Rosyjskie mleczarstwo potrzebuje pomocy z... Europy
29.10.2019 -
Rosja już od pięciu lat utrzymuje zakaz importu żywności z Unii Europejskiej. Szczególnie mocno odczuł to polski przemysł mleczarski, który po nałożeniu rosyjskiego embarga przeżywał bardzo duży kryzys.
Rosjanie zdecydowali się dążyć do samowystarczalności w produkcji mleka i jego przetworów. Jak informuje TVP 1, mimo że nasi wschodni sąsiedzi nie kupują produktów spożywczych z Unii Europejskiej, to jednak są zmuszenia do importu zwierząt.
Rosja, pięć lat po wprowadzeniu embarga na europejskie produkty mleczarskie, stała się największym importerem krów z Unii Europejskiej.
Hodowcy i producenci bydła mlecznego z Rosji kupują tysiące krów oraz jałówek z Europy.
Rosjanie tylko w tym roku kupili już 45 tysięcy jałówek z Europy. Ich wartość została oszacowana na 100 milionów euro.
Rolnicy, którzy budują bądź modernizują obory, korzystają również z europejskich technologii wykorzystywanych przy konstruowaniu hal udojowych.
Rosja nieustannie inwestuje w hodowlę i produkcję bydła mlecznego. Odkąd kraj ten zakazał importu europejskiej żywności, wartość tych inwestycji przekroczyła 200 miliardów rubli, tj. około 12 mld złotych.
Rosjanie, aby być samowystarczalnymi, muszą jednak zwiększyć produkcję o około 20 procent, co w najbliższej przyszłości wydaje się nie być możliwe.
(29.10.2019 za Mirosław Lewandowski, agropolska.pl)






