Mleko UHT za 49 groszy. „To uderzenie w godność rolnika”
Mleko UHT sprzedawane po 49 groszy kosztuje mniej niż samo opakowanie. Zdaniem Jarosława Malczewskiego sieci handlowe wykorzystują rekordowe zapasy zgromadzone w magazynach mleczarni oraz zbliżające się terminy przydatności produktów. Ekspert ostrzega również, że rosnące ceny paliwa, gazu i energii mogą pochłonąć efekty poprawy widocznej na rynku mleka.
Najnowsza aukcja Global Dairy Trade zakończyła się spadkiem głównego indeksu o 1,1 proc. W notowaniu uczestniczyło 155 kupujących, a łączny wolumen sprzedanych produktów mleczarskich wyniósł 42 tys. ton. Zdaniem Jarosława Malczewskiego tak duża sprzedaż pokazuje, że światowy popyt na artykuły mleczarskie pozostaje wysoki, mimo obniżek cen w części kategorii.
Największy spadek dotyczył masła, które potaniało o blisko 6 proc. Jego cena zbliżyła się w ten sposób do poziomu oferowanego przez polskich producentów. Odtłuszczone mleko w proszku straciło 1,1 proc. i kosztuje w przeliczeniu około 14 zł za kilogram.
Najbardziej pozytywną informacją był wzrost ceny sera cheddar aż o 16,5 proc. Nie oznacza to jednak, że ceny serów twardych w Polsce natychmiast pójdą w górę. Jak wyjaśnia Malczewski, notowania Fonterry są ważnym barometrem światowego rynku, ale o sytuacji w poszczególnych państwach decyduje również poziom zapasów.
Dopiero zmniejszenie zapasów może otworzyć drogę do wyraźniejszych podwyżek cen gołdy. Obecnie polski ser kosztuje około 15–16 zł za kilogram. Odtłuszczone mleko w proszku osiągnęło około 14,20 zł, masło w blokach 18 zł, a standaryzowane mleko przerzutowe zawierające 4 proc. tłuszczu około 1,95 zł za litr.
Białko nadal ważniejsze od tłuszczu
Na światowym rynku utrzymuje się silny popyt na produkty zawierające białko mleczne. Pełne mleko w proszku pozostaje tańsze od odtłuszczonego, co jest sytuacją nietypową. Importerzy w mniejszym stopniu zainteresowani są obecnie tłuszczem mlecznym, czego potwierdzeniem są spadające ceny masła.
Na konkurencyjność poszczególnych eksporterów coraz większy wpływ mają ceny paliwa i koszty transportu. Droga ropa może działać na korzyść europejskich producentów w eksporcie do Afryki Północnej, ponieważ dostawy z Unii Europejskiej mają do pokonania znacznie krótszą drogę niż produkty z Nowej Zelandii.
Rosnące koszty transportu wpływają jednak również na odbiór mleka bezpośrednio z gospodarstw. Według Malczewskiego część zakładów w Niemczech i w Polsce rezygnuje z najdalej położonych dostawców. Rolnicy mają otrzymywać wypowiedzenia umów ze względu na zbyt dużą odległość ich gospodarstw od zakładów produkcyjnych.
Mleko tańsze od opakowania
Jednym z najważniejszych tematów rozmowy była promocja mleka UHT po 49 groszy za karton, obowiązująca po spełnieniu warunków określonych przez sieć handlową. Malczewski zwrócił uwagę, że samo opakowanie może kosztować około 60–70 groszy.
Cena litra mleka była więc niższa nie tylko od kosztu jego produkcji, ale nawet od kaucji wynoszącej 50 groszy za plastikową butelkę objętą systemem kaucyjnym.
Zdaniem eksperta źródłem takich promocji są rekordowe zapasy mleka UHT. Sieci wiedzą, że magazyny mleczarni są pełne, a produkty muszą zostać sprzedane przed upływem terminu przydatności. Zakłady znajdują się zatem pod silną presją i mają ograniczone możliwości negocjowania cen.
– Wycena ciężkiej pracy na 49 groszy, razem z kosztami opakowania i produkcji, jest kpiną z rolników – ocenił Jarosław Malczewski.
Ekspert ostrzegł również, że tak niska cena utrwala się w świadomości konsumentów. Kiedy promocja się zakończy, klienci mogą uznawać każdą wyższą stawkę za nieuzasadnioną, nawet jeśli będzie ona odpowiadała rzeczywistym kosztom produkcji i przetwórstwa.
Czy francuski model pomoże rolnikom?
Wprowadzenie urzędowej ceny minimalnej byłoby – zdaniem rozmówcy – sprzeczne z unijnymi zasadami polityki handlowej. Możliwe jest jednak stworzenie mechanizmu, w którym cena uwzględnia rzeczywiste koszty ponoszone przez rolnika i przetwórcę oraz należną im marżę.
Malczewski wskazał na rozwiązania przyjęte we Francji. Według niego ceny produktów rolnych mają być tam obliczane przy wykorzystaniu aktualizowanego algorytmu kosztowego. Wraz ze wzrostem wydatków na produkcję powinny wzrastać ceny otrzymywane przez producentów.
System ma także chronić dostawców przed odwetem ze strony sieci handlowych. Sieć nie mogłaby odpowiedzieć na podwyżkę ceny drastycznym ograniczeniem zamawianego wolumenu i w ten sposób zmuszać dostawcy do ponownego obniżenia stawki.
Drogi diesel może zatrzymać poprawę
Mimo widocznego ożywienia sytuacja branży mleczarskiej pozostaje niepewna. Rosnące ceny oleju napędowego, gazu i energii mogą pochłonąć zarówno podwyżki cen skupu, jak i poprawę cen zbytu produktów.
To szczególnie niebezpieczne dla Polski, ponieważ około 35 proc. krajowej produkcji mleczarskiej trafia na rynki zagraniczne. Koszty energii i transportu mają więc bezpośredni wpływ na możliwość konkurowania z dostawcami z innych państw.
Malczewski postuluje rozważenie specjalnego wsparcia dla gospodarstw i przedsiębiorstw. Jako przykład podał Czechy, gdzie – jak mówił – pomoc związana z olejem napędowym ma wynosić około 2,5 zł w przeliczeniu na litr.
Problemy może pogłębić wzrost cen gazu, wykorzystywanego przy produkcji nawozów. Już obecnie część rolników ogranicza nawożenie ze względu na wysokie koszty. W dłuższej perspektywie może to prowadzić do spadku plonów i kolejnego wzrostu cen żywności.
Zdaniem rozmówców konieczne jest czasowe spowolnienie najbardziej kosztownych elementów polityki klimatycznej i wykorzystanie dostępnych krajowych źródeł energii. Podkreślili również, że bezpieczeństwo żywnościowe powinno być traktowane na równi z bezpieczeństwem militarnym i gospodarczym.






