Niezależne sklepy będą coraz mniej liczne

24.07.2019 -

W Polsce nadal liczą się małe powierzchnie handlowe. Powierzchniom tym sprzyja i sprzyjać będzie trend ku personalizacji zakupu i zarazem ku oszczędzającym czas zakupom blisko domu. Niestety sklepy niezależne będą coraz mniej liczne – mówi dr Andrzej Faliński, prezes Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego.

– Nieco niefrasobliwie sięga się po ograniczenia wielkich firm, powodując zaostrzenie konkurencji, zabójcze dla większości małych sklepów. Tak niezależnych jak i – nieco mniej – zsieciowanych. Źle przysłuży się też restytucja podatku handlowego przez TSUE. Niepokój o małe powierzchnie uzasadniają liczby. Widać je w danych GUS, zaczerpniętych do tekstu z artykułu J. Frączyka (Money.pl, 21 czerwca 2019), odnotowanego przez inne tytuły – mówi dr Andrzej Faliński, prezes Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego.

– Wedle zapisów bazy REGON 26,7 tys. firm sektora dystrybucji pożegnało się z rynkiem w ciągu ostatniego roku (nie chodzi wyłącznie o sklepy, ale głównie o nie). Jest tak, że po zliczeniu likwidacji i nowo powstałych zniknęło „tylko” ok. 7000 sklepów, głównie segmentu „mini”, ale sprawa dotyczy całego sektora – dodaje.

Jego zdaniem stymulowana konkurencja „obronna” liderów rynku wobec niedzielnego zakazu i innych ograniczeń, w tym planowanego powrotu do podatku handlowego, uruchomiła przyspieszone konsolidacje w całym sektorze – skala daje większe szanse.

– Nie zapominajmy też o innych czynnikach utrudniających życie handlowi – im mniejszemu tym bardziej. Rosną koszty, redukują się przychody większości uczestników. A gdy uwzględnić czynniki nieintencjonalne np. ceny energii, paliw, czynniki klimatyczne, kurczący się rynek pracy, itd. – brakuje miejsca na optymizm w sektorze. Do tego nadpodaż niektórych towarów powoduje przeciwne tendencji spadki cen niektórych produktów, co nie służy relacjom w łańcuchach dostaw. Zburzona też została równowaga koegzystencji formatów handlowych – tłumaczy ekspert.

Podkreśla, że małe podmioty w większości znoszą to źle. – Duże nieco lepiej, ale rynek dla firm handlowych przestaje być przyjazny – coraz bardziej liczą się skuteczne giganty formatu dyskontowego. Koszty (głównie stałe) rosną i będą rosły, a prosocjalna polityka i nadchodzące spowolnienie nie poprawiają perspektywy. Przychody rozpieszczać więc nie będą, chyba, że niektórych – większych – uważa Faliński.

Tłumaczy, że słabszy wynik – np. w segmencie hipermarketowym – i brak potencjału dla elastycznego reagowania – w mniejszych firmach – to prosta droga do kurczenia się rynku.

– Firmy odejdą w trzech kierunkach: albo w niebyt, albo do przejęcia, albo też na inne niż polski rynki. Wszyscy to odczują, ale niezależne małe firmy najbardziej. Tym bardziej, że niedługo może zacząć brakować miejsca w systemach integracji franczyzowej, bo warunki wejścia tam znacznie się pogorszą. Proces ten uderzy rykoszetem w cały łańcuch dostaw, głównie w producentów żywności i mniejszych przetwórców, powodując koncentracje chciane i niechciane, pionowe i poziome – wyjaśnia.

Faliński przypomina, że sektor handlu odczuwa brak rąk do pracy, co – przy presji związków zawodowych i wypłat socjalnych z „plusem” – skutkuje gwałtownym wzrostem płac. – Małe, szczególnie niezależne firmy, odczuwają to boleśnie. Wykwalifikowany personel po prostu idzie tam, gdzie płacą lepiej i oferują pakiety pozapłacowe. Dobrodziejstwo wzrostu płac i zarazem zjawisko rynku pracownika staje się kolejnym, kluczowym wręcz, problemem segmentu małych firm handlowych. Liczby mogą martwić, ale nie powinny dziwić. W ciągu roku powstało 75 tys. nowych miejsc w sektorze, ale 26 tys. miejsc zniknęło, wynik netto więc to ok. 50 tys. Pytanie jednak, w jakich segmentach rynku? – przypuszczam, że chyba nie za wiele w sklepach niezależnych – mówi Andrzej Faliński.

Jego zdaniem przetrwanie małych sklepów możliwe jest jedynie przy sięgnięciu po rozwiązania nowych technologii. – Początkowo choćby tylko jako terminal dystrybucyjny e-handlu. To jednak jest możliwe tylko w porządnie zarządzanych, silnych systemach. Indywidualny gracz lub mała sieć wiele tu nie wskóra. Dziś samodzielne sklepy „sztormują” w rynku, konkurując nie tylko z dużą powierzchnią, ale i z powierzchniami małymi, korzystającymi z przewag sieciowych. Trzeba wesprzeć mechanizmy integracyjne, gdyż próby „podstawiania nogi” temu procesowi to podpisanie na małe sklepy wyroku – podsumowuje ekspert.

(24.07.2019 za portalspozywczy.pl, fot. portalspozywczy.pl)


Współpraca