PiS chce walczyć o Wojciechowskiego, ale jego szanse są minimalne
04.10.2019 -
W PE panuje nerwowa atmosfera po decyzjach o nie przepuszczeniu kilku kandydatów na komisarzy. PiS chce walczyć o Janusza Wojciechowskiego, by nie stracić teki rolnej. Szanse na jego przejście są jednak minimalne – wynika z nieoficjalnych informacji PAP z Brukseli.
– Najlepiej gdyby rząd w Warszawie zdecydował się na wymianę kandydata. To mógłby być pozytywny sygnał przed wyborami, przez pokazanie, że PiS ma innych, kompetentnych ludzi. Jeśli do tego nie dojdzie, to w przyszłym tygodniu będzie negatywny sygnał, gdy Wojciechowski zostanie definitywnie odrzucony – powiedział w czwartek 3 pździernika, zastrzegając anonimowość, wysoki rangą przedstawiciel jednej z dużych grup politycznych.
Oficjalnie toczy się dalej normalna procedura dotycząca nominacji polskiego kandydata. Do Wojciechowskiego trafiło już siedem dodatkowych pytań. Z informacji ze źródeł w PE wynika, że dostał on czas do piątku 4 października do końca dnia, żeby na nie odpowiedzieć. Odpowiedzi muszą zostać przetłumaczone na wszystkie języki UE, dlatego koordynatorzy grup politycznych w komisji rolnej wraz z jej przewodniczącym spotkają się dopiero w poniedziałek po południu, by je ocenić.
Decyzja o tym, że będzie kolejne przesłuchanie, jest praktycznie formalnością. Może ono zostać zorganizowane już w poniedziałek 7 października wieczorem. Po nim koordynatorzy znów się spotkają, by sprawdzić, czy jest większość reprezentująca 2/3 członków komisji rolnej, która byłaby w stanie poprzeć Wojciechowskiego. Jeśli jej nie będzie, to we wtorek 8 października cała komisja rolna będzie głosowała w sprawie kandydata. Aby Polak przeszedł, musiałby uzyskać poparcie przynajmniej połowy członków.
– Jeśli wypadłby znacznie lepiej niż za pierwszym razem, to może się zdarzyć, że przejdzie – uważa jeden z rozmówców PAP. Jednak jeśli największe frakcje zdecydują, że nie przepuszczą Polaka, a na to teraz wygląda, nie pomoże mu nawet najlepsze wystąpienie.
W PiS – jak poinformowało źródło z tej partii – na razie jest decyzja, by bronić Wojciechowskiego do końca, choć jest świadomość tego, że nie wykorzystał on szansy, jaką było pierwsze przesłuchanie. – W porównaniu do szturmu podczas przesłuchania Sylvie Goulard, to z Wojciechowskim (europosłowie) obeszli się delikatnie – przyznaje jeden z polityków partii rządzącej. Francuzka też nie dostała pozytywnej rekomendacji przesłuchujących ją komisji.
Frakcja Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR), w której jest PiS, stara się negocjować. Przedstawiciele tej frakcji nie są zupełnie bez atutów – też mają głos podczas posiedzeń oceniających kandydatów po wysłuchaniach i mogą przyczyniać się do tego, że któryś z nich przejdzie lub nie. Na razie EKR „przehandlowało” tak poparcie dla kandydatów frakcji Odnowić Europę i Europejskiej Partii Ludowej (EPL). – Zobaczymy, czy to wystarczy – przyznaje źródło, wskazując, że nie chodzi już tylko o Wojciechowskiego, ale o tekę rolną, która może przepaść, jeśli jego kandydatura przepadnie.
W Brukseli nie brak plotek na temat potencjalnych zainteresowanych w PiS do przejęcia nominacji po Wojciechowskim. Wśród zainteresowanych wymieniane jest nazwisko europosła Adama Bielana. On jednak – jak przyznają źródła – mógłby znowu nie przejść przez PE ze względów politycznych. Dlatego kandydatem, który byłby rozważany w razie konieczności, ma być minister Jerzy Kwieciński.
Zatrzymanie kilkorga kandydatów powoduje nerwowość wśród grup politycznych europarlamentu. W EPL panuje przekonanie, że komisja prawna tylko ze względów politycznych utrąciła węgierskiego kandydata Laszlo Trocsanyiego. Węgierski Fidesz, choć na razie jest zawieszony, należy do EPL. Wraz z Trocsanyim odrzucona została też kandydatka socjalistów, Rumunka Rovana Plumb.
Do tego dochodzą Wojciechowski, Goulard, a także Szwedka Ylva Johansson, którzy na razie są w zawieszeniu i to od odpowiedzi na dodatkowe pytania będzie zależał ich los. – Nie może być tak, że są podwójne standardy, że inaczej traktujemy kandydatów z Europy Środkowej i Wschodniej, a inaczej z Zachodu – przekonuje jeden z ważnych polityków. – Wszyscy są nerwowi, na stole są tysiące interesów, to trudna sytuacja, ale ważne jest, żeby przestrzegać zasad – dodaje.
W przypadku Goulard kolejne przesłuchanie również jest praktycznie przesądzone. Jej los – jak twierdzą źródła – ma zależeć od tego, czy będzie w stanie przekonać europosłów, że może być komisarzem, mimo że zrezygnowała z funkcji ministerialnej po rozpoczęciu śledztwa dotyczącego fikcyjnego zatrudniania asystentki w PE. Dochodzenie to dalej jest w toku.
(04.10.2019 za PAP, fot. Wikipedia)






