołały doniesienia z Grecji dotyczące pierwszej partii mrożonego kurczaka sprowadzonego z Brazylii po wejściu umowy w życie. Według greckich mediów aż 80 procent przebadanego mięsa miało być skażone salmonellą. Krytycy umowy uznali te informacje za dowód na nieskuteczność systemu kontroli jakości żywności po stronie państw Mercosur. Dodatkowo wskazywano na wyniki audytu Komisji Europejskiej, które – według przeciwników porozumienia – potwierdzają problemy Brazylii z nadzorem nad bezpieczeństwem eksportowanej żywności.
Pojawiły się również informacje o kłopotach eksportowych polskiego sektora mleczarskiego. Branża mleczna początkowo liczyła, że umowa z Mercosur otworzy nowe możliwości eksportowe dla europejskich produktów mlecznych. Tymczasem okazało się, że Brazylia blokuje wydawanie świadectw weterynaryjnych dla polskich produktów mleczarskich. Prezes Polskiej Izby Mleka Agnieszka Maliszewska wskazywała, że mimo odpowiednich uzgodnień administracyjnych, Brazylia znacznie utrudnia eksport i stosuje pozataryfowe bariery handlowe.
Widać coraz wyraźniej, że porozumienie prowadzi do nierównej konkurencji pomiędzy producentami unijnymi a firmami z Ameryki Południowej. Europejscy rolnicy muszą spełniać rygorystyczne normy środowiskowe, sanitarne i dotyczące dobrostanu zwierząt, co podnosi koszty produkcji. Tymczasem produkty z Mercosur mają trafiać na rynek UE po niższych cenach, mimo że często wytwarzane są według mniej restrykcyjnych standardów. Krytycy ostrzegają, że może to doprowadzić do wypierania europejskich producentów z rynku oraz osłabienia bezpieczeństwa żywnościowego Unii Europejskiej.
W debacie publicznej coraz częściej pojawiają się głosy, że umowa została przygotowana przede wszystkim z myślą o korzyściach dla dużych gospodarek przemysłowych Europy Zachodniej, zwłaszcza Niemiec, które liczą na zwiększenie eksportu produktów przemysłowych do Ameryki Południowej. Zdaniem przeciwników koszty tego porozumienia mają ponosić przede wszystkim europejscy rolnicy i konsumenci.
W rezultacie umowa UE–Mercosur stała się jednym z najbardziej kontrowersyjnych projektów handlowych ostatnich lat. Krytycy domagają się jej odrzucenia lub gruntownej renegocjacji, argumentując, że obecne zapisy zagrażają europejskiemu rolnictwu, zdrowiu konsumentów oraz zasadom uczciwej konkurencji. Pojawiają się coraz liczniejsze głosy wzywające do jej całkowitego porzucenia, a jeżeli to nie zostanie zrobione, to do wyjścia z Unii Europejskiej.






