OSM Grodzisk Mazowiecki w ciągu dwóch lat potroiła produkcję napojów fermentowanych, a produkcję twarogów zwiększyła nawet czterokrotnie. Tadeusz Proczek, prezes spółdzielni i Krajowego Stowarzyszenia Mleczarzy, studzi jednak optymizm. Jego zdaniem obecna poprawa na rynku mleka może być chwilowa, a branża nadal odczuwa skutki jednego z najpoważniejszych kryzysów ostatnich dziesięcioleci.


Na rynku mleka pojawiły się pierwsze sygnały poprawy. Wskazuje na to przede wszystkim wzrost ceny mleka przerzutowego. Zdaniem Tadeusza Proczka, prezesa OSM Grodzisk Mazowiecki i Krajowego Stowarzyszenia Mleczarzy, nie musi to jednak oznaczać trwałego odwrócenia koniunktury.

 

Upały ograniczyły produkcję mleka


Jedną z przyczyn wzrostu cen surowca były wysokie temperatury. Upały ograniczyły produkcję mleka w gospodarstwach, a jednocześnie zwiększyły zainteresowanie napojami fermentowanymi. Większe spożycie kefirów i innych chłodnych produktów mlecznych przełożyło się na wzrost zapotrzebowania mleczarni na surowiec.

Szansą dla polskiej branży może być również spadek produkcji mleka w Hiszpanii, Francji i we Włoszech. Wysokie temperatury i mniejsza dostępność pasz mogą ograniczyć tamtejszą podaż. To z kolei pozwoliłoby zmniejszyć nadwyżkę mleka, która przez ostatnie miesiące obciążała europejski rynek.

Trudna pozostaje jednak sytuacja na rynku tłuszczu mlecznego, w tym śmietany. Dlatego, zdaniem Proczka, na jednoznaczne ogłoszenie trwałej poprawy jest jeszcze za wcześnie.

 

Sieci nie żądają kolejnych obniżek, ale blokują podwyżki


Nieznacznie zmieniło się podejście sieci handlowych. Presja na dalsze obniżanie cen produktów mleczarskich osłabła, jednak detaliści nadal niechętnie zgadzają się na podwyżki.

Trudna sytuacja dotyczy między innymi mozzarelli. OSM Grodzisk Mazowiecki produkuje przede wszystkim świeżą mozzarellę konsumpcyjną, kierowaną do sprzedaży detalicznej. Na rynku konkuruje ona z tanimi produktami sprowadzanymi przede wszystkim z Niemiec. Zdaniem prezesa właśnie niemiecka mozzarella w dużym stopniu zapełnia półki największych sieci i dyskontów.

 

Produkcja napojów fermentowanych wzrosła trzykrotnie


Znacznie lepiej rozwija się sprzedaż napojów fermentowanych OSM Grodzisk Mazowiecki. W ciągu ostatnich dwóch lat ich produkcja wzrosła trzykrotnie. Sukces jest efektem zarówno prowadzonej kampanii promocyjnej, jak i inwestycji w rozbudowę zakładu, linię produkcyjną oraz magazyny chłodnicze.

Wzrost okazał się tak duży, że spółdzielnia ponownie potrzebuje dodatkowej przestrzeni do przechowywania produktów. W okresie największego sezonowego zapotrzebowania korzysta więc z zewnętrznych magazynów logistycznych i chłodni.

Rozpoznawalność produktów wzmacnia hasło „Wąsiska prosto z natury”, które w rozmowie Krzysztof Wróblewski przekształcił w określenie „Wąsiska prosto z Grodziska”.

 

Czterokrotnie więcej twarogu


Dynamicznie wzrosła również produkcja twarogów – według prezesa nawet czterokrotnie. Pozwoliła na to nowa linia technologiczna, dzięki której spółdzielnia oferuje twaróg o stałej wadze.

Wcześniej zakład produkował przede wszystkim tradycyjną krajankę o zmiennej masie. Stałowagowe opakowania, posiadające określony kod kreskowy, są wygodniejsze dla sklepów i sieci handlowych. Ułatwiło to pozyskiwanie odbiorców i zwiększanie sprzedaży.

 

Kryzys niespotykany od dziesięcioleci


Mimo sukcesów OSM Grodzisk Mazowiecki sytuacja całego sektora pozostaje trudna. Według przedstawicieli Krajowego Stowarzyszenia Mleczarzy kryzys rozpoczęty około września ubiegłego roku był jednym z najpoważniejszych w ostatnich dziesięcioleciach.

W czwartym kwartale ceny zbytu produktów mleczarskich spadły o około 25–30 proc. Obniżka cen tłuszczu mlecznego wpłynęła także na wynagrodzenia rolników. W niektórych przypadkach stawki za surowiec zmniejszały się nawet o 30–40 groszy na litrze miesiąc do miesiąca.

Spadek uderzył zarówno w producentów mleka, jak i w należące do nich spółdzielnie. Rentowność zakładów zdecydowanie się pogorszyła, a sieci handlowe dodatkowo naciskały na obniżanie cen gotowych produktów.

 

Mleka nie da się produkować po 1,30 zł


Sieci argumentowały, że skoro cena mleka przerzutowego wynosiła około 1,30 zł za litr, spółdzielnie płacące rolnikom 1,80–1,90 zł powinny obniżyć swoje stawki. Tadeusz Proczek podkreśla jednak, że cena 1,30 zł nie odzwierciedlała rzeczywistych kosztów produkcji i za taką kwotę rolnik nie byłby w stanie wyprodukować litra mleka.

Do głębokiego spadku cen przyczyniła się nadprodukcja mleka w Europie i na świecie. Zdaniem prezesa swoją rolę mogły odegrać również działania spekulacyjne.

Obecnie część mleczarni wypłaca dostawcom premie konkurencyjne oraz inne dodatki. Nie oznacza to jednak trwałej podwyżki. Takie świadczenia są przyznawane najczęściej na jeden miesiąc i mogą zostać przedłużone, ale nie stanowią stałego elementu cennika skupu mleka.

Z Tadeuszem Proczkiem rozmawiał Krzysztof Wróblewski dla portalu „Polska Rolna”.
 

Współpraca